Nad Sołą i Koszarawą - nr 22 (125) - rok  VI - 15 Listopad 2003

  |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 
Nowy Irak, czyli nasi jadą do Iraku!

Decyzją Ministra Obrony Narodowej 18 Bielski Batalion Desantowo-Szturmowy przygotowuje się do wyjazdu na misję stabilizacyjną do Iraku. W związku z tym, w jednostce trwają gorączkowe prace przygotowawcze. Ochotnicy, bowiem tylko oni mogą wyjechać, przechodzą szczegółowe badania. W pierwszej kolejności pobieramy badania laboratoryjne, a następnie lekarze specjaliści konsultują kandydatów - informuje kapitan Tomasz Hajzler lekarz bielskiego Batalionu.
Komandosi mają osiągnąć pełną zdolność bojową do 9 XII br., dlatego trwa intensywne szkolenie. Nie zmieniamy trybu szkolenia, a jedynie większą uwagę przywiązujemy do tych elementów, z którymi nasi żołnierze będą mieć tam do czynienia - mówi pułkownik Piotr Patalong dowódca 18 Bielskiego Batalionu Desantowo-Szturmowego. Podstawowymi zadaniami komandosów, będzie: patrolowanie, konwojowanie, zaopatrywanie misji międzynarodowych organizacji i oczywiście pomoc narodowi irackiemu. Najniebezpieczniejszym elementem misji, będzie poszukiwanie zbrodniarzy wojennych i ewentualna walka z niedobitkami armii Husajna. Żołnierze przede wszystkim muszą kierować się zdrowym rozsądkiem, a poleganie na własnych umiejętnościach i szybkość działania pozwoli im cało i zdrowo powrócić - dodaje pułkownik Patalong.
Bielska Jednostka ma bogatą i chwalebną historię działań poza granicami kraju. Poczynając od 1976 roku, gdy w ramach Organizacji Narodów Zjednoczonych pełniła służbę na Bliskim Wschodzie, a na misji w Kosowie kończąc, gdzie w ramach międzynarodowych sił stabilizujących KFOR wypełniali zadania od czerwca 1999 do lipca 2000 roku. To bogate i wszechstronne doświadczenie jest na pewno atutem bielskich komandosów. Nasi żołnierze są tak samo dobrze wyszkolenie i uzbrojeni jak ich koledzy w NATO. Jest jednak coś czym przewyższamy innych żołnierzy, a mianowicie pomysłowość i niekonwencjonalne działanie. W warunkach pokoju jest to czasami wada, ale w działaniach wojennych to ogromna zaleta - mówi pułkownik Mirosław Knapiński dowódca 6 Brygady Desantowo-Szturmowej. Dla brygady jest to najpoważniejszy wyjazd zagraniczny, gdyż do tej pory na misje wyjeżdżały poszczególne bataliony w swoim składzie, teraz pojedzie reprezentacja brygady w sile 1000 osób, z czego około 400 będzie reprezentowało Bielsko-Białą. Jeżeli chodzi o wykonywane zadania, to będzie to misja podobna do tych jakie już odbyliśmy. W Bośni żołnierze nasi pełnili służbę w bardziej złożonej sytuacji. Mieli do czynienia z dużą mozaiką wrogich sobie narodów, które wyznawały trzy różne religie. W Iraku będą to muzułmanie, wyznawcy islamu - dodaje pułkownik Knapiński.
Większość kandydatów na wyjazd to ludzie z bogatym doświadczeniem zarówno wojskowym jak i życiowym. Człowiek po to się szkoli i jest w wojsku parę lat, aby być przygotowanym na taką ewentualność. Tylko w takich warunkach można sprawdzić swoją wiedzę, wytrzymałość i umiejętności. W każdej rodzinie, podobnie i w mojej istnieją obawy, jednak ryzyko jest niejako wkalkulowane w tę pracę niezależnie, czy służy się w kraju czy jedzie się na misje. Przypuszczam, iż po pierwszym okresie naszego tam pobytu emocje opadną- mówi Sebastian Majewski jeden z ochotników służący w armii od 8 lat.
Żołnierze mogą zabrać ze sobą tylko osobiste wyposażenie. Z rodzinami będą się kontaktować z wykorzystaniem wszelkich nowinek technicznych. Żołd wynosi od 800 do 2000 USD w zależności od rangi i przydzielonej funkcji.
Jacek Kachel

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.