Nad Sołą i Koszarawą - nr 22 (125) - rok  VI - 15 Listopad 2003

  |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 
Sport i Turystyka: ak to dotąd było na Hali Miziowej, pod kopułą Pilska

Wybraliśmy się tym razem do schroniska na Hali Miziowej odkładając na krótki czas ulubione wędrówki po szlakach prowadzących do ciekawych i mało znanych obiektów turystycznych Beskidu Żywieckiego. Zaglądnęliśmy na Halę Miziową, bo to czas przełomowy dla Pilska: budowa nowego schroniska ma być wreszcie ukończona a słyszymy też pogłoski o możliwości budowy wyciągu krzesełkowego na samą Halę. Pilsko to jedna, bez wątpienia z najpiękniejszych beskidzkich gór, a sama wysokość 1557 m.n.p.m. czyni ją wśród znacznie niższych szczytów Beskidu Żywieckiego - górą wyjątkową. Ten masyw górski ma dwa oblicza, jedno kusi swą urodą turystów i narciarzy, drugie owiane jest grozą tragicznych zimowych wypadków, podczas których na jego stokach ginęli ludzie. Uroda tego potężnego masywu sprawiła, że zainteresowanie Pilskiem trwa już od przełomu dziewiętnastego i dwudziestego wieku. Żywiecki Oddział Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego od roku 1906 planował budowę schroniska na stokach tej góry. Tacy działacze jak kol. Merta, Fucik, Haliński, Mikuszewski i ówczesny prezes inż. Męczyński przyczynili się do powstania, tego najpiękniejszego w owym czasie w całych Beskidach, projektu schroniska na Hali Miziowej. Dużą pomoc w budowie okazał właściciel lasów arcyksiążę Karol Stefan Habsburg, dostarczając podstawowy materiał do budowy jakim było drewno. Darowizna ta umożliwiła właściwie zrealizować całą budowę w roku 1930. Nowowybudowany obiekt zrobił wielkie wrażenie modnym wówczas podhalańskim stylem. Cała akcja budowy realizowana była w trudnych powojennych warunkach ze społecznym zaangażowaniem wielu członków ówczesnego P.T.T. Grał tu rolę także patriotyzm obywateli młodego państwa polskiego. Należało bowiem chronić góry przed obcym zagospodarowaniem. Na uroczyste otwarcie schroniska przybyli goście z Żywca, Krakowa a nawet ze słowackiej Orawy.
W okresie międzywojennym gospodarzami schroniska byli: Robert Sikora, Helena Polakowa a od 1938 r do 1945 r. Albert Rudolf, zniemczony kolonista z Rzeszowa. Schronisko w czasie wojny należało do Beskidenvereinu z Bielska. Ciekawe były losy okolic Pilska podczas wojny. Na początku, w latach 1939/1940, przez kopułę Pilska, w pobliżu schroniska, gdzie przebywało 20 niemieckich żandarmów z Hali Jodłowcowej uciekali polscy oficerowie do Wesołego lub przez Halę Cebulowę do Mutnego, też na słowackiej Orawie. W późniejszych latach przez Pilsko przechodziły różne grupy partyzantów, różnych narodowości. W ostatnich miesiącach wojny w paśmie granicznym poruszały się różne grupy ludzkie w różnych kierunkach. Oprócz tego byli tam dezerterzy z armii niemieckiej, rosyjscy własowcy a do kwietnia 1945 r., gdy góry były między armiami podchodziły tam patrole armii niemieckiej i rosyjskiej. Po wojnie do 1948 r. schronisko prowadził Józef Dendys. Od tego roku schronisko przejęli dobrzy gospodarze Maria i Alfred Kubicowie. Niestety 19 marca 1953 r. schronisko spłonęło a ogień rozpalił się od wieżyczki na dachu. Przyczyna spalenia do dziś nie została wyjaśniona. Po pożarze istniejący budynek gospodarczy przystosowano do zamieszkania. Wprowadził się do niego gospodarz schroniska wraz z rodziną, wykorzystując również niektóre pomieszczenia na sypialnie dla turystów i jadalnie. Ówczesne władze P.T.T.K. nie potrafiły wykorzystać otrzymanego odszkodowania z P.Z.U. i wybudować w miejscu spalonego schroniska obiekt z prawdziwego zdarzenia. Wykorzystano jedynie pomieszczenia gospodarcze dla celów turystycznych. Pomimo różnych adaptacji i modernizacji sytuacja na Hali Miziowej nie zmieniła się przez niemal pół wieku aż do chwili obecnej. Maria i Alfred Kubicowie byli dzierżawcami obiektu przez 24 lata. Kolejnymi dzierzawcami schroniska byli Józef Kłusak ratownik G.O.P.R. z Żywca, po nim objęła schronisko jego żona Maryla Kłusak, następnie Jan Nycz, Jerzy Tarnawski. W końcu w sierpniu 1991 r. schronisko przejęło małżeństwo Grażyna i Czesław Adamczykowie. Była to z wszechmiar korzystna zmiana. Zaczęto poważnie remontować budynek gospodarczy i podniósł się standard schroniska. Uruchomiono drugą jadalnię, prysznice, umywalnie. Poprawiła się kuchnia a zwłaszcza podstawowe posiłki i dania barowe. Jedliśmy w schronisku, słynącym w Beskidzie Żywieckim z żurku śląskiego. Zorientowaliśmy się, że w miesiącu sierpniu 2001 r. upływa 10 lat od chwili kiedy schronisko otrzymało bardzo prężnych i dobrych gospodarzy. Biorąc pod uwagę nasze rozeznanie życzylibyśmy sobie i gospodarzom aby ten sam zespół gazdował na Hali Miziowej przez następne 10 lat, Widzimy bowiem w nich prawdziwych ludzi gór, znających potrzeby i wymagania turystów, dobrych gospodarzy. Myślimy też, że inni turyści i goście schroniska mają podobne spostrzeżenia.
Mieczysław Giełdanowski,
Mieczysław Ryczkiewicz

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.