Nad Sołą i Koszarawą - nr 21 (124) - rok  VI - 1 Listopad 2003

  |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 
"Ucznia sposobnym ze wszystkich miar uczynić do tego, żeby i jemu było dobrze i z nim było dobrze."

Do napisania tego artykułu skłoniły mnie w dużej mierze liczne, niestety niekorzystne opinie o nauczycielach, które w ostatnim czasie tak licznie ukazały się w prasie, radiu, TV.
Jestem pedagogiem z 28 letnim stażem, od początku związana z Zespołem Szkół Drzewnych i Leśnych, szkołą z długimi tradycjami wychowawczymi i pedagogiczno-dydaktycznymi. Wiem, że wykonywany przeze mnie zawód jest trudnym i odpowiedzialnym. To ja stwarzam uczniom warunki do realizacji procesu wychowawczo-pedagogicznego. Mam ku temu właściwe przygotowanie. Realizuję podstawowe wymogi wychowawcze (mimo, że "rozliczana" jestem z wyników dydaktycznych).
Młody człowiek jak lekarstwa potrzebuje wzorców osobowych do naśladowania. W wielu wypadkach są to rodzice ale i nauczyciele. Czasami rówieśnicy. Nauczyciel konsekwentny w swoim działaniu, wymagający, jest różnie postrzegany i w oczach uczniów ale i rodziców. Zdarza się, że szkoła i dom rodzinny nie stanowią jednolitego systemu wychowawczego. Środowisko rówieśnicze również czasami negatywnie wpływa na kształtowanie się postaw młodych ludzi. No i wreszcie telewizja. Młody człowiek to wszystko obserwuje, jest często zagubiony ale i "zmuszony" do naśladowania. Czasami źle wybiera, podświadomie o tym wie i z tej rozterki rodzi się agresja.
Autorytet nauczyciela prawie nie istnieje. No bo czym ma imponować młodym ludziom? Wiedzą? Polityka oświatowa, a w szczególności jej liberalizacja to zły kierunek. Najogólniej mówiąc: uczeń ma prawa a nauczyciel obowiązki i uczeń o tym wie. Gdzie zatem realizacja podstawowego obowiązku: uczyć się? To uczeń ma rzecznika swoich praw, to on ma obrońcę w rodzicu. A nauczyciel? Zawód spauperyzowany, zawód niedoceniany, sfeminizowany, zbiurokratyzowany (stopnie zawodowe). I nie może dochodzić do paradoksów, że nauczyciel boi się ucznia, odkłada na bok konsekwencje wychowawcze, chce być dobry w każdym kierunku. Bezwzględność młodych ludzi jest przerażająca - wykorzystują tę patologiczną sytuację. Czy tak właśnie było w Toruniu, Wrocławiu, Opolu? Kto był winien temu skrajnemu wybuchowi agresji? Myślę, że my wszyscy. Rodzice - bo nie stanowią ze szkołą wspólnej płaszczyzny wychowawczej, nauczyciele - bo często opuszczają ręce i nie widzą problemu, omijają go, by mieć "święty spokój". Dobrze, że przez Polskę toczy się dyskusja nad przyczynami, źle, że trzeba skrajności, aby dostrzegać istniejący i rozwijający się problem. Bo czy agresja istnieje tylko w szkole? Nie! Jest rodzina, ulica, osiedle, stadion?
Trzeba zacząć od odbudowy pozytywnych autorytetów, od wskazywania wzorców. I wreszcie wspólne działania wszystkich, którym zależy na przyszłości.
Nie bez przyczyny na wstępie cytuję istotny fragment Ustawy Komisji Edukacyjnej z 1773 roku. "Ucznia sposobnym ze wszystkich miar uczynić do tego, żeby i jemu było dobrze i z nim było dobrze". To my wszyscy, dorośli jesteśmy odpowiedzialni za przyszłość. Przyszłość stanowią bowiem młodzi ludzie dobrze przygotowani do życia, wykształceni, odpowiedzialni. Dostrzegajmy problem i czyńmy wszyscy wszystko aby w wykształceniu i wychowaniu młodego pokolenia stanowić monolit. Wiem, że w tym artykule dotykam problemu; wiem, że jest on złożony; wiem, że musi być rozwiązany.
Minął właśnie kolejny Dzień Nauczyciela. Były uroczyste apele, kwiaty, życzenia. I chwila refleksji: pamiętam do dziś swoich nauczycieli-wychowawców - Panie Marię Mieszczak i Marię Giercuszkiewicz ze Szkoły Podstawowej nr 1 w Żywcu, ze szkoły średniej Pana mgra Franciszka Witkowskiego, a ze studiów Pana dra Jana Zalewskiego. Wszyscy byli bardzo wymagający, wstydem było być nie przygotowanym do Ich zajęć. Pozostali przy tym w mojej pamięci jako cudowni ludzie. Żaden z nich nie był kumplem. Czuliśmy wobec nich dystans, szanowaliśmy ich za życiową mądrość i wiedzę. Podziwiam ich do dziś, byli dla mnie wzorcem, autorytetem. Zróbmy wszystko, aby młodym ludzie wskazywać wzorce pozytywne, aby ich autorytety stanowiły o przyszłości, ich przyszłości.
Grażyna Kamińska-Gawron


do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.