"Ciężarówki Saurer - niedo?cigniony wzór!"
Jubileusz 10-lecia Trans Trade zmusza do refleksji i wspomnień. Wielką
moją pasją jest piwo i ...ciężarówki, w legendarnym Żywcu znalazłem
jedno i drugie. Romantyczne były moje młode lata 60/70-te, wiele firm,
ciekawe konstrukcje, oryginalne samochody z charyzmą, sam poznałem
szoferski chleb jeżdżąc za kółkiem po całej Szwecji. Kiedyś w latach
80-tych byłem w Berlinie Zachodnim, jechałem Tir-em z zaprzyjaźnionym
niemieckim kierowcą. Kiedy mijaliśmy na parkingu jakiś samochód zauważyłem,
że wszyscy kierowcy pozdrawiają go sygnałem i światłami, zapytałem
dlaczego to robicie?, odpowiedź - mijamy "króla" najlepszą
ciężarówkę świata, to jest genialny szwajcarski Saurer!, jest ich
niewiele, jest tym w Europie czym w Ameryce stary Kenworth. Mój przyjaciel
Ginter specjalnie zawrócił aby pokazać mi to auto.
 |
 |
Dzieło w każdym calu, przede mną stał ciągnik siodłowy Saurer D-330
F6, z naczepą Schwarzmuller, klasyczne z pietyzmem wykonane auto,
naszpikowane jedynymi rozwiązaniami i patentami Saurera, ciężarówka
dzieło sztuki. O tej marce oczywiście słyszałem, ale nie wiedziałem,
że jest tak kultową wśród ciężarówek i kochaną przez kierowców. Teraz
jest okazja aby przedstawić historię Saurera. Myli się ten kto sądzi,
że Szwajcaria słynie tylko z zegarków, sera, banków, Alp i czekolady.
Wszystko co zrobią Szwajcarzy urasta do legendy. Szwajcaria niewiele
miała firm samochodowych lecz w temacie ciężarówek (Saurer) i silników
( Saurer i Sulcer) nie mają sobie równych. Firmę założył w 1853r.
Franz Saurer w St. Georgen firma początkowo była odlewnią żeliwa,
i produkowała różne rzeczy, po latach przeniesiona do pięknego Arbon
nad Jeziorem Bodeńskim. Powstały pierwsze zakłady mechaniczne. Po
śmierci założyciela firmy w 1882, dalszy los firmy spoczął w rękach
syna Adolpha, z którym należy wiązać sławę firmy. Powstały pierwsze
silniki benzynowe z leżącym cylindrem o małej mocy do napędu różnych
urządzeń, kupowała je prawie cała Europa. Saurer zaczął sam budować
samochody osobowe do 1914r. Era ciężarówek Saurera zaczęła się w 1903,
wyprodukowano udane auta ciężarowe o ład. 5 ton w różnych wersjach
i autobusy. Przełomowy jest rok 1908 kiedy to powstał pierwszy silnik
wysokoprężny do napędu ciężarówek, dzieła tego dokonał wynalazcza
silnika wysokoprężnego, niemiecki inżynier Rudolf Diesel (stąd nazwa
silników Diesla), który pracował w firmie Saurer. Ogrom różnych konstrukcji
Saurera, zadziwiał świat, powstawały samochody samowyładowcze, auta
o dużej ładowności, auta specjalne, dla wojska, z całą gamą różnych
silników. Wiele wynalazków zarówno Saurera i Diesla zostało opatentowanych.
Już w latach 30-tych ciężarówki Saurera zaliczane były do najlepszych
na świecie! Polska nabyła w 1930r. licencję na silniki i konstrukcje
Saurera, był produkowany niezawodny autobus Saurer Zawrat w 1936r.
Saurer AG urosło do imperium samochodów ciężarowych!, na licencjach
silników tej firmy swoją sławę budowało wiele firm między innymi MAN
w Niemczech czy Ikarus na Węgrzech. Licencje na silniki Saurera kupiły:
USA, Niemcy, Francja, Anglia, Japonia, Włochy, Austria, Hiszpania,
Belgia a więc samochodowe potęgi, jak też: Kolumbia, Chile i Grecja.
Do grona konstrukcji Saurera doszły samochody terenowe, autobusy z
nadwoziem samonośnym, z silnikiem z tyłu i cała rodzina ciężarówek
w tym super ciężkie pojazdy 6x4, produkowano też różne podzespoły
dla wielu firm. W skład Aktiengesellschaft Adolph Saurer wchodziły
również zakłady produkujące maszyny tkackie (od tego Saurer zaczynał),
obrabiarki, czujniki, pompy ciśnieniowe i formy modelarskie. W latach
80-tych cenione były autobusy Saurera model K550-23 i SH 560-25, super
wywrotka D 330F 8x4, międzynarodową sławę zrobiła niezawodna wojskowa
ciężarówka 2DM. Niestety od 1981r. Saurera przejął niemiecki koncern
Daimler Benz, nowa grupa (NAW) i tak marka Saurer zniknęła, ale pozostała
piękna legenda i wspomnienia, z którymi się z czytelnikami podzieliłem.
Pamiętam jak w bielskiej komunikacji miejskiej w latach 60-tych jeździł
jeden piękny autobus Saurer. Przed Saurerem czapki z głów! Kiedyś
poznałem w Niemczech szefa floty samochodowej browaru Warsteiner,
opowiadał mi jak to miał kłopoty z kierowcami, którzy nie chcieli
zamienić starych ciągników siodłowych MAN-a na nowe. Wymyślali różne
nieprawdopodobne historie, byliśmy na ustach konkurencji, że jeździmy
starymi gratami, kierowcy błagali, prosili, wszystko po to aby zostawić
im stare auta, na tych starych Man-ach osiągali niebotyczne milionowe
przebiegi, nic się nie psuło, a jakby co, to wystarczyło naprawić
...młotkiem. Przypomina mi się podobna historia z kierowcami żywieckiego
PKS-u, którzy nie chcieli zamienić za nic na świecie w latach 60-tych
włoskich autobusów Fiat na polskie SAN-y, Stary i czeskie Karosy.
Pamiętam jak znajomy mego ojca opowiadał jak to przechowywał i sam
serwisował w latach 50-tych ciężarówkę Fiata w domu, będącą na stanie
PKS w Nowym Sączu, płakał a nie chciał jej zamienić na Stara czy Żubra.
Kierowcy na całym świecie to praktycy, przywiązują się do pojazdów,
wielbią je i tak powstają szoferskie legendy. Najlepiej zadbane ciężarówki
jeżdżą po Ameryce, przytłacza chrom i szpan, miłość kierowcy do swego
auta widać na milę! Dzisiaj w dobie super serwisów i komputerowych
programów kierowca jest tylko automatem jeżdżącym po sznurku, a może
się mylę?, może gdzieś zostaje sentyment i romantyzm za swoim autkiem.
Kierowcom Trans Trade w Żywcu połamania kół, szefowi boskiej wytrwałości
w tych zwariowanych czasach. Trans Trade O.K., a więc wio i Go! w
drugie 10-lecie!
O ciężarówkach wspominał Edward Poskier.
Foto: Zdzisław Podbielski i Wojciech Sierpowski oraz z archiwum
autora