Nie tylko w św. Huberta
Święty Hubert, to jak powszechnie wiadomo patron myśliwych, od wielu,
wielu wieków. Już w X wieku myśliwi ardeńscy urządzali w dzień św.
Huberta wielkie łowy.
W Polsce kult św. Huberta przyjął się stosunkowo późno bo dopiero
w początkach XVIII wieku, ale po dzień dzisiejszy koła łowieckie w
dzień św. Huberta lub w dniu, w którym odbywa się najbliższe polowanie
obchodzą to Święto bardzo uroczyście.
 |
W roku bieżącym - w roku obchodów 80 - lecia Polskiego Związku Łowieckiego,
obchodzone ono będzie wyjątkowo uroczyście. Jednym z elementów świątecznej
oprawy są, używane, w czasie polowania, sygnały łowieckie, często
także w tych kołach, w których na co dzień się ich nie stosuje.
Sygnały łowieckie to piękny i ciekawy ceremoniał. Wesoło brzmi sygnał
myśliwskiej pobudki. Żywo przywołuje głos trąbki na posiłek, a następnie
na zbiórkę myśliwych, po czym wita ich piękną melodią. Kierują one
także myśliwymi na polowaniu. Polowanie ogłasza poważny ton "Apel
na łowy". Na głos rogu rusza naganka, zatrzymują się myśliwi,
wiedzą kiedy nie wolno oddawać im strzału w miot, czy kiedy należy
rozładować broń. Sygnały oznajmiają także koniec polowania. Towarzyszą
myśliwskiemu pasowaniu, informują o tym, jaki zwierz jest na rozkładzie.
Ogłaszają króla polowania, oddają cześć św. Hubertowi i żegnają knieję
starym myśliwskim pozdrowieniem "Darz Bór".
To cieszy, że używanie myśliwskich sygnałów, w czasie polowań na Żywiecczyźnie
staje się coraz bardziej popularne. W Kole Łowieckim "Głuszec"
w Rajczy tą piękną tradycję pielęgnują ojciec z synem: Zenon i Michał
Dembkowie, a zapowiadają, że szykują się aby koncertować w trzy, a
nawet więcej osób. Zenon Dembek to wieloletni, doświadczony myśliwy,
którego urzekły sygnały łowieckie, kiedy jeden z gości grał je u nich
na polowaniu. Wówczas to postanowił, że musi się ich nauczyć i od
kilku lat zwołuje nimi kolegów na zbiórki przed polowaniem, na ich
myśliwskie święta i imprezy, a także głosi śmierć zwierza, czy ogłasza
koniec polowania. Z. Dembek uważa, że muzyka łowiecka towarzyszyła
leśnikom i myśliwym, podobnie jak pasterska juhasom, od jak najdawniejszych
czasów. Sygnałami dźwiękowymi posługiwano się aby przekazać pewną
wiadomość, czy wołać o pomoc, bądź o ratunek. Dzisiaj, kiedy postęp
techniczny zastąpił je o wiele doskonalszymi wynalazkami, trzeba zrobić
wszystko, aby sygnały łowieckie - ta swoista muzyka, ten przepiękny
element myśliwskich tradycji, nie zostały zapomniane. Podobnego zdania
jest jego syn - Michał, który od roku idzie w ślady ojca. Jako uczeń
II klasy Technikum Leśnego w Brynku pozazdrościł kolegom grającym
w zespole sygnalistów i sam zapisał się do nauki gry na rogu. Naukę
pobiera pod kierunkiem profesora Artura Kanapki. Jest więc nadzieja,
że pod ręką tak wspaniałego nauczyciela wyrośnie na pierwszego "Wojskiego"
Beskidzkiej Kniei.
Z. Dembek pasjonuje się nie tylko sygnałami łowieckimi. Jego drugim
hobby jest kynologia. Jest znawcą wielu ras psów, ale szczególnie
podkreśla walory rasy "Alpejski gończy krótkonożny" - oryginalna
nazwa Alpenland dische dagsbarg". Jak mówi są to psy w Polsce
raczej rzadkie, mało doceniane i mało znane.
Jako hodowca tych psów uważa, że są one ze względu na swoją pasję
i wszechstronność niezwykle przydatne. Jest to trzecia rasa uznana
przez Międzynarodową Federację FCI jako rasa posokowców. W pracy na
farbie dorównują one posokowcom bawarskim, jak i hanowerskim. Bardzo
dobrze sprawdzają się jako dzikarze, czyli jako psy gończe, wykorzystywane
mogą być także jako płochacze czy psy aportujące.
Jego suczka pochodzi z Czech, a jego osobiste kontakty z myśliwymi
w Czechach i na Słowacji utwierdziły go w przekonaniu o przydatności
tej rasy w naszych - beskidzkich - łowiskach. Zachęcając myśliwych
do hodowli psów tej rasy, wraz synem gotowi są pomóc zainteresowanym
nie tylko w zakupie tych psów, ale także służyć informacjami na temat
tej rasy i postępowania z psami, w czasie ich układania. Zainteresowanie
tą wszechstronną rasą jest godne polecenia myśliwym. Tereny łowieckie
na Żywiecczyźnie charakteryzują się tym, że jest w nich "wszystkiego
po trochu". W górach przeważa zwierzyna gruba. Im niżej w dół
tym częściej spotyka się zwierzynę drobną i ptactwo, w tym również
ptactwo wodne, chociaż i tutaj spotkanie z dzikiem do rzadkości nie
należy. Tak więc przydatność psa, którego równie dobrze można wykorzystać
na grobli, jak i w gęstych młodnikach rozległych beskidzkich lasów,
gdzie najczęściej szuka schronienia postrzelony zwierz, wydaje się
być wyjątkowo duża.
Co myśliwym w dniu ich święta - życząc udanych pokotów -daje pod rozwagę
Stary Nemrod