Nad Sołą i Koszarawą - nr 21 (124) - rok  VI - 1 Listopad 2003

  |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 
Nie tylko w św. Huberta

Święty Hubert, to jak powszechnie wiadomo patron myśliwych, od wielu, wielu wieków. Już w X wieku myśliwi ardeńscy urządzali w dzień św. Huberta wielkie łowy.
W Polsce kult św. Huberta przyjął się stosunkowo późno bo dopiero w początkach XVIII wieku, ale po dzień dzisiejszy koła łowieckie w dzień św. Huberta lub w dniu, w którym odbywa się najbliższe polowanie obchodzą to Święto bardzo uroczyście.

W roku bieżącym - w roku obchodów 80 - lecia Polskiego Związku Łowieckiego, obchodzone ono będzie wyjątkowo uroczyście. Jednym z elementów świątecznej oprawy są, używane, w czasie polowania, sygnały łowieckie, często także w tych kołach, w których na co dzień się ich nie stosuje.
Sygnały łowieckie to piękny i ciekawy ceremoniał. Wesoło brzmi sygnał myśliwskiej pobudki. Żywo przywołuje głos trąbki na posiłek, a następnie na zbiórkę myśliwych, po czym wita ich piękną melodią. Kierują one także myśliwymi na polowaniu. Polowanie ogłasza poważny ton "Apel na łowy". Na głos rogu rusza naganka, zatrzymują się myśliwi, wiedzą kiedy nie wolno oddawać im strzału w miot, czy kiedy należy rozładować broń. Sygnały oznajmiają także koniec polowania. Towarzyszą myśliwskiemu pasowaniu, informują o tym, jaki zwierz jest na rozkładzie. Ogłaszają króla polowania, oddają cześć św. Hubertowi i żegnają knieję starym myśliwskim pozdrowieniem "Darz Bór".
To cieszy, że używanie myśliwskich sygnałów, w czasie polowań na Żywiecczyźnie staje się coraz bardziej popularne. W Kole Łowieckim "Głuszec" w Rajczy tą piękną tradycję pielęgnują ojciec z synem: Zenon i Michał Dembkowie, a zapowiadają, że szykują się aby koncertować w trzy, a nawet więcej osób. Zenon Dembek to wieloletni, doświadczony myśliwy, którego urzekły sygnały łowieckie, kiedy jeden z gości grał je u nich na polowaniu. Wówczas to postanowił, że musi się ich nauczyć i od kilku lat zwołuje nimi kolegów na zbiórki przed polowaniem, na ich myśliwskie święta i imprezy, a także głosi śmierć zwierza, czy ogłasza koniec polowania. Z. Dembek uważa, że muzyka łowiecka towarzyszyła leśnikom i myśliwym, podobnie jak pasterska juhasom, od jak najdawniejszych czasów. Sygnałami dźwiękowymi posługiwano się aby przekazać pewną wiadomość, czy wołać o pomoc, bądź o ratunek. Dzisiaj, kiedy postęp techniczny zastąpił je o wiele doskonalszymi wynalazkami, trzeba zrobić wszystko, aby sygnały łowieckie - ta swoista muzyka, ten przepiękny element myśliwskich tradycji, nie zostały zapomniane. Podobnego zdania jest jego syn - Michał, który od roku idzie w ślady ojca. Jako uczeń II klasy Technikum Leśnego w Brynku pozazdrościł kolegom grającym w zespole sygnalistów i sam zapisał się do nauki gry na rogu. Naukę pobiera pod kierunkiem profesora Artura Kanapki. Jest więc nadzieja, że pod ręką tak wspaniałego nauczyciela wyrośnie na pierwszego "Wojskiego" Beskidzkiej Kniei.
Z. Dembek pasjonuje się nie tylko sygnałami łowieckimi. Jego drugim hobby jest kynologia. Jest znawcą wielu ras psów, ale szczególnie podkreśla walory rasy "Alpejski gończy krótkonożny" - oryginalna nazwa Alpenland dische dagsbarg". Jak mówi są to psy w Polsce raczej rzadkie, mało doceniane i mało znane.
Jako hodowca tych psów uważa, że są one ze względu na swoją pasję i wszechstronność niezwykle przydatne. Jest to trzecia rasa uznana przez Międzynarodową Federację FCI jako rasa posokowców. W pracy na farbie dorównują one posokowcom bawarskim, jak i hanowerskim. Bardzo dobrze sprawdzają się jako dzikarze, czyli jako psy gończe, wykorzystywane mogą być także jako płochacze czy psy aportujące.
Jego suczka pochodzi z Czech, a jego osobiste kontakty z myśliwymi w Czechach i na Słowacji utwierdziły go w przekonaniu o przydatności tej rasy w naszych - beskidzkich - łowiskach. Zachęcając myśliwych do hodowli psów tej rasy, wraz synem gotowi są pomóc zainteresowanym nie tylko w zakupie tych psów, ale także służyć informacjami na temat tej rasy i postępowania z psami, w czasie ich układania. Zainteresowanie tą wszechstronną rasą jest godne polecenia myśliwym. Tereny łowieckie na Żywiecczyźnie charakteryzują się tym, że jest w nich "wszystkiego po trochu". W górach przeważa zwierzyna gruba. Im niżej w dół tym częściej spotyka się zwierzynę drobną i ptactwo, w tym również ptactwo wodne, chociaż i tutaj spotkanie z dzikiem do rzadkości nie należy. Tak więc przydatność psa, którego równie dobrze można wykorzystać na grobli, jak i w gęstych młodnikach rozległych beskidzkich lasów, gdzie najczęściej szuka schronienia postrzelony zwierz, wydaje się być wyjątkowo duża.
Co myśliwym w dniu ich święta - życząc udanych pokotów -daje pod rozwagę
Stary Nemrod

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.