Spacerkiem po żywieckiej nekropolii
Dzień Wszystkich Świętych skłania do zadumy i refleksji nad
życiem i jego sensem. Jest też okazją do sięgnięcia myślą wstecz i
przywołania do naszej pamięci tych, którzy już odeszli. Tych, których
wizerunek staje jeszcze przed naszymi oczyma i tych dawniejszych,
których znamy tylko z opowiadań rodzinnych, przekazów, legend i opisów
literackich. Dzień Wszystkich Świętych, Dzień Zaduszny i ich okolice
są też okazją do odwiedzania cmentarzy i porządkowania grobów, chociaż
gwoli sprawiedliwości trzeba powiedzieć, że większość rodzin czyni
to systematycznie przez cały rok.
 |
 |
Dzień Wszystkich Świętych jest też okazją do odwiedzenia
cmentarzy wojennych i kwater wojskowych, na których pochowani są żołnierze,
przeważnie ludzie młodzi, którzy złożyli swoje życie na ołtarzu Ojczyzny.
Im należna jest szczególna wdzięczność. Mam tu na myśli cmentarz wojenny
w Moszczanicy, kwatery wojskowe na cmentarzu w Rajczy, Przemienienia
Pańskiego w Żywcu oraz upamiętnione miejsca egzekucji Polaków dokonanych
przez hitlerowskiego okupanta w czasie ostatniej wojny światowej.
Upamiętniające te tragiczne wydarzenia pomniki stoją na byłej targowicy
w Żywcu, w Jelesni, Korbielowie, Żabnicy, Kamesznicy, Lipowej, Gilowicach
i wielu jeszcze innych miejscach. Palą się znicze na pojedynczych,
często symbolicznych mogiłach, kapliczkach przydrożnych i miejscach
nieszczęśliwych wypadków.
Cmentarze to nasze korzenie. Tu spoczywają prochy naszych przodków,
którzy swoją twórczą pracą tworzyli historię naszej żywieckiej ziemi.
 |
Prawie do końca XVIII wieku zmarłych grzebano w otoczeniu kościoła.
Cmentarz taki do naszych czasów zachował się przy zabytkowym drewnianym
kościele w Lachowicach, przy kościele św. Marka w Żywcu, a pojedyncze
groby spotkać można przy kościele św. Krzyża w Żywcu lub przy kościele
w Jeleśni. Możni tego świata wznosili monumentalne grobowce cmentarne
lub budowali kaplice grobowe, czego przykładem w Żywcu są kaplice
grobowe Komorowskich i Habsburgów dobudowane do kościoła parafialnego.
W Żywcu Zabłociu są dwa cmentarze, oba przy ulicy Stolarskiej: katolicki
- jeszcze czynny i cmentarz żydowski - dziś jako historyczna pamiątka,
zdewastowany i zaniedbany do nieprzyzwoistości.
Przed napisaniem niniejszego artykułu odbyłem spacer po żywieckim
cmentarzu Przemienienia Pańskiego, któremu początek dał Andrzej Komoniecki
przez ufundowanie i wybudowanie w tym miejscu kaplicy. Początek tego
cmentarza przypada na rok 1705, co świadczy o tym, że Żywiec prawie
o 100 lat wyprzedził zarządzenie władz austriackich o lokalizacji
cmentarzy poza terenami zabudowanymi miast i wsi. Cmentarz żywiecki
był już wielokrotnie powiększany, a proces ten trwa nadal.
Cmentarz żywiecki zlokalizowany na zróżnicowanym topograficznie terenie
jest zadbany, ogrodzony, z wybrukowanymi alejami, porośnięty starodrzewiem
z ukwieconymi grobami i grobowcami rodzinnymi możnych rodów żywieckich.
300 lat to szmat czasu i tysiące istnień ludzkich, których prochy
tu spoczywają. Kawał historii naszego miasta nie doczekał się jeszcze
swojego opracowania. Może temat ten podejmie powstały niedawno Społeczny
Instytut Historyczny przy TMZŻ. Wdzięczny temat dla miłośników historii
Żywca.
Obok kościoła grób ks. profesora Józefa Kajdasa (zm. w 1955 r.), a
na murze kościoła tablice ku czci ks. prałata Jana Satke (zm. w r.
1940) i ks. dra Stanisława Meusa, kapelana wojskowego. Pamiętam jego
wysoką i szczupłą sylwetkę i wojskowy dryl, który zachował do końca
swoich dni. Przy murze cmentarnym od strony zachodniej i południowej
wznoszą się monumentalne grobowce. Dominuje "dom" Studenckich.
Są tam groby Marii i Kazimierza Staszkiewiczów - stolarza z ulicy
Sienkiewicza. Odnowiony grób kierowniczki szkoły żeńskiej przy ulicy
Zielonej z błędnym napisem, (Nigdy nie była dyrektorką szkoły realnej).
Pamiętam Józefa Srokę - aptekarza z Rynku i jego siostrę Marię Krupińską
- nauczycielkę szkół żywieckich. Zmarły w 1996 roku Marian Wrężlewicz,
to kawał historii rzemiosła masarskiego w Żywcu, zawsze pogodny i
uśmiechnięty, człowiek o gołębim sercu. W skromnym grobie leżą Marian
(zm. 1983 r.) i Zofia Hebenstreitowie, ona dyrektorka Liceum im. M.
Kopernika, a on nauczyciel fizyki w tejże szkole, żartowniś z niego
był nie byle jaki. W potężnym grobowcu spoczywają prochy Adama Królikowskiego,
słynnego lutnika żywieckiego i działacza OSP. Blisko kwatery legionistów
spoczywa Wicek Miodoński (zm. 1982) - ogrodnik z ul. Sienkiewicza,
członek ruchu oporu, przewodn. Komitetu odbudowy starego zamku, zmarł
nagle w młodym wieku. Bliżej gościńca spotkałem grób Antoniego Cwiertni
- nauczyciela, kierownika szkoły w Sporyszu, działacza ZNP, Michał
Kornicki (zm. w 1927) był adwokatem i burmistrzem miasta. Marian Kuziak
- ułan, po wojnie nauczyciel szkół średnich w Żywcu, mile wspominany,
uzdolniony lingwista. Mój kolega z Ekonoma Paweł Studencki świetnie
zapowiadający się animator kultury zginął tragicznie w 28 roku życia.
Jego dzieło kontynuuje brat Grzegorz. Jan Czajowski (zm. w 1973 r.)
był dyrektorem browaru żywieckiego, a Stefan Zyzański dyrektorem szkół
mechanicznych w Sporyszu, doprowadził do wybudowania nowych gmachów
szkolnych w Żywcu. Wyżej, już bliżej Moszczanicy spotkałem groby Maksymiliana
Lorensa - długoletniego dyrektora szpitala żywieckiego, Józka Gawlasa
- naczelnika miasta i niedawno zmarłego cechmistrza, słynnego fotografa
żywieckiego Antoniego Matlakiewicza. Itd. itd.
Parę słów o kwaterach specjalnych żywieckiej nekropolii. Zadbana jest,
ale wymaga bieżącej konserwacji kwatera legionistów żywieckich z pierwszej
wojny światowej, więcej troski wymaga kwatera żołnierzy poległych
w latach 1914 - 1918 ufundowana przez Towarzystwo Współpracy Polsko-Austriackiej.
Tam też znajduje się symboliczny grób więźniów politycznych z krematoriów
oświęcimskich. Im człowiek starszy tym więcej znajomych na cmentarzu,
a mniej na tym łez padole.
Hieronim Woźniak