Św. Antoni - Patron parafii w Milówce
Św. Antoni od kilku już wieków otaczany
jest czcią mieszkańców Milówki, toteż już w XVII wieku postanowili
oni zbudować ku czci kapliczkę pw. świętego Antoniego. Jak głosi legenda,
fundatorem pierwszej zbudowanej z drewna kaplicy pod jego wezwaniem
był odpoczywający tam w powrotnej drodze z Węgier, po odsieczy wiedeńskiej
w 1683 r. król polski Jan III Sobieski. Ale po upływie lat, gdy ząb
czasu ją zniszczył, postanowiono wznieść nową, ale już murowaną kaplicę.
Lecz panująca wówczas zaraza cholery przerwała roboty. Dopiero pod
koniec XIX wieku z Zakopanego przybyli rzeźbiarze i wznieśli ołtarz
polowy, nakrywając go dachem.
Po obu stronach ołtarza ustawili posągi 2-ch świętych: Stanisława
i Kazimierza. Ponieważ jednak obraz św. Antoniego w ołtarzu był za
mały, więc pojechali zamówić większy u sławnego malarza - Jana Matejki
w Krakowie. Gdy go przywieziono i ustawiono, mały obraz Patrona przeniesiono
na filar.
Kamień węgielny pod nową kaplicę położono 1 września 1867 r. a poświęcił
go ks. Komorowski. Budowę rozpoczęto, ale po paru latach z braku funduszy
wstrzymano. Kaplicę w stanie surowym chcieli odkupić na bożnicę miejscowi
Żydzi, ale parafianie się nie zgodzili i w 1881 r. budowa ruszyła
dalej. Wykonano sklepienie, położono posadzkę z cementu, wstawiono
okna i zaszklono kolorowymi szybami. Wykonano też wieżyczkę i obito
ją blachą. Dokonano tego ze składek parafian. O ten zbożny cel najbardziej
troszczył się gospodarz - Michał Kąkol. Dekretem z dnia 12.08.1887
r. ks. biskup Albin Dunajewski udzielił zezwolenia na odprawianie
mszy św. w kaplicy św. Antoniego w dzień jego imienin tj. 13 czerwca
oraz w niedzielę i święta. W 1911 r. za staraniem wikariusza ks. Jana
Figury kaplicę wymalował wewnątrz malarz Kauzer z Żywca, ambonę zrobił
Jarząbek z Kęt, a Stefan Sikora - stolarz i kościelny przy pomocy
M. Lacha i T. Talika zrobili ławki i pokryli dach. Pomagali im J.
Kamiński i T. Butor. Sprawiono też żyrandole. Z czasem otynkowano
kaplice także zewnątrz.
W czasie I wojny światowej w 1916 r. rząd austriacki zarekwirował
duży i mały dzwon z kościoła, a kaplica miała szczęście, bo mały dzwon
zwany sygnaturką lub rozganiaczem chmur (dzwoniono nim podczas burzy)
zabrała po cichu kobieta z Nieledwi i ukryła go u siebie. Oddała go
do kaplicy dopiero po zakończeniu wojny w 1918 r. Duży dzwon zabrano
z kaplicy i ukryto w budynku gminy. Ale opiekunowie kaplicy Władysław
Jedrzkiewicz i Tomasz Jeleśniański wynieśli go w tajemnicy i zakopali
w ziemi. Po wojnie go wydobyli, zwrócili do kaplicy i do dziś tam
się znajduje.
Gotycką kapliczkę z Matką Bożą wyrzeźbili wraz z uczniami w 1925 r.
kierownik szkoły - Józef Szczotka. Podczas okupacji, po wysiedleniu
ludności do Generalnej Gubernii przybyło do Milówki ok. 1000 niemieckich
osadników, którzy chodzili do kaplicy na nabożeństwa, a wkrótce mieli
już swego niemieckiego księdza.
Za staraniem ks. Wacław Mokosy i sióstr - Józefy i Marii Brączek z
Kasperek do kaplicy św. Antoniego sprawiono nowe szaty liturgiczne.
Gdy w 1945 r. Niemcy uciekając na Zachód, wysadzili dwa mosty na Sole,
kawały betonu, wyrzucone eksplozją, wpadły na dach kaplicy i zniszczyły
go.
Naprawy dokonał po wojnie kościelny - Stefan Sikora.
Obecnie o wygląd kaplicy św. Antoniego troszczy się na co dzień ks.
proboszcz Józef Nędza przy pomocy najbliżej mieszkającej rodziny Jeleśniańskich
i innych parafian. Dzięki nim kaplica zyskała piękne ogrodzenie, wysoki
chodnik i wiele upiększeń tak zewnątrz, jak i wewnątrz. W ciągu roku
odbywają się w niej zamówione msze, a 13 czerwca w dzień jej patrona
- św. Antoniego, odprawiana jest msza św. odpustowa, na którą przybywają
tłumy czcicieli tego świętego z całej okolicy. Tak też było i w tym
roku.
Warto też przypomnieć że św. Antoni jest patronem rzeczy zgubionych,
a parafianie modlą się do niego słowami pieśni:
Święty Antoni Padewski, proś za nas
Aby był Pan Jezus łaskawy dla nas ...
Stanisława Białożyt