Nad Sołą i Koszarawą - nr 18 (121) - rok  VI - 15 Wrzesień 2003

  |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 
Szkolne niepowodzenia

Czyli o tym, jak to wkuwano wiedzę nie tylko do głowy...
Jak się okazuje narzekania na szkołę i rygor w niej panujący nie są tylko specjalnością naszych czasów. Uczniowie, od wieków, w różny sposób manifestowali swoje niezadowolenie. Przeważnie na narzekaniach się kończyło, bowiem od najdawniejszych czasów pobierający nauki pamiętali, że w szkole nauczyciel określał warunki i atmosferę, jaka panowała przy jej zdobywaniu.
Wśród metod pedagogicznych jednym z istotnych elementów nauczania było stosowanie kar cielesnych. Kiedy uczącemu nie udało się wbić wiedzy do głowy ucznia, próbował poprawić efekty nauczania wbijając wiedzę w odwrotność głowy. Srogość tej kary nie tylko wiązała się z bólem, ale również ze wstydem, bowiem rózgi zadawano publicznie.
Kazimierz Świerczek z Rybarzowic będąc uczniem, ponad stuletniej szkoły w Żywcu nie należał do prymusów. Ze względu na to, iż wybitnych zdolności nie posiadał, to też, często wbijano mu wiedzę nie tylko do głowy. 12 lutego 1676 roku zdesperowany postanowił raz na zawsze zlikwidować problem zatruwający jego młodość. Gdy wszyscy spali o "piątej w nocy ze środy na czwartek (...) zapalił onę, założywszy ogień w nocy w izbie, a potym wyszedł na dzwonicę swojej złości się dziwować, gdy będzie gorzała".
Ten akt desperacji mógł kosztować głowę Kazia, gdyż wedle prawa, każdy podpalacz dla przykładu powinien zostać zabity. Sąd jednak uznając młody wiek i emocje, jakie kierowały chłopcem odstąpił od kary nakazując jedynie ojcu Jakubowi Świerczkowi odbudowę spalonego budynku.
Jacek Kachel

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.