Szkolne niepowodzenia
Czyli o tym, jak to wkuwano wiedzę nie tylko do głowy...
Jak się okazuje narzekania na szkołę i rygor w niej panujący nie są
tylko specjalnością naszych czasów. Uczniowie, od wieków, w różny
sposób manifestowali swoje niezadowolenie. Przeważnie na narzekaniach
się kończyło, bowiem od najdawniejszych czasów pobierający nauki pamiętali,
że w szkole nauczyciel określał warunki i atmosferę, jaka panowała
przy jej zdobywaniu.
Wśród metod pedagogicznych jednym z istotnych elementów nauczania
było stosowanie kar cielesnych. Kiedy uczącemu nie udało się wbić
wiedzy do głowy ucznia, próbował poprawić efekty nauczania wbijając
wiedzę w odwrotność głowy. Srogość tej kary nie tylko wiązała się
z bólem, ale również ze wstydem, bowiem rózgi zadawano publicznie.
Kazimierz Świerczek z Rybarzowic będąc uczniem, ponad stuletniej szkoły
w Żywcu nie należał do prymusów. Ze względu na to, iż wybitnych zdolności
nie posiadał, to też, często wbijano mu wiedzę nie tylko do głowy.
12 lutego 1676 roku zdesperowany postanowił raz na zawsze zlikwidować
problem zatruwający jego młodość. Gdy wszyscy spali o "piątej
w nocy ze środy na czwartek (...) zapalił onę, założywszy ogień w
nocy w izbie, a potym wyszedł na dzwonicę swojej złości się dziwować,
gdy będzie gorzała".
Ten akt desperacji mógł kosztować głowę Kazia, gdyż wedle prawa, każdy
podpalacz dla przykładu powinien zostać zabity. Sąd jednak uznając
młody wiek i emocje, jakie kierowały chłopcem odstąpił od kary nakazując
jedynie ojcu Jakubowi Świerczkowi odbudowę spalonego budynku.
Jacek Kachel