Nad Sołą i Koszarawą - nr 18 (121) - rok  VI - 15 Wrzesień 2003

  |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 
Kawa - napój towarzyski

Kawa to napój codzienny naszych czasów, używany prawie we wszystkich domach, a szczególnie w biurach, urzędach i szkołach, zwłaszcza obecnie, gdy jest dostępna w handlu i wszędzie jest jej pod dostatkiem i to nawet w dużym wyborze. Do niedawna w powszechnej świadomości kawa kojarzyła się zawsze z towarzyskim przyjęciem, jako dodatek do pysznego ciasta i jako synonim przyjemnej atmosfery kameralnej w zacisznym pokoiku lub lokalu intymnej kawiarenki. Sącząc ją powoli z filiżanki, łatwiej się nawiązuje kontakt z drugą osobą, bo kawa podwyższa ciśnienie, poprawia samopoczucie i rozjaśnia umysł. Wszystko to razem daje człowiekowi chwile przyjemnego odprężenia a nawet i rozkosznego podniecenia.
Rzadko kto jednak zastanawia się nad rodowodem kawy. Większości ludzi jest on nieznany. Nie od rzeczy więc będzie go przypominać. Otóż pierwsza kawiarnia powstała w Wiedniu. Założył ją w 1683 r. Polak - Jerzy Kulczycki.
Jak wieść niesie, kilkakrotnie przenosił on ważne wiadomości z oblężonego Wiednia do obozu króla Jana III Sobieskiego i za swe zasługi otrzymał przywilej założenia publicznej kawiarni, gdyż kawę znalazł w workach zdobytego obozu tureckiego pod Wiedniem.
W Polsce pierwszą kawiarnię otworzył w Warszawie w 1724 r. jeden z dworzan króla Augusta II Sasa, ale rozpowszechniła się ona w kraju dopiero w drugiej połowie XVIII wieku. O popularności kawy w Polsce piszą: Jędrzej Kitowicz w "Opisie obyczajów i zwyczajów za panowania Augusta III, ks. Benedykt Chmielowski w swej encyklopedii, a także cudzoziemcy, twierdząc że dobrą, mocną kawę nawet w sąsiednich krajach nazywają - polską", a słabą - "niemiecką".
O znaczeniu, jakie przywiązywano dawniej do przyrządzania kawy, zaświadcza sam Adam Mickiewicz we fragmencie II księgi "Pana Tadeusza"
"Takiej kawy ja w Polsce nie ma w żadnym kraju
W Polsce, w domu porządnym, z dawnego zwyczaju
Jest do robienia kawy osobna niewiasta
Nazywa się kawiarka, ta sprowadza z miasta
Lub z wicin bierze ziarna w najlepszym gatunku
I zna tajne sposoby gotowania trunku
Który ma czarność węgla, przejrzystość bursztynu
Zapach moki, a gęstość miodowego płynu
Wiadomo, czym dla kawy jest dobra śmietana,
Na wsi nie trudno o nię, bo kawiarka z rana,
Przystawiwszy imbryki, odwiedza mleczarnie
I sama lekko świeży nabiału kwiat garnie
Do każdej filiżanki w osobny garnuszek
Aby każdą z nich ubrać w osobny kożuszek".
Już sam jej opis jest tak apetyczny, że można się jej smakiem rozkoszować w wyobraźni. Więc pijmy taką kawę, jaką piła szlachta za czasów Mickiewicza, tym bardziej, że mamy jej w handlu w bród i to w różnych gatunkach.
Kawiarnie rozpowszechniły się w Polsce w I połowie XIX wieku. Niektóre z nich zwłaszcza te warszawskie odegrały ważną rolę w życiu miasta, pełniąc funkcję salonów literackich, do których niemal co wieczór przychodzili profesorowie m.in. Kazimierz Brodziński, Leon Osiński, Felicjan Skarbek i muzycy tacy jak Elsner, Kurpiński i Chopin, jak też i artyści teatralni.
W kawiarniach też spotykali się studenci, literaci, malarze oraz redaktorzy gazet i czasopism. Tu dyskutowano o literaturze i sztuce, tu przekazywano najświeższe nowiny i wiadomości. W czasach Królestwa Kongresowego warszawskie kawiarnie były głównym elementem atmosfery Warszawy i wywierały wielki wpływ na życie umysłowe miasta. Szczególnie pełne były jesienią i zimą.
Dziś pora roku nie odgrywa, jak dawniej takiej roli, niemniej jednak ludzie młodzi wciąż szukają okazji do spotkań przy filiżańce kawy. Tym miejscem w Milówce są dwie kawiarnie. Pierwsza znajduje się w centrum Milówki i prowadzi ją Lidia Tyc przy Placu Wolności, w miejscu, gdzie dawniej znajdowała się stara karczma, którą dzierżawił od księcia Habsburga K. Knopp. Posiadłość tę nabyli później Ludwik i Maria Tycowie, a dziś prowadzi ją ich synowa Lidia Tyc.
Drugą kawiarnię przy ulicy Grunwaldzkiej prowadzi Marek Wojciuch. Obydwie kawiarnie cieszą się dużym powodzeniem zwłaszcza ludzi młodych, którzy codziennie spotykają się tu przy kawie i ciastku. Jest to romantyzm życia, który ubarwia szarzyznę dnia codziennego wnosząc do niego element świeżości i atrakcyjności, a przede wszystkim bliskości z ludźmi, bo jak powiedział Mickiewicz "Dzielona radość jest podwójną radością".
Stanisława Białożyt

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.