Kawa - napój towarzyski
Kawa to napój codzienny naszych czasów, używany prawie
we wszystkich domach, a szczególnie w biurach, urzędach i szkołach,
zwłaszcza obecnie, gdy jest dostępna w handlu i wszędzie jest jej
pod dostatkiem i to nawet w dużym wyborze. Do niedawna w powszechnej
świadomości kawa kojarzyła się zawsze z towarzyskim przyjęciem, jako
dodatek do pysznego ciasta i jako synonim przyjemnej atmosfery kameralnej
w zacisznym pokoiku lub lokalu intymnej kawiarenki. Sącząc ją powoli
z filiżanki, łatwiej się nawiązuje kontakt z drugą osobą, bo kawa
podwyższa ciśnienie, poprawia samopoczucie i rozjaśnia umysł. Wszystko
to razem daje człowiekowi chwile przyjemnego odprężenia a nawet i
rozkosznego podniecenia.
Rzadko kto jednak zastanawia się nad rodowodem kawy. Większości ludzi
jest on nieznany. Nie od rzeczy więc będzie go przypominać. Otóż pierwsza
kawiarnia powstała w Wiedniu. Założył ją w 1683 r. Polak - Jerzy Kulczycki.
Jak wieść niesie, kilkakrotnie przenosił on ważne wiadomości z oblężonego
Wiednia do obozu króla Jana III Sobieskiego i za swe zasługi otrzymał
przywilej założenia publicznej kawiarni, gdyż kawę znalazł w workach
zdobytego obozu tureckiego pod Wiedniem.
W Polsce pierwszą kawiarnię otworzył w Warszawie w 1724 r. jeden z
dworzan króla Augusta II Sasa, ale rozpowszechniła się ona w kraju
dopiero w drugiej połowie XVIII wieku. O popularności kawy w Polsce
piszą: Jędrzej Kitowicz w "Opisie obyczajów i zwyczajów za panowania
Augusta III, ks. Benedykt Chmielowski w swej encyklopedii, a także
cudzoziemcy, twierdząc że dobrą, mocną kawę nawet w sąsiednich krajach
nazywają - polską", a słabą - "niemiecką".
O znaczeniu, jakie przywiązywano dawniej do przyrządzania kawy, zaświadcza
sam Adam Mickiewicz we fragmencie II księgi "Pana Tadeusza"
"Takiej kawy ja w Polsce nie ma w żadnym kraju
W Polsce, w domu porządnym, z dawnego zwyczaju
Jest do robienia kawy osobna niewiasta
Nazywa się kawiarka, ta sprowadza z miasta
Lub z wicin bierze ziarna w najlepszym gatunku
I zna tajne sposoby gotowania trunku
Który ma czarność węgla, przejrzystość bursztynu
Zapach moki, a gęstość miodowego płynu
Wiadomo, czym dla kawy jest dobra śmietana,
Na wsi nie trudno o nię, bo kawiarka z rana,
Przystawiwszy imbryki, odwiedza mleczarnie
I sama lekko świeży nabiału kwiat garnie
Do każdej filiżanki w osobny garnuszek
Aby każdą z nich ubrać w osobny kożuszek".
Już sam jej opis jest tak apetyczny, że można się jej smakiem rozkoszować
w wyobraźni. Więc pijmy taką kawę, jaką piła szlachta za czasów Mickiewicza,
tym bardziej, że mamy jej w handlu w bród i to w różnych gatunkach.
Kawiarnie rozpowszechniły się w Polsce w I połowie XIX wieku. Niektóre
z nich zwłaszcza te warszawskie odegrały ważną rolę w życiu miasta,
pełniąc funkcję salonów literackich, do których niemal co wieczór
przychodzili profesorowie m.in. Kazimierz Brodziński, Leon Osiński,
Felicjan Skarbek i muzycy tacy jak Elsner, Kurpiński i Chopin, jak
też i artyści teatralni.
W kawiarniach też spotykali się studenci, literaci, malarze oraz redaktorzy
gazet i czasopism. Tu dyskutowano o literaturze i sztuce, tu przekazywano
najświeższe nowiny i wiadomości. W czasach Królestwa Kongresowego
warszawskie kawiarnie były głównym elementem atmosfery Warszawy i
wywierały wielki wpływ na życie umysłowe miasta. Szczególnie pełne
były jesienią i zimą.
Dziś pora roku nie odgrywa, jak dawniej takiej roli, niemniej jednak
ludzie młodzi wciąż szukają okazji do spotkań przy filiżańce kawy.
Tym miejscem w Milówce są dwie kawiarnie. Pierwsza znajduje się w
centrum Milówki i prowadzi ją Lidia Tyc przy Placu Wolności, w miejscu,
gdzie dawniej znajdowała się stara karczma, którą dzierżawił od księcia
Habsburga K. Knopp. Posiadłość tę nabyli później Ludwik i Maria Tycowie,
a dziś prowadzi ją ich synowa Lidia Tyc.
Drugą kawiarnię przy ulicy Grunwaldzkiej prowadzi Marek Wojciuch.
Obydwie kawiarnie cieszą się dużym powodzeniem zwłaszcza ludzi młodych,
którzy codziennie spotykają się tu przy kawie i ciastku. Jest to romantyzm
życia, który ubarwia szarzyznę dnia codziennego wnosząc do niego element
świeżości i atrakcyjności, a przede wszystkim bliskości z ludźmi,
bo jak powiedział Mickiewicz "Dzielona radość jest podwójną radością".
Stanisława Białożyt