Jan Matejko - największy malarz historii Polski
110 rocznica jego śmierci (1838 - 1893)
W bieżącym roku mija 110 rocznica jego śmierci. Urodził
się w 1838 r. w Krakowie w wielodzietnej rodzinie, jako jedno z 11-rga
dzieci. Ojciec jego był organistą. Swoje dzieci wychowywał w wielkiej
dyscyplinie, surowości i oszczędności, a przede wszystkim w duchu
patriotycznym. Opowiadał im o dziejach Polski, która była wtedy już
w niewoli 3-ch zaborców. Kupował im książki historyczne z obrazkami,
aby łatwiej mogły przyswajać sobie jej dzieje. Spośród całego rodzeństwa
najbardziej chłonął te opowieści mały Jaś z niezwykłym zapałem nie
tylko czytał te książki ale i przerysowywał zamieszczone w nich ilustracje
do swojego "skarbczyka". Ponieważ był krótkowidzem, a światło
z łojowej świecy było skąpe, więc podsuwał swój kajet jak najbliżej
do źródła światła, aby dokładnie skopiować oglądane obrazki. Czytał
też namiętnie historię Polski, tym bardziej, że była już teraz ona
pod zaborami, czuł więc jakiś wewnętrzny nakaz, aby ją jak najlepiej
poznać. Od samego początku swej drogi twórczej powodowany był gorącą
miłością do ojczyzny, której chciał jak najlepiej służyć. Nagromadzone
szkice skrzętnie przechowywał w swym "skarbczyku" i na ich
podstawie malował później obrazy, będące syntezą dziejów Polski.
Wybierał z nich momenty pełne emocjonalnego napięcia zdolne odrodzić
i uszlachetnić naród. Spośród pierwszych obrazów trzy były najbardziej
dramatyczne: "Kazanie Skargi", "Rejtan" i "Stańczyk".
Matejko namalował słynnego błazna króla Zygmunta jako myśliciela,
posiadającego dar odgadywania tragicznej przyszłości Polski. Dał mu
swą smutną twarz patrioty, zatroskanego o losy ojczyzny. Za "Kazanie
Skargi" na wystawie paryskiej Matejko dostał Złoty Medal. Urzekł
na nim widzów ten największy kaznodzieja Polski, który targany proroczą
wizją tragizmu, ku któremu polska szlachta i wielmoże pragnął zawrócić
ich z tej drogi.
I właśnie za tę magnetyczną siłę, wyrażoną w jego oczach, za ten rozpaczliwy
gest podniesionych rąk, za obraz "Kazanie Skargi" w 1865
roku otrzymał w stolicy światowej sztuki w Paryżu - Złoty Medal. Wtedy
Stanisław Witkiewicz, który stał się później pogromcą Matejki, napisał
w hołdzie o nim:
"Siły narodu nie stanowią ani panujący, ani bagnety, ani miliony,
ani ziemia,
Siłę narodu stanowi jego duch, on jest istotą jego życia i jego czynu.
Duch ten przejawia się w różnych strefach działania.
Ilu przeszło przez polską ziemię
ludzi uzbrojonych w największą władzę, prawo i siłę zniszczenia,
ludzi opanowanych śmieszną nadzieją, że za ich marnego życia zginie
naród.
Ludzi tych wiatr rozwiał, a naród jest, rośnie, pracuje, walczy i
żyje."
Jednym z takich objawów życia jest Polska Sztuka, a jej największym
reprezentantem - Jan Matejko.
Drugim takim symbolem niezniszczalności Ducha jak "Kazanie Skargi",
jest następny obraz pt. "Rejtan" - przedstawiający posła
na Sejm Grodzieński w chwili, gdy sam jeden rzucił się na ziemie pod
drzwi, zagradzając swoim ciałem drogę do sali, gdzie targowiczanie
chcieli podpisać zgodę na rozbiór Polski. Z rozdartą na piersi koszulą
krzyczał on:
"Zabijcie mnie, zadepczcie, ale nie zabijajcie Ojczyzny!"
W tym aspekcie artyzmu i miłości do Ojczyzny Matejko stał się największym
malarzem, który w swoich obrazach odtworzył całą historię Polski i
jej niezniszczalnego Ducha. Do historii przejdzie jako niezrównany
patriota i tytan pracy, a żył zaledwie 55 lat. Zmarł z wyczerpania
i przemęczenia bo chcąc wykonać swe gigantyczne dzieło - odtworzenia
dziejów Polski w obrazach, musiał pracować ponad siły, często zarywając
nocy. Z jego dzieł młodzież polska uczyła się historii zwłaszcza w
okresach faktycznego zniewolenia przez zaborców.
Matejko nie lubił panów, o których mówił: "Stać ich tylko na
lekceważącą półgrzeczność, którą dają poznać różnicę jaka zachodzi
między człowiekiem w książęcej mitrze, a jakimś tam Matejką. Całe
życie spędzają za granicą, a wracają z pustą kieszenią, z niskimi
nawyknieniami, a często i chorobami. Co za użytek zrobili z majątków
odziedziczonych po ojcach?
Tymczasem on już po ukończeniu Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie
otrzymał z 4-ma kolegami stypendium w wysokości 315 zł. Było to bardzo
mało więc chcąc zaoszczędzić wynajął sobie ciasny pokój na poddaszu
II piętra. Panował w nim straszny odór, bo za cienką ścianką czuł
gołębnik. Mimo tych warunków pracował bez wytchnienia, aż wpadł w
chorobę. Z zakażonej wody nabawił się tyfusu i oddano go do szpitala.
Uprosił kolegę Jabłońskiego aby mu przyniósł do szpitala jego "skarbczyk"
oraz przybory do malowania. Malował tu nawet w nocy przy świecy, gdyż
od dzieciństwa był przyzwyczajony do ciężkich warunków życia. W sumie
namalował ok. 30 obrazów.
W 100-tną rocznicę jego śmierci Szymon Kobyliński we wspomnieniu pisał
o nim m.in.: "Ten suchutki, skromny, kosmaty pan w drucianych
okularach, zdominowany przez potężną żonę i zakrzyczany przez gromadę
dzieciaków, wyrósł na kolosa narodowej tradycji. Istotnie, mimo drobnej
budowy ciała był kolosem potężnego ducha, który mu pozwolił przedstawić
w obrazach najważniejsze wydarzenia z historii Polski choćby tylko
wymienić: "Bitwę pod Grunwaldem", "Hołd Pruski",
"Unia Lubelska" i "Bory pod Pskowem" - te olbrzymie
płótna zdobią słynne muzea polskie.
Stanisława Białożyt