Nad Sołą i Koszarawą - nr 17 (120) - rok  VI - 1 Wrzesień 2003

  |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 
Festyn jakiego nie było

Kilka tysięcy osób miejscowych i przyjezdnych odwiedziło 15 sierpnia br. gospodarstwo agroturystyczne "Rancho Adama" w Pewli Ślemieńskiej. Powodem takiego zainteresowania - niewątpliwie wyjątkowo atrakcyjnym gospodarstwem agroturystycznym - był wielki festyn, który z myślą o propagowaniu uroków przepięknie położonej wsi oraz swojego gospodarstwa zorganizował jego właściciel - Zbigniew Bugaj.

Festyn oferował uczestnikom niezliczoną ilość atrakcji. Koncertowała miejscowa orkiestra dęta. Występowały zespoły artystyczne: Grojcowianie, Wawele, Kapela z rynku krakowskiego i inne. Strażacy dali pokaz ratownictwa chemicznego. Popisywali się lotnicy.
Uwagę zwiedzających przyciągali mimowie, a młodzież mogła bezpłatnie hasać na elementach dmuchanych, jeździć konno, czy popisywać się swoimi umiejętnościami. Wieczorem czekała uczestników wyjątkowa niespodzianka, jaką był pokaz ogni sztucznych.
Jak to na festynie tańce ciągnęły się do późnej nocy.
Liczne stoiska zapraszały do nabycia rzeźb i innych wyrobów sztuki ludowej, słodyczy, smakowitych zakąsek z grila oraz napojów - a piwo w tym upalnym słonecznym dniu cieszyło się szczególnym powodzeniem.
Przyjezdni, a było ich wyjątkowo dużo, jako że samochody stały gęsto obok siebie przy wjeździe do gospodarstwa wzdłuż drogi przez wieś oraz na drodze granicznej z Gilowicami od gospodarstwa, aż po Czerwienicę, mogli sycić wzrok niezapomnianymi widokami. Piękna zieleń pokrywała pola położone pod lasem od Madejów Gronia, aż po Zwaliska. Z za przełęczy łączącej Pewel Ślemieńską z Mutnym wyłaniał się Beskid Żywiecki z imponującym masywem Romanki, a w oddali, z prawej strony Ostrego Gronia lśniła tafla Żywieckiego Jeziora, w której - jak gdyby moczył nogi Beskid Mały. Widoki faktycznie przepiękne, mogące zapierać dech w piersiach. Ja sam zachwycałem się nimi, mimo, że urodzony i wychowany w tej wsi oglądałem je nie po raz pierwszy.
Niech żałują ci, którzy tych widoków i tej niepowtarzalnej imprezy nie zaliczyli.
Antoni Urbaniec

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.