Festyn jakiego nie było
Kilka tysięcy osób miejscowych i przyjezdnych odwiedziło
15 sierpnia br. gospodarstwo agroturystyczne "Rancho Adama"
w Pewli Ślemieńskiej. Powodem takiego zainteresowania - niewątpliwie
wyjątkowo atrakcyjnym gospodarstwem agroturystycznym - był wielki
festyn, który z myślą o propagowaniu uroków przepięknie położonej
wsi oraz swojego gospodarstwa zorganizował jego właściciel - Zbigniew
Bugaj.
 |
 |
Festyn oferował uczestnikom niezliczoną ilość atrakcji. Koncertowała
miejscowa orkiestra dęta. Występowały zespoły artystyczne: Grojcowianie,
Wawele, Kapela z rynku krakowskiego i inne. Strażacy dali pokaz ratownictwa
chemicznego. Popisywali się lotnicy.
Uwagę zwiedzających przyciągali mimowie, a młodzież mogła bezpłatnie
hasać na elementach dmuchanych, jeździć konno, czy popisywać się swoimi
umiejętnościami. Wieczorem czekała uczestników wyjątkowa niespodzianka,
jaką był pokaz ogni sztucznych.
Jak to na festynie tańce ciągnęły się do późnej nocy.
Liczne stoiska zapraszały do nabycia rzeźb i innych wyrobów sztuki
ludowej, słodyczy, smakowitych zakąsek z grila oraz napojów - a piwo
w tym upalnym słonecznym dniu cieszyło się szczególnym powodzeniem.
Przyjezdni, a było ich wyjątkowo dużo, jako że samochody stały gęsto
obok siebie przy wjeździe do gospodarstwa wzdłuż drogi przez wieś
oraz na drodze granicznej z Gilowicami od gospodarstwa, aż po Czerwienicę,
mogli sycić wzrok niezapomnianymi widokami. Piękna zieleń pokrywała
pola położone pod lasem od Madejów Gronia, aż po Zwaliska. Z za przełęczy
łączącej Pewel Ślemieńską z Mutnym wyłaniał się Beskid Żywiecki z
imponującym masywem Romanki, a w oddali, z prawej strony Ostrego Gronia
lśniła tafla Żywieckiego Jeziora, w której - jak gdyby moczył nogi
Beskid Mały. Widoki faktycznie przepiękne, mogące zapierać dech w
piersiach. Ja sam zachwycałem się nimi, mimo, że urodzony i wychowany
w tej wsi oglądałem je nie po raz pierwszy.
Niech żałują ci, którzy tych widoków i tej niepowtarzalnej imprezy
nie zaliczyli.
Antoni Urbaniec