Nad Sołą i Koszarawą - nr 17 (120) - rok  VI - 1 Wrzesień 2003

  |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 
Klejnot Żywiecczyzny - Magia Słowa

Droga z Bielska-Białej do Żywca prowadzi przez Łodygowice - malowniczą miejscowość położoną pośrodku Kotliny Żywieckiej, pomiędzy dwoma pasmami gór, Jeziorem Żywieckim, a Bramą Wilkowicką. W samym sercu Łodygowic znajduje się jeden z największych i najstarszych w Polsce kościołów drewnianych, do którego naprawdę trzeba zawitać.

Patrząc na świątynię pod wezwaniem świętych Apostołów Szymona i Judy Tadeusza odnosi się wrażenie, jakby czas zatrzymał się w miejscu. Kościół, pomimo tego, że ma ponad 300 lat, wygląda jak nowy. Zadbany z zewnątrz, a i w środku ujmuje odnowioną polichromią i złoceniami. Jednak to nie bogactwo stylów, wystrój, lecz atmosfera w nim panująca przynagla każdego przybysza do zadumy i spotkania z prawdziwym Gospodarzem tego domu.
Wyjątkowości tej świątyni doświadczył każdy, kto w niej zatrzymał się chociaż raz. Nawiedzając ją można odkryć naprawdę wiele fascynujących szczegółów, które wprost trzeba zauważyć. Otóż okrążając kościół z pewnością uwagę swą warto skierować na przylegającą od południowego wschodu kaplicę - Ogrojec, w której niejako przysiadł Chrystus Frasobliwy. Od wielu pokoleń jest On powiernikiem wielu, szczególnie najstarszych parafian, którzy zwyczajowo po niedzielnej Eucharystii spieszą do Ogrojca, by i przed Frasobliwym wyszeptać swe gorące, ufne pacierze.
We wnętrzu kościoła, z polichromii na suficie, na każdego przybywającego spogląda Bóg Ojciec otoczony dwunastoma gwiazdami. Z jednej strony to obraz starotestamentalnego, sędziwego - bo odwiecznego - Starca, z długą, siwą brodą i z długimi, siwymi włosami, we wspaniałej szacie. Jego przenikliwemu spojrzeniu - wszak Opatrzność Boża czuwa! - towarzyszy jednak gest rozpostartych ramion prawdziwego przygarniającego Ojca, a zarazem Pana stwarzającego wciąż nowe serce i nowego ducha. Trudno więc dziwić się rodowitym łodygowianom, którzy przechowują ten unikalny obraz w swej pamięci przez całe życie, nawet na innych kontynentach.
Ołtarz główny z patronami świątyni, otoczony balaskami; chrzcielnica uwieńczona sceną przedstawiającą chrzest Pański; chór pod szczególną opieką św. Cecylii, wymowne stacje Drogi Krzyżowej to kolejne etapy wędrówki po łodygowickim kościółku. Trzeba jednak koniecznie zatrzymać się jeszcze na chwilę w bocznej kaplicy od strony północno-zachodniej. Tam znajdują się dwa ołtarze. W centralnym miejscu ołtarza św. Józefa wzrok przykuwa interesujący obraz. Z punktu widzenia historii sztuki czy jako antyk nie przedstawia on może wielkiej wartości, jednak oryginalność ikonograficznego przedstawienia śmierci św. Józefa, opiekuna Jezusa, warta jest odnotowania. Na tym obrazie Józef, który umiera w otoczeniu swych najbliższych, czyli Chrystusa i Maryi, uśmiecha się! Bez obaw, z ufnością - jak przystało na patrona dobrej śmierci - zasypia snem wiecznym, a właściwie idzie do Domu Ojca Niebieskiego on - ziemski ojciec, odprowadzany przez Tych, z którymi tworzył Świętą Rodzinę! Czyż może się bać?
Zaraz obok znajduje się ołtarz św. Franciszka. Jest on pod względem licznych szczegółów ikonograficznych najciekawszym z ołtarzy bocznych. Mało kto wie, że w jego górnej części jest płaskorzeźba diabła(!), którego pokonuje Archanioł Michał. Oprócz tego, w szczególny sposób anielskiego ołtarza, właściwie na wszystkich ołtarzach są wizerunki, rzeźby przedstawiające skrzydlatych Bożych Posłańców. Może to również one sprawiają, że człowiek ma wrażenie, jakby w tej świątyni odsłaniał mu się rąbek nieba...
W kościele znajdują się także cenne obrazy Chrystusa Cierpiącego, NMP Bolesnej i Chrystusa wyszydzonego; wszystkie one wyszły spod pędzla Antoniego Chrząstkiewicza w połowie XIX wieku. Okalające kościół soboty (zwane tutaj gankami), wyłożone kamiennymi płytami, tak jak przed laty dają bezpieczne schronienie w czas niepogody i miły chłód w upalne dni.
Dzięki ofiarności i trosce wielu ludzi łodygowicka świątynia przetrwała po dziś dzień. Ma wspaniałe walory architektoniczne i artystyczne, ale przede wszystkim jest pomnikiem wiary mieszkających tu od pokoleń ludzi. Również dla wielu okolicznych miejscowości w Kotlinie Żywieckiej - od granic Żywca do Szczyrku włącznie - jest czcigodną świątynią-matką, w której poprzez minione wieki i pokolenia modlili się ich przodkowie i która niejako rodziła nowo powstające parafie. Nadal chętnie otwiera swe gościnne podwoje. I niech tak zostanie.
Jacek Kachel

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.