Pewel Ślemieńska
Kolejna wieś do prezentacji. Tutaj również początek
rozpoczął się bardzo oryginalnie. "Tramwaj" czyli wóz drabiniasty
przewozi przez wieś zaproszonych gości wśród, których był starosta
żywiecki Andrzej Zieliński i jury konkursu. W asyście młodych góralek
z miejscowego zespołu regionalnego i przy akompaniamencie ich śpiewu
dotarliśmy na miejsce imprezy. I tu dla mnie spore zaskoczenie. Na
dużym wyasfaltowanym placu, przez specjalnie wykonaną powitalną bramę
wchodzimy by zobaczyć uporządkowane stoiska z wieloma różnościami
, a przede wszystkim widzimy ten tłum ludzi.
 |
 |
Tutaj z pomocą w opisie tej scenerii pomógł mi mój redakcyjny
kolega Tosiek Urbaniec nawiasem mówiąc członek tej społeczności, gdyż
to jego rodzinna wieś. Mówi więc; " Bywałem w Pewli Ślemieńskiej
na wielu dożynkach, festynach i innych imprezach. Wiem, że jest to
wieś ambitna i aktywna, ale z takim rozmachem zorganizowanej imprezy,
- przez jedną wieś - jeszcze nie widziałem. Przybyło na nią kilkaset
osób, których w pięknej - drewnianej bramie - prowadzącej na plac
festynowy, pozdrawiał powitalny napis: "Ślemieńska da się kochać,
Ślemieńska da się lubić, Tutaj szczęście można znaleźć, Tutaj szczęście
można zgubić". Prawie, że profesjonalna para konferansjerów Jolanta
Hura i Aleksy Hura ( nie mylić z małżeństwem ) powitali wszystkich
i zaczęło się. Najpierw występ dziecięcego zespołu regionalnego, którego
treścią były potrzeby wsi adresowane na ręce władzy gminy. Następnie
występ "Oazy", która we wsi liczy ponad 60 osób. Potem zespół
"Karolinka" prowadzony przez panią Barbarę Wiewióra. A w
trakcie przerw skandowano hasło, które wyżej cytowałem. Swoje "trzy
grosze" ukazały w przyśpiewkach panie z KGW, które prężnie działa
pod kierownictwem pani Zofii Szwed ( była nieobecna z powodu choroby.
Życzymy zdrowia i tak trzymać ). Zrobiło się cicho gdy na plac weszła
orkiestra dęta miejscowej OSP, która w tym roku obchodzi swoje 35
lecie a jak mi "wiewiórki" doniosły ich opiekunem i sponsorem
jest proboszcz miejscowej parafii sympatyczny Andrzej Górnik. Nie
obyło się bez wystaw. Był stolik z pucharami i pamiątkami, jakie zgromadziła
OSP, którą aktualnie kieruje kapelmistrz Piotr Ścieżka. Również strażacy
mieli swój kącik z wyróżnieniami z różnych zawodów - od wielu lat
OSP jest prowadzone przez druha Aleksandra Szwajcę. Była mini- wystawa
trofeów łowieckich z koła "Cietrzew", które za rok będzie
obchodzić swoje 50 - lecie. Były puchary Ludowego Klubu Sportowego,
wystawa koronek autorstwa członkiń KGW. Było coś nowego, czyli wystawa
grafiki w wykonaniu młodzieży miejscowej szkoły oraz tradycyjnie już
wystawa twórców ludowych i młodych artystów. Swoje stoisko miało gospodarstwo
agroturystyczne "Ranczo Adama", zapraszające wszystkich
na festyn, który odbędzie się ( odbył się ) 15 sierpnia. Oglądałem
również zbiory starych zegarów, akordeonów i heligonek, będące własnością
jednego z mieszkańców Pewli. Uważam, że powinny znaleźć się jak najszybciej
w którymś z muzeów, ale to już decyzja właściciela. Żal było wyjeżdżać
z Pewli, gdyż widać było na twarzach tych ludzi zadowolenie z tego
co zrobili. Jak mi powiedział radny Michał Urbaniec, do tej prezentacji
nie trzeba było namawiać mieszkańców. Skrzyknęli się na hasło i zrobili
co do nich należało. A może i więcej. Podobno festyn tak jak i prezentacja
był równie udany.
K.S.