Nad Sołą i Koszarawą - nr 17 (120) - rok  VI - 1 Wrzesień 2003

  |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 
Pewel Ślemieńska

Kolejna wieś do prezentacji. Tutaj również początek rozpoczął się bardzo oryginalnie. "Tramwaj" czyli wóz drabiniasty przewozi przez wieś zaproszonych gości wśród, których był starosta żywiecki Andrzej Zieliński i jury konkursu. W asyście młodych góralek z miejscowego zespołu regionalnego i przy akompaniamencie ich śpiewu dotarliśmy na miejsce imprezy. I tu dla mnie spore zaskoczenie. Na dużym wyasfaltowanym placu, przez specjalnie wykonaną powitalną bramę wchodzimy by zobaczyć uporządkowane stoiska z wieloma różnościami , a przede wszystkim widzimy ten tłum ludzi.

Tutaj z pomocą w opisie tej scenerii pomógł mi mój redakcyjny kolega Tosiek Urbaniec nawiasem mówiąc członek tej społeczności, gdyż to jego rodzinna wieś. Mówi więc; " Bywałem w Pewli Ślemieńskiej na wielu dożynkach, festynach i innych imprezach. Wiem, że jest to wieś ambitna i aktywna, ale z takim rozmachem zorganizowanej imprezy, - przez jedną wieś - jeszcze nie widziałem. Przybyło na nią kilkaset osób, których w pięknej - drewnianej bramie - prowadzącej na plac festynowy, pozdrawiał powitalny napis: "Ślemieńska da się kochać, Ślemieńska da się lubić, Tutaj szczęście można znaleźć, Tutaj szczęście można zgubić". Prawie, że profesjonalna para konferansjerów Jolanta Hura i Aleksy Hura ( nie mylić z małżeństwem ) powitali wszystkich i zaczęło się. Najpierw występ dziecięcego zespołu regionalnego, którego treścią były potrzeby wsi adresowane na ręce władzy gminy. Następnie występ "Oazy", która we wsi liczy ponad 60 osób. Potem zespół "Karolinka" prowadzony przez panią Barbarę Wiewióra. A w trakcie przerw skandowano hasło, które wyżej cytowałem. Swoje "trzy grosze" ukazały w przyśpiewkach panie z KGW, które prężnie działa pod kierownictwem pani Zofii Szwed ( była nieobecna z powodu choroby. Życzymy zdrowia i tak trzymać ). Zrobiło się cicho gdy na plac weszła orkiestra dęta miejscowej OSP, która w tym roku obchodzi swoje 35 lecie a jak mi "wiewiórki" doniosły ich opiekunem i sponsorem jest proboszcz miejscowej parafii sympatyczny Andrzej Górnik. Nie obyło się bez wystaw. Był stolik z pucharami i pamiątkami, jakie zgromadziła OSP, którą aktualnie kieruje kapelmistrz Piotr Ścieżka. Również strażacy mieli swój kącik z wyróżnieniami z różnych zawodów - od wielu lat OSP jest prowadzone przez druha Aleksandra Szwajcę. Była mini- wystawa trofeów łowieckich z koła "Cietrzew", które za rok będzie obchodzić swoje 50 - lecie. Były puchary Ludowego Klubu Sportowego, wystawa koronek autorstwa członkiń KGW. Było coś nowego, czyli wystawa grafiki w wykonaniu młodzieży miejscowej szkoły oraz tradycyjnie już wystawa twórców ludowych i młodych artystów. Swoje stoisko miało gospodarstwo agroturystyczne "Ranczo Adama", zapraszające wszystkich na festyn, który odbędzie się ( odbył się ) 15 sierpnia. Oglądałem również zbiory starych zegarów, akordeonów i heligonek, będące własnością jednego z mieszkańców Pewli. Uważam, że powinny znaleźć się jak najszybciej w którymś z muzeów, ale to już decyzja właściciela. Żal było wyjeżdżać z Pewli, gdyż widać było na twarzach tych ludzi zadowolenie z tego co zrobili. Jak mi powiedział radny Michał Urbaniec, do tej prezentacji nie trzeba było namawiać mieszkańców. Skrzyknęli się na hasło i zrobili co do nich należało. A może i więcej. Podobno festyn tak jak i prezentacja był równie udany.
K.S.

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.