Pewel Mała
Upalna pogoda przywitała nas w Pewli Małej na terenie
obok Szkoły Podstawowej im. Jerzego Kukuczki. Pierwsze co rzuca się
w oczy to wspaniale zagospodarowany teren wokół szkoły szczególnie
od strony rzeki Koszarawy. Niesamowite postacie "strachy"
dodają uroku wspaniale zagospodarowanego terenu. Czuć tu rękę gospodarza,
którym jest urocza pani dyrektor Ewa Dybczak.
 |
 |
Również wnętrze szkoły bardzo zadbane ale jak to mówią "pańskie
oko konia tuczy". Widać tu pracę całego grona pedagogicznego.
Tak trzymać. Powitała nas orkiestra Ochotniczej Straży Pożarnej w
Pewli Małej, której kapelmistrzuje Stefan Tomaszek. Organizatorzy
a wśród nich radny Włodzimierz Piątek. spięci prawie, że zdenerwowani,
bowiem to właśnie im przyszło płacić frycowe., Oni jako pierwsi kształtowali
oblicze tego konkursu,. A było na co popatrzeć. Najpierw montaż słowno
muzyczny w wykonaniu młodzieży szkolnej obrazujący historię i dorobek
ich wsi a później koncert tej właśnie strażackiej orkiestry. Zebrani
mieszkańcy wsi i przybysze mogli oglądać wspaniałą wystawę minerałów,
która jest własnością pana Bogdana i Damiana Martyniuków. Sam ze zdumienia
przecierałem oczy, gdyż takiej kolekcji minerałów w jednym miejscu
nigdy nie widziałem. Właściciel zbiorów pracownik jednej z żywieckich
spółek mieszkaniec Pewli Małej, zapalony hobbysta, nie dość, że umiejętnie
zaprezentował swoje zbiory, to ze swadą opowiadał o ich pochodzeniu
czy też wartościach. Wystawa ta była cały czas oblegana, gdyż jak
się zorientowałem, większość miejscowej ludności nic o tych zbiorach
nie wiedziała. Również wystawa rzeźby Józefa Wróbla wzbudzała spore
zainteresowanie, choć to już jest prawie "zawodowiec" w
tej branży. Ciekawie zaprezentował swe wyroby wikliniarskie Henryk
Skórzak, zaś zainteresowanie pań wzbudzała wystawa haftu ręcznego.
Część konkursową zamykał pokaz umiejętności strażackich ( gaszenie
ognia)
w wykonaniu miejscowych druhów z OSP, którzy przy tej okazji pochwalili
się jednym z najlepszych wozów bojowych na Żywiecczyżnie. Nie wolno
zapomnieć o muzeum szkolnym i innych drobnych atrakcjach przygotowanych
na ten konkurs. Za symboliczną złotówkę można było zjeść ciepły posiłek,
który sponsorowała firma pani Wiśniewskiej a dla ochłody było również
piwko made in Żywiec. W rozmowie z organizatorami dało się wyczuć
bojaźń, czy aby to wszystko wyszło, tym bardziej, że wśród uczestników
imprezy widziano" szpiegów" z innych wiosek, które w następnej
kolejności będą organizatorami podobnego konkursu. Według mnie udało
się. Po części konkursowej był festyn, ale już niestety nie podlegał
ocenie jury.
K.S.