Nad Sołą i Koszarawą - nr 17 (120) - rok  VI - 1 Wrzesień 2003

  |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 
Pewel Mała

Upalna pogoda przywitała nas w Pewli Małej na terenie obok Szkoły Podstawowej im. Jerzego Kukuczki. Pierwsze co rzuca się w oczy to wspaniale zagospodarowany teren wokół szkoły szczególnie od strony rzeki Koszarawy. Niesamowite postacie "strachy" dodają uroku wspaniale zagospodarowanego terenu. Czuć tu rękę gospodarza, którym jest urocza pani dyrektor Ewa Dybczak.

Również wnętrze szkoły bardzo zadbane ale jak to mówią "pańskie oko konia tuczy". Widać tu pracę całego grona pedagogicznego. Tak trzymać. Powitała nas orkiestra Ochotniczej Straży Pożarnej w Pewli Małej, której kapelmistrzuje Stefan Tomaszek. Organizatorzy a wśród nich radny Włodzimierz Piątek. spięci prawie, że zdenerwowani, bowiem to właśnie im przyszło płacić frycowe., Oni jako pierwsi kształtowali oblicze tego konkursu,. A było na co popatrzeć. Najpierw montaż słowno muzyczny w wykonaniu młodzieży szkolnej obrazujący historię i dorobek ich wsi a później koncert tej właśnie strażackiej orkiestry. Zebrani mieszkańcy wsi i przybysze mogli oglądać wspaniałą wystawę minerałów, która jest własnością pana Bogdana i Damiana Martyniuków. Sam ze zdumienia przecierałem oczy, gdyż takiej kolekcji minerałów w jednym miejscu nigdy nie widziałem. Właściciel zbiorów pracownik jednej z żywieckich spółek mieszkaniec Pewli Małej, zapalony hobbysta, nie dość, że umiejętnie zaprezentował swoje zbiory, to ze swadą opowiadał o ich pochodzeniu czy też wartościach. Wystawa ta była cały czas oblegana, gdyż jak się zorientowałem, większość miejscowej ludności nic o tych zbiorach nie wiedziała. Również wystawa rzeźby Józefa Wróbla wzbudzała spore zainteresowanie, choć to już jest prawie "zawodowiec" w tej branży. Ciekawie zaprezentował swe wyroby wikliniarskie Henryk Skórzak, zaś zainteresowanie pań wzbudzała wystawa haftu ręcznego.
Część konkursową zamykał pokaz umiejętności strażackich ( gaszenie ognia)
w wykonaniu miejscowych druhów z OSP, którzy przy tej okazji pochwalili się jednym z najlepszych wozów bojowych na Żywiecczyżnie. Nie wolno zapomnieć o muzeum szkolnym i innych drobnych atrakcjach przygotowanych na ten konkurs. Za symboliczną złotówkę można było zjeść ciepły posiłek, który sponsorowała firma pani Wiśniewskiej a dla ochłody było również piwko made in Żywiec. W rozmowie z organizatorami dało się wyczuć bojaźń, czy aby to wszystko wyszło, tym bardziej, że wśród uczestników imprezy widziano" szpiegów" z innych wiosek, które w następnej kolejności będą organizatorami podobnego konkursu. Według mnie udało się. Po części konkursowej był festyn, ale już niestety nie podlegał ocenie jury.
K.S.

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.