Dwadzieścia pięć lat temu
Dwudziesta
piąta rocznica lotu pierwszego Polaka w kosmos sprowokowała
mnie do wspomnień. Dwadzieścia pięć lat temu w marcu - będąc z grupą
wicewojewodów i resortowych sekretarzy KW PZPR w Związku Radzieckim,
miałem przyjemność zwiedzać Gwiezdne Miasteczko pod Moskwą, po którym
oprowadzali nas kosmonauci: Bieregawoj / na zdjęciu w mundurze z lewej/
i Szatałow. Uczestniczyłem także w uroczystej kolacji jaką dowódca
Gwiezdnego Miasteczka - generał Bieregawoj wydał na naszą cześć.
W czasie zwiedzania Gwiezdnego Miasteczka dowiedzieliśmy się, że jak
raz, przygotowują się w nim do lotu w kosmos dwaj polscy kosmonauci:
Jankowski i Hermaszewski, / jeden rezerwowy /. Który poleci to okaże
się w ostatniej chwili. Spotkanie z nimi okazało się jednak niemożliwe.
Jakoż 27 czerwca 1978 r. szczęście dopisało Mirosławowi Hermaszewskiemu
i jako pierwszy Polak znalazł się w kosmosie.
Minęło prawie 25 lat i oto we wrześniu ubiegłego roku miałem możliwość
spotkać generała Mirosława Hermaszewskiego / na zdjęciu / na Kongresie
Mediów Lokalnych i Regionalnych w Warszawie, gdzie także mogłem wysłuchać
Jego ciekawego, błyskotliwego, refleksyjnego i pełnego patriotycznych
akcentów wystąpienia, mówiącego o widzeniu ojczystego kraju, "rodzinnego
domu" z kosmosu i spinającego - jakby klamrą - tamto widzenie
z dniem dzisiejszym. Dwadzieścia pięć lat to kawał czasu. Polska w
tym czasie wpisała się w podbój kosmosu nie tylko udziałem naszego
rodaka w kosmicznej przestrzeni, ale także współpracą w zakresie przygotowania
elementów aparatury i urządzeń do jego podboju.
To potwierdza wysoką rangę naszej nauki i techniki na płaszczyźnie
międzynarodowej. To cieszy i daje powód do dumy, ale jeszcze bardziej
bylibyśmy dumni, gdyby, znowu kolejny rodak "zameldował się w
kosmosie". A może uda nam się tego dokonać w ramach zjednoczonej
Europy. Wszak na tym polu powinniśmy mieć wiele do powiedzenia? Oby
to nastąpiło jak najszybciej!
Antoni Urbaniec