Nad Sołą i Koszarawą - nr 15 (118) - rok  VI - 1 Sierpień 2003

  |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|



Ludobójstwo na wołyniu (część I)

W dniu 11 lipca 2003 roku w 60 rocznicę mordu ludności polskiej na Wołyniu w miejscowości Pawliwka dawniej Poryck (Ukraina) odbyła się uroczystość odsłonięcia pomnika ku czci pomordowanych Polaków z udziałem prezydentów Polski - Aleksandra Kwaśniewskiego i Ukrainy Leonida Kuczmy. Wcześniej parlamenty Polski i Ukrainy po burzliwych debatach przyjęły jednobrzmiący tekst uchwały o wyważonej treści, budzący tak po jednej jak i drugiej stronie spore emocje ale mający na celu postawienie pierwszego kroku do przeprosin i pojednania.
W dwa dni później 13 lipca na Skwerze Wołyńskim w Warszawie odsłonięto pomnik poświęcony ofiarom pomordowanych na Wołyniu.
W czasie uroczystości na Ukrainie nie obyło się bez zgrzytów. Po pierwsze: napis polski na pomniku w Pawliwce nie odpowiadał uprzednio uzgodnionej treści, a mianowicie na pomniku wykonawcy z Ukrainy umieścili napis: "Pamięć, żałoba, jedność", a powinno być "Pamięć, żal, pojednanie". Napis został oprotestowany przez stronę polską i ma być poprawiony.
Zmieniona została również, w stosunku do wcześniej uzgodnionej, treść napisu na krzyżach dwóch mogił na cmentarzu katolickim w Porycku, gdzie przeniesiono, po ekshumacji, szczątki ofiar z 1943 roku.
Powinna ona brzmieć: "Z dymem pożarów, z kurzem krwi, do Ciebie Panie woła ten głos - Kornel Ujejski. Pamięci około 200 Polaków z Porycka i majątku Stary Poryck, spoczywających na tym cmentarzu, zamordowanych 11 i 12 lipca 1943 r. Niech spoczywają w spokoju. Rodziny i rząd RP 2003".
Z inskrypcji wypadło jednak słowo "zamordowanych".
Udająca się autokarem na miejsce uroczystości grupa kombatantów Wołyńskiej Dywizji AK została z przejścia granicznego w Zosinie w Lubelskiem zawrócona przez celników ukraińskich, co należy traktować jako międzynarodowy, a szczególnie ukraiński skandal.
Jak wykazały badania sondażowe 60% Polaków nic nie wie o tragedii na Wołyniu. W okresie PRL - u wszystko co działo się na wschód od Bugu było tabu. Z tego względu redakcja nasza pragnie czytelnikom przybliżyć niektóre fakty z tego okresu czasu.
WOŁYŃ, kraina historyczna. między górnym Bugiem, górną Prypecią i Słuczą; początkowo. w granicach księstw ruskich., od 1366 jego zachodnia część była lennem Polski, od 1569 cały Wołyń w Koronie; od 1793 pod zaborem rosyjskim. W okresie II Rzeczypospolitej do Polski. W latach 1939 - 1991 do ZSRR - republika ukraińska. Od 1991 do Ukrainy. W polskiej terminologii historycznej tereny położone za Bugiem zwane są też Kresami. W XVII wieku były one wysunięte daleko na wschód. Kresy dwudziestolecia międzywojennego były prawdziwą rzeczywistością zwyczajnego codziennego życia ludzi, narodu i państwa. Czuli się oni (Kresowiacy) autentycznymi dziedzicami kresowej tradycji. Żyli kresowością, a wielu z nich osiadłych na stałe na rdzennych terenach Rzeczypospolitej kresowością żyje do dziś. Kres Kresów nastąpił 17 i 18 września 1939 roku, a co po tym było to już wszyscy wiedzą.
W byłym województwie wołyńskim przed 1940 r. mieszkało około 350 tys. Polaków, którzy stanowili zaledwie niecałe 17% ludności. Masowe wywózki sowieckie w okresie 1940-1941 zredukowały jeszcze ten procent. Globalne straty Polaków z rąk ukraińskich na Wołyniu ocenia się na 50 do 60 tysięcy. Ale trzeba jeszcze do tego dodać, że niezależnie od ludobójstwa na Polakach, Ukraińcy uczestniczyli wszędzie, wspólnie z Niemcami lub samodzielnie, dosłownie wszędzie, w ludobójstwie dokonanym na około 200 tys. wołyńskich Żydów-obywatelach polskich
Na Wołyniu było przed 1939 rokiem 11 powiatów, 103 gminy wiejskie, 1720 jednostek administracyjnych w postaci wsi, osad, hutorów, kolonii.
Ukraińskie ludobójstwo na Polakach, wyraźnie "centralnie sterowane", przebiegało w 1943 r. metodycznie i globalnie przez wszystkie tereny Wołynia od wschodu na zachód.
Na Wołyniu, gdzie obok siebie żyli Polacy i Ukraińcy, współżycie mieszkańców tych narodowości, w odczuciu większości Polaków było dobre, przynajmniej do wybuchu wojny w 1939 r. W ten sposób współżycie to zostało przedstawione przez większość tych, którzy ocaleli z pogromów. Przejawami dobrego współżycia było zawieranie związków małżeńskich polsko-ukraińskich, dobrosąsiedzkie albo wręcz przyjacielskie stosunki, wzajemne świadczenie sobie przez Polaków i Ukraińców różnych przysług, zapraszanie się na święta oraz uroczystości rodzinne, występowanie w roli rodziców chrzestnych, drużbów i drużek na ślubach, wzajemne poszanowanie świąt religijnych przez niewykonywanie w tym czasie prac polowych. We wspomnieniach polskich świadków tamtych wydarzeń spotyka się również uwagi, że w szkołach, do których chodziły dzieci różnych narodowości, a nauczycielami byli Polacy, Ukraińcy, Żydzi, wszyscy uczniowie byli traktowani równo, niezależnie od narodowości i pochodzenia społecznego. Nie oznacza to, że nie było międzysąsiedzkich waśni, niechęci, które są naturalnym zjawiskiem w każdej zbiorowości ludzkiej, jednakże występowały one pomiędzy pojedynczymi osobami i rodzinami różnych narodowości, a nie między dwiema społecznościami różnych narodowości żyjącymi w określonym miejscu. Niemniej już w pierwszym dziesięcioleciu międzywojennym niechęć, a nawet wrogość, posunięta do prób napadów Ukraińców na Polaków, pojawiła się w stosunku do osadników wojskowych. Tylko incydentalnie wystąpiło publiczne nawoływanie do rzezi Polaków i to ze strony ukraińskich posłów na Sejm RP. Do pojedynczych należą uwagi o przejawach niechęci Ukraińców wobec Polaków w ostatnich latach przed wojną i dotyczących Polaków żyjących na Wołyniu od pokoleń . Dlatego też dla większości Polaków ludobójcze akcje skierowane przeciw nim ze strony współmieszkańców-Ukraińców podczas II wojny światowej, a zwłaszcza ze strony "przyjaciół", "dobrych sąsiadów", były całkowicie niezrozumiałe i niespodziewane, były czymś z czym do dziś nie mogą się pogodzić.
Dla wydarzeń na Wołyniu w latach 1939-1945, mających charakter zbrodniczych wystąpień nacjonalistów ukraińskich i wciągniętej do tego ludności ukraińskiej przeciw ludności polskiej, wyróżniamy następujące o k r e s y.
I o k r e s: wrzesień i październik 1939 roku - napady na wybrane grupy osób cywilnych oraz małe grupy i pojedynczych żołnierzy Wojska Polskiego.
II o k r e s: rok 1941 - rozwój ukraińskiego terroru nacjonalistycznego; i rok 1942 - napady na pojedyncze polskie gospodarstwa, nauczycieli, leśników i osoby, które mogły odgrywać przywódczą rolę w społeczności polskiej - zapowiedź ludobójstwa.
III o k r e s: rok 1943 - ludobójstwo na Wołyniu w stosunku do ludności polskiej w wyniku dobrze zorganizowanych napadów na osiedla polskie i Polaków mieszkających w rozproszeniu we wsiach ukraińskich zwane w ówczesnych dokumentach rzeziami wołyńskimi.
IV o k r e s: rok 1944 i 1945 - pojedyncze akty mordowania żyjących jeszcze na Wołyniu Polaków.
Właściwy okres likwidacji biologicznej ludności polskiej przypada na cały 1943 r. W I połowie 1943 r., jeszcze intensywniej niż w 1942, odbywały się po wsiach zebrania mobilizujące do walki o samostijną Ukrainę bez Lachów. Ukraińcy niekiedy otwarcie powtarzali z tych zebrań głoszone tam hasła: "Ukraina dla Ukraińców", "Ukraina ma być czysta jak szklanka wody" (lub jak łza). W cerkwiach odprawiane były nabożeństwa, podczas których przed napadami na całe polskie osiedla w danej okolicy duchowni prawosławni święcili narzędzia zbrodni, a nawet wygłaszali kazania, w których wyrzynanie Polaków podbudowywane było ewangelicznymi przypowieściami, jak np. o pszenicy i kąkolu, z której miałoby wynikać, że Polacy są kąkolem, który trzeba oddzielić (wyrwać i spalić) od pszenicy, czyli Ukraińców. Toteż zdarzało się, że Ukraińcy powoływali się nawet na Biblię dla wytłumaczenia konieczności wymordowania Polaków. Po wsiach krążył poświęcany w cerkwi chleb objednania (zjednoczenia), który miał jednoczyć lud ukraiński do usunięcia Lachów. Wszyscy duchowni prawosławni uczestniczyli w "uświęcaniu" ludobójstwa, niektórzy czynili to pod terrorem, z obawy o własne życie, o czym świadczą występujące w tej grupie ofiary śmiertelne.
Codziennym zjawiskiem stały się przejazdy z jednego lasu do drugiego, z jednej wsi ukraińskiej do drugiej, kawalkad furmanek z uzbrojonymi nacjonalistycznymi bojówkami ukraińskimi. Bojówki zatrzymywały się często w osiedlach polskich i stosując terror, nieraz bijąc gospodarza lub grożąc zabiciem, rabowały żywność, odzież, zwierzęta gospodarskie. Wzmogły się wszelkie akty terroru, trwające cały 1943 r., z których część stanowiły nieudane próby zabójstw pojedynczych osób i rodzin, niezależnie od napadów na całe osiedla. Nagminnie bojówkarze ukraińscy dokonywali rewizji polskich domów w poszukiwaniu broni, podczas których poniżali i bili domowników. Bojówki upowskie zabierały poza tym gospodarzy na tzw podwody, z których przeważnie już nie wracali.
Napady nacjonalistów na pojedyncze osoby i rodziny, przed napadami na całe osiedla polskie, dotyczyły w 1943 r.: nauczycieli, podoficerów, członków konspiracji ZWZ, pracowników leśnictwa, zarządców i buchalterów majątków oraz osób, w jakiś sposób wyróżniających się w lokalnych społecznościach, tj. osób, które mogły odegrać jakąś rolę w obronie.
Zachowania Ukraińców wobec Polaków przed wystąpieniem w określonych rejonach masowych mordów były różne - od całkowitego odseparowywania się Ukraińców i demonstrowania wrogości, do pozornie normalnych stosunków, w których były utrzymywane nawet przyjacielskie kontakty. Tak więc z jednej strony było unikanie i uchylanie się od rozmów z Polakami, nie odpowiadanie na pozdrowienia, pogardliwe i groźne aluzje, agresywne zachowania dzieci ukraińskich wobec polskich, słowne poniżania, a z drugiej strony - świadczenie sąsiedzkich przysług, zwyczajne kontakty bez atmosfery wrogości, zapewnianie o bezpieczeństwie i ochronie lub ostrzeżeniu w razie potrzeby i szereg innych przyjaznych gestów, okazywanych nieraz przez późniejszych morderców.
c.d.n.
Na podstawie: Władysława Siemaszki i Ewy Siemaszko - Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939 - 1945 oraz www. Genocide.pl
opracował Hieronim Woźniak

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.