Ludobójstwo na wołyniu (część I)
W dniu 11 lipca 2003 roku w 60 rocznicę
mordu ludności polskiej na Wołyniu w miejscowości Pawliwka dawniej
Poryck (Ukraina) odbyła się uroczystość odsłonięcia pomnika ku czci
pomordowanych Polaków z udziałem prezydentów Polski - Aleksandra Kwaśniewskiego
i Ukrainy Leonida Kuczmy. Wcześniej parlamenty Polski i Ukrainy po
burzliwych debatach przyjęły jednobrzmiący tekst uchwały o wyważonej
treści, budzący tak po jednej jak i drugiej stronie spore emocje ale
mający na celu postawienie pierwszego kroku do przeprosin i pojednania.
W dwa dni później 13 lipca na Skwerze Wołyńskim w Warszawie odsłonięto
pomnik poświęcony ofiarom pomordowanych na Wołyniu.
W czasie uroczystości na Ukrainie nie obyło się bez zgrzytów. Po pierwsze:
napis polski na pomniku w Pawliwce nie odpowiadał uprzednio uzgodnionej
treści, a mianowicie na pomniku wykonawcy z Ukrainy umieścili napis:
"Pamięć, żałoba, jedność", a powinno być "Pamięć, żal,
pojednanie". Napis został oprotestowany przez stronę polską i
ma być poprawiony.
Zmieniona została również, w stosunku do wcześniej uzgodnionej, treść
napisu na krzyżach dwóch mogił na cmentarzu katolickim w Porycku,
gdzie przeniesiono, po ekshumacji, szczątki ofiar z 1943 roku.
Powinna ona brzmieć: "Z dymem pożarów, z kurzem krwi, do Ciebie
Panie woła ten głos - Kornel Ujejski. Pamięci około 200 Polaków z
Porycka i majątku Stary Poryck, spoczywających na tym cmentarzu, zamordowanych
11 i 12 lipca 1943 r. Niech spoczywają w spokoju. Rodziny i rząd RP
2003".
Z inskrypcji wypadło jednak słowo "zamordowanych".
Udająca się autokarem na miejsce uroczystości grupa kombatantów Wołyńskiej
Dywizji AK została z przejścia granicznego w Zosinie w Lubelskiem
zawrócona przez celników ukraińskich, co należy traktować jako międzynarodowy,
a szczególnie ukraiński skandal.
Jak wykazały badania sondażowe 60% Polaków nic nie wie o tragedii
na Wołyniu. W okresie PRL - u wszystko co działo się na wschód od
Bugu było tabu. Z tego względu redakcja nasza pragnie czytelnikom
przybliżyć niektóre fakty z tego okresu czasu.
WOŁYŃ, kraina historyczna. między górnym Bugiem, górną Prypecią i
Słuczą; początkowo. w granicach księstw ruskich., od 1366 jego zachodnia
część była lennem Polski, od 1569 cały Wołyń w Koronie; od 1793 pod
zaborem rosyjskim. W okresie II Rzeczypospolitej do Polski. W latach
1939 - 1991 do ZSRR - republika ukraińska. Od 1991 do Ukrainy. W polskiej
terminologii historycznej tereny położone za Bugiem zwane są też Kresami.
W XVII wieku były one wysunięte daleko na wschód. Kresy dwudziestolecia
międzywojennego były prawdziwą rzeczywistością zwyczajnego codziennego
życia ludzi, narodu i państwa. Czuli się oni (Kresowiacy) autentycznymi
dziedzicami kresowej tradycji. Żyli kresowością, a wielu z nich osiadłych
na stałe na rdzennych terenach Rzeczypospolitej kresowością żyje do
dziś. Kres Kresów nastąpił 17 i 18 września 1939 roku, a co po tym
było to już wszyscy wiedzą.
W byłym województwie wołyńskim przed 1940 r. mieszkało około 350 tys.
Polaków, którzy stanowili zaledwie niecałe 17% ludności. Masowe wywózki
sowieckie w okresie 1940-1941 zredukowały jeszcze ten procent. Globalne
straty Polaków z rąk ukraińskich na Wołyniu ocenia się na 50 do 60
tysięcy. Ale trzeba jeszcze do tego dodać, że niezależnie od ludobójstwa
na Polakach, Ukraińcy uczestniczyli wszędzie, wspólnie z Niemcami
lub samodzielnie, dosłownie wszędzie, w ludobójstwie dokonanym na
około 200 tys. wołyńskich Żydów-obywatelach polskich
Na Wołyniu było przed 1939 rokiem 11 powiatów, 103 gminy wiejskie,
1720 jednostek administracyjnych w postaci wsi, osad, hutorów, kolonii.
Ukraińskie ludobójstwo na Polakach, wyraźnie "centralnie sterowane",
przebiegało w 1943 r. metodycznie i globalnie przez wszystkie tereny
Wołynia od wschodu na zachód.
Na Wołyniu, gdzie obok siebie żyli Polacy i Ukraińcy, współżycie mieszkańców
tych narodowości, w odczuciu większości Polaków było dobre, przynajmniej
do wybuchu wojny w 1939 r. W ten sposób współżycie to zostało przedstawione
przez większość tych, którzy ocaleli z pogromów. Przejawami dobrego
współżycia było zawieranie związków małżeńskich polsko-ukraińskich,
dobrosąsiedzkie albo wręcz przyjacielskie stosunki, wzajemne świadczenie
sobie przez Polaków i Ukraińców różnych przysług, zapraszanie się
na święta oraz uroczystości rodzinne, występowanie w roli rodziców
chrzestnych, drużbów i drużek na ślubach, wzajemne poszanowanie świąt
religijnych przez niewykonywanie w tym czasie prac polowych. We wspomnieniach
polskich świadków tamtych wydarzeń spotyka się również uwagi, że w
szkołach, do których chodziły dzieci różnych narodowości, a nauczycielami
byli Polacy, Ukraińcy, Żydzi, wszyscy uczniowie byli traktowani równo,
niezależnie od narodowości i pochodzenia społecznego. Nie oznacza
to, że nie było międzysąsiedzkich waśni, niechęci, które są naturalnym
zjawiskiem w każdej zbiorowości ludzkiej, jednakże występowały one
pomiędzy pojedynczymi osobami i rodzinami różnych narodowości, a nie
między dwiema społecznościami różnych narodowości żyjącymi w określonym
miejscu. Niemniej już w pierwszym dziesięcioleciu międzywojennym niechęć,
a nawet wrogość, posunięta do prób napadów Ukraińców na Polaków, pojawiła
się w stosunku do osadników wojskowych. Tylko incydentalnie wystąpiło
publiczne nawoływanie do rzezi Polaków i to ze strony ukraińskich
posłów na Sejm RP. Do pojedynczych należą uwagi o przejawach niechęci
Ukraińców wobec Polaków w ostatnich latach przed wojną i dotyczących
Polaków żyjących na Wołyniu od pokoleń . Dlatego też dla większości
Polaków ludobójcze akcje skierowane przeciw nim ze strony współmieszkańców-Ukraińców
podczas II wojny światowej, a zwłaszcza ze strony "przyjaciół",
"dobrych sąsiadów", były całkowicie niezrozumiałe i niespodziewane,
były czymś z czym do dziś nie mogą się pogodzić.
Dla wydarzeń na Wołyniu w latach 1939-1945, mających charakter zbrodniczych
wystąpień nacjonalistów ukraińskich i wciągniętej do tego ludności
ukraińskiej przeciw ludności polskiej, wyróżniamy następujące o k
r e s y.
I o k r e s: wrzesień i październik 1939 roku - napady na wybrane
grupy osób cywilnych oraz małe grupy i pojedynczych żołnierzy Wojska
Polskiego.
II o k r e s: rok 1941 - rozwój ukraińskiego terroru nacjonalistycznego;
i rok 1942 - napady na pojedyncze polskie gospodarstwa, nauczycieli,
leśników i osoby, które mogły odgrywać przywódczą rolę w społeczności
polskiej - zapowiedź ludobójstwa.
III o k r e s: rok 1943 - ludobójstwo na Wołyniu w stosunku do ludności
polskiej w wyniku dobrze zorganizowanych napadów na osiedla polskie
i Polaków mieszkających w rozproszeniu we wsiach ukraińskich zwane
w ówczesnych dokumentach rzeziami wołyńskimi.
IV o k r e s: rok 1944 i 1945 - pojedyncze akty mordowania żyjących
jeszcze na Wołyniu Polaków.
Właściwy okres likwidacji biologicznej ludności polskiej przypada
na cały 1943 r. W I połowie 1943 r., jeszcze intensywniej niż w 1942,
odbywały się po wsiach zebrania mobilizujące do walki o samostijną
Ukrainę bez Lachów. Ukraińcy niekiedy otwarcie powtarzali z tych zebrań
głoszone tam hasła: "Ukraina dla Ukraińców", "Ukraina
ma być czysta jak szklanka wody" (lub jak łza). W cerkwiach odprawiane
były nabożeństwa, podczas których przed napadami na całe polskie osiedla
w danej okolicy duchowni prawosławni święcili narzędzia zbrodni, a
nawet wygłaszali kazania, w których wyrzynanie Polaków podbudowywane
było ewangelicznymi przypowieściami, jak np. o pszenicy i kąkolu,
z której miałoby wynikać, że Polacy są kąkolem, który trzeba oddzielić
(wyrwać i spalić) od pszenicy, czyli Ukraińców. Toteż zdarzało się,
że Ukraińcy powoływali się nawet na Biblię dla wytłumaczenia konieczności
wymordowania Polaków. Po wsiach krążył poświęcany w cerkwi chleb objednania
(zjednoczenia), który miał jednoczyć lud ukraiński do usunięcia Lachów.
Wszyscy duchowni prawosławni uczestniczyli w "uświęcaniu"
ludobójstwa, niektórzy czynili to pod terrorem, z obawy o własne życie,
o czym świadczą występujące w tej grupie ofiary śmiertelne.
Codziennym zjawiskiem stały się przejazdy z jednego lasu do drugiego,
z jednej wsi ukraińskiej do drugiej, kawalkad furmanek z uzbrojonymi
nacjonalistycznymi bojówkami ukraińskimi. Bojówki zatrzymywały się
często w osiedlach polskich i stosując terror, nieraz bijąc gospodarza
lub grożąc zabiciem, rabowały żywność, odzież, zwierzęta gospodarskie.
Wzmogły się wszelkie akty terroru, trwające cały 1943 r., z których
część stanowiły nieudane próby zabójstw pojedynczych osób i rodzin,
niezależnie od napadów na całe osiedla. Nagminnie bojówkarze ukraińscy
dokonywali rewizji polskich domów w poszukiwaniu broni, podczas których
poniżali i bili domowników. Bojówki upowskie zabierały poza tym gospodarzy
na tzw podwody, z których przeważnie już nie wracali.
Napady nacjonalistów na pojedyncze osoby i rodziny, przed napadami
na całe osiedla polskie, dotyczyły w 1943 r.: nauczycieli, podoficerów,
członków konspiracji ZWZ, pracowników leśnictwa, zarządców i buchalterów
majątków oraz osób, w jakiś sposób wyróżniających się w lokalnych
społecznościach, tj. osób, które mogły odegrać jakąś rolę w obronie.
Zachowania Ukraińców wobec Polaków przed wystąpieniem w określonych
rejonach masowych mordów były różne - od całkowitego odseparowywania
się Ukraińców i demonstrowania wrogości, do pozornie normalnych stosunków,
w których były utrzymywane nawet przyjacielskie kontakty. Tak więc
z jednej strony było unikanie i uchylanie się od rozmów z Polakami,
nie odpowiadanie na pozdrowienia, pogardliwe i groźne aluzje, agresywne
zachowania dzieci ukraińskich wobec polskich, słowne poniżania, a
z drugiej strony - świadczenie sąsiedzkich przysług, zwyczajne kontakty
bez atmosfery wrogości, zapewnianie o bezpieczeństwie i ochronie lub
ostrzeżeniu w razie potrzeby i szereg innych przyjaznych gestów, okazywanych
nieraz przez późniejszych morderców.
c.d.n.
Na podstawie: Władysława Siemaszki i Ewy Siemaszko - Ludobójstwo dokonane
przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939
- 1945 oraz www. Genocide.pl
opracował Hieronim Woźniak