Prosto z mostu
Dzisiejszy felieton będzie letni bo i
lato mamy w pełni. Zacznijmy od tego, że niemożliwe stało się możliwe.
Mam na myśli uruchomienie 3 programu TVP dla Żywiecczyzny. Nie wiem
jeszcze czy całej ale Żywca na pewno. Doprowadził do tego prosty i
ambitny człowiek Marian Kastelik. Obserwowałem jego zmagania z tą
potężną machiną biurokratyczną w Warszawie. Przynosił mi do
redakcji kolejne pisma wysyłane do "wszystkich świętych"
od Burmistrza miasta na Prezydencie Rzeczypospolitej skończywszy.
Jego upór w dążeniu do tego celu jest godny podziwu. A jednak góral
potrafi. Starania o emisję tego programu trwały kilka lat. W Jego
archiwum są stosy pism które wysyłając pochłonęły dużo środków
pieniężnych wydanych z własnej kieszeni. Jego wyjazdy w tej sprawie
to również poświęcenie własnego czasu i również pieniędzy.
Wiedziałem, że w sprawie tego przedsięwzięcia angażowali się
wysocy urzędnicy i parlamentarzyści, których rola kończyła się
prawdopodobnie na interpelacjach w Sejmie czy w Senacie. I co ? I nic.
Dopiero walka prostego człowieka spowodowała, że upragniony program
został wyemitowany z odbiorem na Żywiec. Sądzę, że władcy miasta
nie skończą podziękowań na uścisku dłoni pana Mariana ale odwdzięczą
się mu po męsku, o czym z przyjemnością napiszę. Gratulując panu
skutecznego uporu w tej kwestii w imieniu wszystkich Czytelników
naszej gazety serdecznie dziękuję. Tak trzymać.
* * *
Teraz z innej beczki. Z niesmakiem przeczytałem artykuł zamieszczony
w żywieckim dodatku do Dziennika Zachodniego (nr 26/168 z 27 czerwca
2003 r.) Pod tytułem "Wywinął się ? - czyli jak to policjanci
zatrzymali milionera ale go puścili". Nie interesują mnie
porachunki między panami Romualdem H. A Piotrem Najsztubem tym
bardziej, że tego pierwszego nie znam a za tym drugim nie
przepadam.Sensacja, sensacją. Ale aby wchodzić komuś " z
butami pod pierzynę" to bardzo nie ładnie. Nie znam tejże pary
redaktorskiej (Kinga Wiśniewska i Robert Kasperek) ale coś mi się
wydaje, że lekko przesadzili. Tragedia rodziny H. jest aż nadto
widoczna ale czy o tym trzeba tak pisać ? Sam jestem w swoich
felietonach kąśliwy ale na pewno bym te "rewelacje" w ten
sposób nie opisał. Czyżby zawiść z powodu tego, że ktoś się
dorobił i udało Mu się. To naprawdę takie prostackie. A to, że
ktoś na tym dramacie chce zrobić kasę to chyba widoczne.
* * *
Nabyłem w Towarzystwie Miłośników Ziemi Żywieckiej ostatni numer
Karty Groni (22). Wydanie jak zwykle bardzo estetyczne zawierające
kilka bardzo ciekawych materiałów wartych przeczytania. Szczególnie
zaciekawił mnie artykuł "Majątek PAU w Lipowej w II
Rzeczypospolitej" pióra Wacława Zyzaka. Ukazano w nim troskę
rodu Habsburgów o oświatę w kraju. Bo to właśnie Karol Stefan
Habsburg, który był formalnym protektorem Polskiej Akademii Umiejętności
przekazał na jej rzecz ponad 512 hektarów w Lipowej. Majątek
przetrwał II Rzeczpospolitą, zawieruchę wojenną, PRL i "padł"
w okresie tzw. transformacji ustrojowej. Żal mi i nie tylko mnie tego
dorobku, gdzie na jego bazie wykształciło się parunastu doktorów
nauk rolniczych., gdzie zarabiał sam na siebie i jeszcze utrzymywał
PAU. Dziś zostały tylko szczątki a jak ostatnio słyszę zostaje po
kawałku rozsprzedawany. I słusznie na końcu tekstu w akapicie
pt."Podziękowanie" autor pisze " Winien jestem również
"podziękowania" tym, którzy przyczynili się do likwidacji
Zootechnicznego Zakładu Doświadczalnego w Lipowej kontynuującego w
strukturach Instytutu Zootechniki pozytywne tradycje gospodarcze i
naukowe lipowskiego majątku Polskiej Akademii Umiejętności - oni
także mają "istotny udział" w powstaniu niniejszej
pracy". Nic dodać nic ująć. Jak zwykle w każdej Karcie Groni
jest Arkusz Literacki, Sylwetki, Materiały, Wspomnienia, Recenzje i
Kronika. Kartę zamyka Wkładka Plastyczna naszej redakcyjnej koleżanki
Sylwi Jasickiej, która poprzedza jej C.V. Wśród wielu tekstów
znalazłem również dwie "perełki" autorstwa samego
Prezesa TMZŻ pana Józefa Janoszka. Artykuł pierwszy pt. "Czas
jest ulotny" jest właściwie krótką autobiografią ze
wspomnieniem niestety przykrym dla Jego Ojca. Natomiast kiedy pisze o
sobie zastanawiam się czy ludzie w określonym wieku muszą się
"odbrązowiać". Przecież pamiętam jak to właśnie pan
Janoszek od zawsze był w Stronnictwie Demokratycznym, które przecież
było ramieniem PZPR, pamiętam Go jako "etatowego" chorążego
na wszystkich partyjnych i państwowych uroczystościach. Dlatego też
ubarwianie swojego życiorysu i opowieść o prześladowaniu Go przez
ówczesne UB jest trochę koloryzowane. Nie bardzo rozumiem to, że człowiek,
który przez lata był na kierowniczym stanowisku jest szanowanym
obywatelem Żywca, długoletnim Prezesem TMZŻ mógł być wcześniej
represjonowany. Nie wiem czy warto było o tym pisać. Ale cóż osąd
będzie należał do Czytelników. I drugi artykuł tegoż autora pt.
"Sprawa pomnika na Targowicy" Rozumiem, że to już ostatni
artykuł o tym pomniku i sprawę chyba trzeba uznać za zakończoną,
choć w czasie tych przenosin różne opinie krążyły w mieście o
tej sprawie. Trzeba uszanować pamięć zmarłych a zacząć myśleć
o żywych. Dla mnie a sądzę iż dla działaczy TMZŻ dalej nie zakończona
jest sprawa Targowicy. Przecież mieliśmy zapewnienie od władz
poprzedniej kadencji, że budowa stacji benzynowej to tylko pierwszy
etap zagospodarowania Targowicy i stacja ma służyć przede wszystkim
dla gości hotelowych. A tu cisza. Władza się zmieniła ale tylko na
zasadzie zamiany foteli a o hotelu cicho sza. A więc panowie władcy,
odkryjcie się, kiedy rozpocznie się zagospodarowanie tego terenu
zgodnie z jego planem. Czy aby znowu ktoś nas wykiwał. I jeszcze
ostatnia sprawa. Czyżby TMZŻ zapomniało o Pomniku Grunwaldzkim? Co
jest grane. To w czasach kiedy bieda piszczała w Polsce żywczaków
stać było na budowę okazałego pomnika a nas teraz nie? A więc
panowie i panie do dzieła.
Kazimierz SEMIK