Dni Lipowej zakończyły się
Tradycyjnie
już w ostatnią sobotę i niedzielę gmina Lipowa obchodzi swoje Dni.
Jest to okazja do zaprezentowania swojego dorobku kulturalnego,
sportowego i gospodarczego. A jest to przede wszystkim okazja do wspólnej
zabawy. Najpierw na płytę boiska wyszli piłkarze Słotwiny,
Lipowej, Twardorzeczki i Leśnej. Trzeba było widzieć ich zaangażowanie
w walce o każdą piłkę. Szczególnie dotyczyło to oldbojów, którzy
w ten skwarny dzień wylewali z siebie resztkę potów. Ostatecznie
rywalizacja
o puchar i nagrodę wójta wygrał LKS Leśna pokonując w finale drużynę
LKS Lipowa wynikiem 1 : 0. Po sportowcach wyszli strażacy którzy w
paru konkurencjach walczyli z sobą. Byli więc strażacy z Lipowej,
Leśnej, Ostrego, Siennej i Słotwiny. Tutaj konkurencje rozgrywane były
w oparciu o odrębny regulamin. Pomimo formalnych zawodów, uważam że
zwycięzcami byli wszyscy strażacy, gdyż był to kolejny etap w
doskonaleniu sprawności strażaków w razie
grożącego
niebezpieczeństwa. Po zakończeniu zawodów. wójt gminy a zarazem
prezes Zarządu Gminnego OSP wręczył grupie siedmiu strażaków i
sympatykom straży Medale Za zasługi dla OSP. To wszystko działo się
na boisku LKS Lipowa a w międzyczasie w centrum Lipowej dni zaczęły
się naprawdę. Po raz pierwszy był plener malarski organizowany
przez Urbańskiego i Witka. Lipowskie bibułkarki prezentowały swe
prace a w międzyczasie przygrywała Kapela Węgierska i
koncertował
"Mineralny Blus" oraz zespół EKSPERT z Bielska-Białej.
Pierwszy dzień zakończono zabawą taneczną przy akompaniamencie
zespołu NEBES - BEND ( O Boże ! co za nazwy, tak jak by już zabrakło
języka polskiego). Nie wspomnę już o konkursach sprawnościowych
dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Na drugi dzień jak przystało
na niedzielę, było poważniej. Był koncert orkiestr dętych OSP
Lipowa, OSP Czernichów i OSP Radziechowy, był występ "Małej
Ziemi
Żywieckiej"
i oczywiście występ rodzimego Regionalnego Zespołu Pieśni i Tańca
"Lipowianie". Wszystko to umożliwiało spotkanie się
mieszkańców gminy, gdzie nie było podziału na to kto skąd
pochodzi. Przy tej wspaniałej pogodzie piwko żywieckie miało duże
wzięcie a obecni na imprezie powiedzieli sobie - do zobaczenia za
rok. I ja tam byłem piwo też piłem i to dla Was opisałem.

Kazimierz SEMIK