Nad Sołą i Koszarawą - nr 14 (117) - rok  VI - 15 Lipiec 2003

  |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 
Przeglądacka po nowemu

Tegoroczną edycję przeglądacki mamy za sobą. Impreza uległa modyfikacji. Oprócz szóstej już Powiatowej Przeglądacki Gawędziarzy i Śpiewaków Ludowych, pojawiły się innowacje. Po raz pierwszy odbył się Przegląd Instrumentalistów Ludowych Polski Południowej o „Złotą Trombitę Żywiecką” oraz „I Międzynarodowy Przegląd Instrumentalistów Ludowych - Żywiec 2003”. Impreza trwała nie dwa lecz trzy dni. Przesłuchania zlokalizowano w klubach środowiskowych w Sporyszu i Zabłociu. Finał jak zwykle odbył sie na estradzie usytuowanej między starym zamkiem i pałacem Habsburgów. Nowością jest też sponsor imprezy „Fundusz Wyszehradzki”, który wsparł finansowo organizację imprezy. Pojawiły się nowe twarze, instrumentaliści z województwa małopolskiego i podkarpackiego oraz artyści zagraniczni ze Słowacji, Czech, Węgier i Holandii. Poszerzyło się bogactwo prezentowanych ludowych instrumentów muzycznych. Nowością był kiermasz sztuki ludowej i warsztaty metodyczne.
Oceniało jury w składzie Adam Wróbel, Waleria Prochownik, Jan Brodka, Jan Gąsiorek, Alojzy Kopoczek, Jan Karpiel Bułecka. Organizatorami przeglądu byli: Starostwo Powiatowe w Żywcu, Urząd Miejski w Żywcu, Zespół Zamkowo Parkowy w Żywcu, Regionalny Ośrodek Kultury w Bielsku-Białej, Oravske Oswiatove Stredisko w Dolnym Kubinie, Godollo Varos Polgarmestere, Mesto Czadca, Mesto Valaske Mezirici.
W VI Przeglądacce Powiatowej startowało 29 śpiewaków i gawędziarzy w grupie dzieci i dorosłych. Najlepszymi śpiewakami uznano: Annę Kupczak i Kazimierę Wojtyła z Żabnicy i Zofię Sordyl z Korbielowa, w grupie dzieci: Barbarę Grzegorek, Dominikę Jurasz. Wśród gawędziarzy dorosłych I miejsce przyznano Marii Grzegorek z Juszczyny, a miejsce II Józefie Sordyl z Korbielowa.
W I Przeglądzie konkursowym instrumentalistów ludowych Polski Południowej nagrodę główną przyznano Edwardowi Markockiemu z Podlesia za grę na cymbałach. Wyróżnieni zostali: Andrzej Haniaczyk z Zakopanego za grę na rogu pasterskim oraz trombitach, Tomasz Skupień z Zakopanego z uczniem za grę na dudach podhalańskich, Edward Grucela z Piwnicznej za grę na okarynie, Apolinary Salomon z Kłodnego za grę na palcu i harmonijkach ustnych, Edward Byrtek z Pewli Wielkiej za grę na dudach, Czesław Pawlus z Żabnicy za grę na heligonce i Mieczysław Kamiński z Przyborowa za grę na skrzypcach. W kategorii dzieci pierwsze trzy miejsca zajęli kolejno: Kamil Wojtyła z Żabnicy, Wojciech Maciejowski z Żywca, Barbara Motyka z Milówki.
W Międzynarodowym Koncercie Mistrzów udział wzięli:Tabor Kobliczek - Słowacja, Ernesto Fischer - Holandia, Bartłomiej Gernat z żoną i synem Słowacja, rodzina Hudobowskich - Słowacja, Michał Filo z synem - Słowacja, Władek Zogaty - Czechy, Serafin Ganobczyk z Orawy, Jan Karpiel Bułecka z Zakopanego, Waleria Walakowa - Słowacja, Józefa Jagielka - Słowacja, Wide Stadel - Holandia.
Żywczacy nie lubią folkloru
Tak można wnioskować na podstawie frekwencji jaka towarzyszyła przesłuchaniom konkursowym w klubach środowiskowych w Sporyszu i Zabłociu oraz koncertowi finałowemu w niedzielne popołudnie. W Sporyszu nie byłem, w Papierniku natomiast na sali przesłuchań siedziało zaledwie kilka osób, natomiast na koncercie finałowym kilkadziesiąt, ale nie więcej jak pięćdziesiąt, z tym, że sporą ich liczbę stanowili sami występujący. Podobna zresztą sytuacja panuje na Festiwalu Folkloru Górali Polskich w czasie trwania TKB. Organizatorzy winni z tego wyciągnąć jakieś wnioski. Nie ma tam nawet tych, którzy na codzień mają pełną gębę „małej ojczyzny” i miłości do regionu żywieckiego. Bo gdyby zasiedli tam tylko radni miejscy, powiatowi i gminni, oraz członkowie Towarzystwa Miłośników Ziemi Żywieckiej to już zabrakłoby wolnych miejsc. Sytuacja jest bowiem żenujaca, jeżeli ściągamy wybitnych artystów z zagranicy i każemy im występować przed kilku lub kilkudzisięcioosobową publicznością. Moim zdaniem żywczacy mają przesyt fokloru góralskiego. Sobotnie koncerty organizowane przez Piwiarnię Żywiecką przyciągają co najmniej kilkaset młodzieży, a kto wie czy nie kilka tysięcy. A może by tak wpleść w występy folklorystyczne np. Golców, a może reklama i promocja imprezy jest niewystarczająca, a może powysyłać imienne zaproszenia, bo występy są bezpłatne.
Po co nam ten amfiteatr
Sprawa druga to miejsce organizacji imprez masowych w Żywcu. Utarło się jakoś, że większość imprez organizowanych przez miasto i starostwo żywieckie lokowana jest na Rynku. Stawia się na tę okoliczność wielkie estrady, namioty, ściąga ławki, organizuje nagłośnienie, a wszystko to moim zdaniem kosztuje duże, a może bardzo duże pieniądze. Tymczasem z takim trudem wybudowany amfiteatr przez cały rok stoi pusty. Tam jest wszystko gotowe, bez dodatkowych kosztów. Wystarczy postawić mikrofon i śpiewać. To, że amfiteatr jest pod Grojcem, a nie w „ogrodzie Kowalskiego” tu już inna sprawa. Powinien moim zdaniem być w „ogrodzie Kowalskiego”, pod nosem mieszkańców trzech wielkich osiedli: 700 lecia, Młodych i Pod Grapą. Ale kiedyś tam w odległej przeszłości zwyciężyła prywata nad dobrem publicznym.

Tekst i foto: H. Woźniak


do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.