Przeglądacka po nowemu
Tegoroczną
edycję przeglądacki mamy za sobą. Impreza uległa modyfikacji. Oprócz
szóstej już Powiatowej Przeglądacki Gawędziarzy i Śpiewaków
Ludowych, pojawiły się innowacje. Po raz pierwszy odbył się Przegląd
Instrumentalistów Ludowych Polski Południowej o „Złotą
Trombitę Żywiecką” oraz „I Międzynarodowy Przegląd
Instrumentalistów Ludowych - Żywiec 2003”. Impreza trwała nie
dwa lecz trzy dni. Przesłuchania zlokalizowano w klubach środowiskowych
w Sporyszu i Zabłociu. Finał jak zwykle odbył sie na estradzie
usytuowanej między starym zamkiem i pałacem Habsburgów. Nowością
jest też sponsor imprezy „Fundusz Wyszehradzki”, który
wsparł finansowo organizację imprezy. Pojawiły się nowe twarze,
instrumentaliści z
województwa
małopolskiego i podkarpackiego oraz artyści zagraniczni ze Słowacji,
Czech, Węgier i Holandii. Poszerzyło się bogactwo prezentowanych
ludowych instrumentów muzycznych. Nowością był kiermasz sztuki
ludowej i warsztaty metodyczne.
Oceniało jury w składzie Adam Wróbel, Waleria Prochownik, Jan
Brodka, Jan Gąsiorek, Alojzy Kopoczek, Jan Karpiel Bułecka.
Organizatorami przeglądu byli: Starostwo Powiatowe w Żywcu, Urząd
Miejski w Żywcu, Zespół Zamkowo Parkowy w Żywcu, Regionalny Ośrodek
Kultury w Bielsku-Białej, Oravske Oswiatove Stredisko w Dolnym
Kubinie, Godollo Varos Polgarmestere, Mesto Czadca, Mesto Valaske
Mezirici.
W VI Przeglądacce Powiatowej startowało 29 śpiewaków i gawędziarzy
w grupie dzieci i dorosłych. Najlepszymi śpiewakami uznano: Annę
Kupczak i Kazimierę Wojtyła z Żabnicy i Zofię Sordyl z Korbielowa,
w grupie dzieci: Barbarę Grzegorek, Dominikę Jurasz. Wśród gawędziarzy
dorosłych I miejsce przyznano
Marii
Grzegorek z Juszczyny, a miejsce II Józefie Sordyl z Korbielowa.
W I Przeglądzie konkursowym instrumentalistów ludowych Polski Południowej
nagrodę główną przyznano Edwardowi Markockiemu z Podlesia za grę
na cymbałach. Wyróżnieni zostali: Andrzej Haniaczyk z Zakopanego za
grę na rogu pasterskim oraz trombitach, Tomasz Skupień z Zakopanego
z uczniem za grę na dudach podhalańskich, Edward Grucela z
Piwnicznej za grę na okarynie, Apolinary Salomon z Kłodnego za grę
na palcu i harmonijkach ustnych, Edward Byrtek z Pewli Wielkiej za grę
na dudach, Czesław Pawlus z Żabnicy za grę na heligonce i Mieczysław
Kamiński z Przyborowa za grę na skrzypcach. W kategorii dzieci
pierwsze trzy miejsca zajęli kolejno: Kamil Wojtyła z Żabnicy,
Wojciech Maciejowski z Żywca, Barbara Motyka z Milówki.
W
Międzynarodowym Koncercie Mistrzów udział wzięli:Tabor Kobliczek -
Słowacja, Ernesto Fischer - Holandia, Bartłomiej Gernat z żoną i
synem Słowacja, rodzina Hudobowskich - Słowacja, Michał Filo z
synem - Słowacja, Władek Zogaty - Czechy, Serafin Ganobczyk z Orawy,
Jan Karpiel Bułecka z Zakopanego, Waleria Walakowa - Słowacja, Józefa
Jagielka - Słowacja, Wide Stadel - Holandia.
Żywczacy nie lubią folkloru
Tak można wnioskować na podstawie frekwencji jaka towarzyszyła
przesłuchaniom konkursowym w klubach
środowiskowych
w Sporyszu i Zabłociu oraz koncertowi finałowemu w niedzielne popołudnie.
W Sporyszu nie byłem, w Papierniku natomiast na sali przesłuchań
siedziało zaledwie kilka osób, natomiast na koncercie finałowym
kilkadziesiąt, ale nie więcej jak pięćdziesiąt, z tym, że sporą
ich liczbę stanowili sami występujący. Podobna zresztą sytuacja
panuje na Festiwalu Folkloru Górali Polskich w czasie trwania TKB.
Organizatorzy winni z tego wyciągnąć jakieś wnioski. Nie ma tam
nawet tych, którzy na codzień mają pełną gębę „małej
ojczyzny” i miłości do regionu żywieckiego. Bo gdyby zasiedli
tam tylko radni miejscy, powiatowi i gminni, oraz członkowie
Towarzystwa Miłośników Ziemi Żywieckiej to już zabrakłoby
wolnych miejsc. Sytuacja jest bowiem żenujaca, jeżeli
ściągamy
wybitnych artystów z zagranicy i każemy im występować przed kilku
lub kilkudzisięcioosobową publicznością. Moim zdaniem żywczacy
mają przesyt fokloru góralskiego. Sobotnie koncerty organizowane
przez Piwiarnię Żywiecką przyciągają co najmniej kilkaset młodzieży,
a kto wie czy nie kilka tysięcy. A może by tak wpleść w występy
folklorystyczne np. Golców, a może reklama i promocja imprezy jest
niewystarczająca, a może powysyłać imienne zaproszenia, bo występy
są bezpłatne.
Po co nam ten amfiteatr
Sprawa druga to miejsce organizacji imprez masowych w Żywcu. Utarło
się jakoś, że większość imprez
organizowanych
przez miasto i starostwo żywieckie lokowana jest na Rynku. Stawia się
na tę okoliczność wielkie estrady, namioty, ściąga ławki,
organizuje nagłośnienie, a wszystko to moim zdaniem kosztuje duże,
a może bardzo duże pieniądze. Tymczasem z takim trudem wybudowany
amfiteatr przez cały rok stoi pusty. Tam jest wszystko gotowe, bez
dodatkowych kosztów. Wystarczy postawić mikrofon i śpiewać. To, że
amfiteatr jest pod Grojcem, a nie w „ogrodzie Kowalskiego”
tu już inna sprawa. Powinien moim zdaniem być w „ogrodzie
Kowalskiego”, pod nosem mieszkańców trzech wielkich osiedli:
700 lecia, Młodych i Pod Grapą. Ale kiedyś tam w odległej przeszłości
zwyciężyła prywata nad dobrem publicznym.
Tekst i foto: H. Woźniak