Prosto z mostu
Kampania przedreferendalna zakończona, same referendum
też. Polacy wykazali, że są narodem światłym, świadomi wyznań przed
jakimi stoją i w pełni wykazali swą dojrzałość polityczną. Wynik udziału
w głosowaniu oscylujący w granicach 60 % to bardzo dobry wynik. Również
pozytywnym jest fakt, że ponad 75 % Polaków głosowało na tak. Nie
było zasadniczych różnic między wynikami w mieście czy też na wsi.
Również na naszym terenie wyniki w referendum mieściły się w granicach
średniej krajowej. Wówczas kiedy Polacy cieszyli się z sukcesu, co
można było widzieć na ekranach telewizorów tak w Pałacu Prezydenckim
jak i w siedzibie rządu, z ciekawości włączyłem moje "ukochane"
radio Radio Maryja. I co ja tam słyszę. O. Tadeusz Rydzyk zwany przez
dziennikarkę z "Trybuny" Magdę Cień "Muchomorkiem"
wylewa w ten wieczór krokodyle łzy, jakie to nieszczęście spotkało
naród Polski gdyż głosował On wbrew radom o. "Muchomorka".
W słynnej już audycji "Rozmowy niedokończone" telefoniczni
rozmówcy, podobno przypadkowi pluli do słuchawki obrażając tych, którzy
odważyli się iść do urn wyborczych i jeszcze w dodatku ośmielili się
zagłosować na "TAK". Najbardziej zirytował mnie oczywiście
pan poseł Antoni Maciarewicz zwany w tejże "Trybunie" Machorkiewiczem,
który po wypowiedzeniu słynnego już powitania w Radiu Maryja "Niech
będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica" zaczął
obrażać najpierw Prezydenta potem Premiera a wreszcie nas wszystkich
biorących udział w głosowaniu. Było to bardzo "po chrześcijańsku".
Nie wiedząc jaki będzie ostateczny wynik referendum ( a było w tym
czasie 56 % ) zaczął oskarżać władze i komisje wyborcze w kraju o
szwindel i manipulacje przy wyborach. A tu na złość Mu procenty rąsły,
by zatrzymać się na granicy 59%. Ileż jadu sączyło się z ust tych
ludzi, którzy starannie dobrani dzwonili z niepokojem o losy Polski
po "haniebnym" głosowaniu. Każdy ma prawo do osobistego
wyboru, osobistego poglądu na sprawy kraju, ale niech robi to kulturalnie.
Tu niestety w ten niedzielny wieczór wyborczy kompletnie zabrakło
kultury. Do grona "zatroskanych" włączył się oczywiście
pan poseł Pęk. I tu też z jego ust sączył się jad nienawiści do wszystkich
tych, którzy odważyli się mieć inne zdanie niż On. Pan Pęk "przechodzony"
poseł nareszcie chyba znalazł swoje miejsce w szeregu i w armii o."Muchomorka"
czuje się coraz lepiej. Ciekaw jak się ma postępowanie tych zdezelowanych
posłów, którzy na ustach mają wiarę w Boga a na każdym kroku obrażają
bliźnich. Jeśli taki autorytet jak Jan Paweł II publicznie odważa
się wyrazić swój pogląd jako Polak na sprawę przystąpienia do Unii
a takie "kacyki" skupione pod sztandarem Radia Maryja nie
tyle, że podważają jego naukę co wręcz wprost posądzają go o nieuctwo
w tej materii. Odważył się o tym publicznie mówić poseł Giertych również
wierny sługa o. "Muchomorka". Dlatego ciekaw jestem dokąd
będzie tolerowana postawa tegoż radia i nadużywanie treści religijnych
pod osłoną Matki Boskiej. Jeśli jeszcze tenże człowiek uruchomi na
skalę krajową telewizję "TRWAM" (Tadeusz Rydzyk WAM) to
skala tego zjawiska rozszerzy się jeszcze bardziej. Ale ja wierzę
w mądrość tego Narodu, który swoją godność potwierdził już nieraz
a przypadkowe społeczeństwo skupione wokół tego radia musi zrozumieć,
gdzie jest jego miejsce w szeregu.
* * *
Unia, unią a tu jeszcze trzeba żyć. O tym, że źle się dzieje w państwie
polskim wiedzą wszyscy. Notowania rządu są kiepskie, parlamentu też.
Jeszcze jako tako trzyma się Prezydent. Afera goni aferę. Coraz częstsze
zmiany na stanowiskach ministerialnych nie wróżą nic dobrego. Wygląda
na to, że rząd Millera nie potrafi poradzić sobie z masą problemów
przed jakimi stoi kraj. Wprawdzie ostatnie głosowanie w Sejmie nad
wotum zaufania do rządu potwierdziło, że nikt tak naprawdę nie chce
do końca jego upadku ale nie zmienia to nic w naszej rzeczywistości.
Wygląda na to, że lewica się "wypaliła" i ma o wiele skromniejsze
zasoby ludzkie niż zapowiadała, albo na szczytach władzy mocno się
zhermetyzowała i nie dopuszcza młodszej krwi do rządzenia. Myślę,
że Kongres Lewicy podejmie stosowne decyzje, bo istniejący marazm
w polityce i gospodarce może oznaczać niebyt polityczny dla tej formacji.
* * *
I wreszcie ostatnia sprawa o zasięgu ogólnopolskim, choć dotyczy to
przede wszystkim naszego województwa. Dotyczy to strajków w górnictwie.
Stawianie pod ścianę rządu w kwestii likwidacji kopalń zaczyna być
już trochę niepoważne. Proszę państwa, transformacja ustrojowa dotknęła
nas wszystkich od rolników począwszy na górnikach skończywszy. Czy
pies z kulawą nogą martwił się o pracowników PGR - ów na ziemiach
zachodnich i północnych jak z dnia na dzień pozbawiono ich pracy skazując
na dożywotnią egzystencję. Czy ktoś ujął się za tkaczkami i prządkami
z bielskich, łódzkich czy pabianickich fabryk. Czy wreszcie ktoś przejmował
się tym, że z dnia na dzień padały zakłady różnych branż a ludzie
zasilali rosnącą armię bezrobotnych. Ja nie mam zamiaru deprecjonować
zawodu górnika. Ale do jasnej cholery ponośmy odpowiedzialność za
zmianę systemu wszyscy, górnicy też. To, że górnik zostaje zwolniony,
środków do życia pozbawiona zostaje cała rodzina, gdyż górnik zarabiał
tyle, że jego żona była od zawsze tylko gospodynią domową nie może
nam przysłonić wyższości tegoż zawodu nad innymi. Jeśli z moich czy
innych podatników mam dopłacać do węgla, z którego nie korzystam to
już mnie trochę denerwuje. Szantaż w postaci strajków organizowanych
przez centrale związkowe jest w naszej sytuacji gospodarczej czystym
szaleństwem. To właśnie tylko w górnictwie przeznaczono miliony złotych
na potężne odprawy dla górników, podczas gdy w niektórych branżach
ludzie wyrzuceni na bruk zostali bez należnych im wypłat a o odprawach
nawet im się nie śniło. I co mam znowu myśleć że są równi i równiejsi.
Ta "zabawa" do niczego nie doprowadzi.
Kazimierz Semik