Nad Sołą i Koszarawą - nr 13 (116) - rok  VI - 1 Lipiec 2003

  |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 
Prosto z mostu

Kampania przedreferendalna zakończona, same referendum też. Polacy wykazali, że są narodem światłym, świadomi wyznań przed jakimi stoją i w pełni wykazali swą dojrzałość polityczną. Wynik udziału w głosowaniu oscylujący w granicach 60 % to bardzo dobry wynik. Również pozytywnym jest fakt, że ponad 75 % Polaków głosowało na tak. Nie było zasadniczych różnic między wynikami w mieście czy też na wsi. Również na naszym terenie wyniki w referendum mieściły się w granicach średniej krajowej. Wówczas kiedy Polacy cieszyli się z sukcesu, co można było widzieć na ekranach telewizorów tak w Pałacu Prezydenckim jak i w siedzibie rządu, z ciekawości włączyłem moje "ukochane" radio Radio Maryja. I co ja tam słyszę. O. Tadeusz Rydzyk zwany przez dziennikarkę z "Trybuny" Magdę Cień "Muchomorkiem" wylewa w ten wieczór krokodyle łzy, jakie to nieszczęście spotkało naród Polski gdyż głosował On wbrew radom o. "Muchomorka". W słynnej już audycji "Rozmowy niedokończone" telefoniczni rozmówcy, podobno przypadkowi pluli do słuchawki obrażając tych, którzy odważyli się iść do urn wyborczych i jeszcze w dodatku ośmielili się zagłosować na "TAK". Najbardziej zirytował mnie oczywiście pan poseł Antoni Maciarewicz zwany w tejże "Trybunie" Machorkiewiczem, który po wypowiedzeniu słynnego już powitania w Radiu Maryja "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica" zaczął obrażać najpierw Prezydenta potem Premiera a wreszcie nas wszystkich biorących udział w głosowaniu. Było to bardzo "po chrześcijańsku". Nie wiedząc jaki będzie ostateczny wynik referendum ( a było w tym czasie 56 % ) zaczął oskarżać władze i komisje wyborcze w kraju o szwindel i manipulacje przy wyborach. A tu na złość Mu procenty rąsły, by zatrzymać się na granicy 59%. Ileż jadu sączyło się z ust tych ludzi, którzy starannie dobrani dzwonili z niepokojem o losy Polski po "haniebnym" głosowaniu. Każdy ma prawo do osobistego wyboru, osobistego poglądu na sprawy kraju, ale niech robi to kulturalnie. Tu niestety w ten niedzielny wieczór wyborczy kompletnie zabrakło kultury. Do grona "zatroskanych" włączył się oczywiście pan poseł Pęk. I tu też z jego ust sączył się jad nienawiści do wszystkich tych, którzy odważyli się mieć inne zdanie niż On. Pan Pęk "przechodzony" poseł nareszcie chyba znalazł swoje miejsce w szeregu i w armii o."Muchomorka" czuje się coraz lepiej. Ciekaw jak się ma postępowanie tych zdezelowanych posłów, którzy na ustach mają wiarę w Boga a na każdym kroku obrażają bliźnich. Jeśli taki autorytet jak Jan Paweł II publicznie odważa się wyrazić swój pogląd jako Polak na sprawę przystąpienia do Unii a takie "kacyki" skupione pod sztandarem Radia Maryja nie tyle, że podważają jego naukę co wręcz wprost posądzają go o nieuctwo w tej materii. Odważył się o tym publicznie mówić poseł Giertych również wierny sługa o. "Muchomorka". Dlatego ciekaw jestem dokąd będzie tolerowana postawa tegoż radia i nadużywanie treści religijnych pod osłoną Matki Boskiej. Jeśli jeszcze tenże człowiek uruchomi na skalę krajową telewizję "TRWAM" (Tadeusz Rydzyk WAM) to skala tego zjawiska rozszerzy się jeszcze bardziej. Ale ja wierzę w mądrość tego Narodu, który swoją godność potwierdził już nieraz a przypadkowe społeczeństwo skupione wokół tego radia musi zrozumieć, gdzie jest jego miejsce w szeregu.
* * *
Unia, unią a tu jeszcze trzeba żyć. O tym, że źle się dzieje w państwie polskim wiedzą wszyscy. Notowania rządu są kiepskie, parlamentu też. Jeszcze jako tako trzyma się Prezydent. Afera goni aferę. Coraz częstsze zmiany na stanowiskach ministerialnych nie wróżą nic dobrego. Wygląda na to, że rząd Millera nie potrafi poradzić sobie z masą problemów przed jakimi stoi kraj. Wprawdzie ostatnie głosowanie w Sejmie nad wotum zaufania do rządu potwierdziło, że nikt tak naprawdę nie chce do końca jego upadku ale nie zmienia to nic w naszej rzeczywistości. Wygląda na to, że lewica się "wypaliła" i ma o wiele skromniejsze zasoby ludzkie niż zapowiadała, albo na szczytach władzy mocno się zhermetyzowała i nie dopuszcza młodszej krwi do rządzenia. Myślę, że Kongres Lewicy podejmie stosowne decyzje, bo istniejący marazm w polityce i gospodarce może oznaczać niebyt polityczny dla tej formacji.
* * *
I wreszcie ostatnia sprawa o zasięgu ogólnopolskim, choć dotyczy to przede wszystkim naszego województwa. Dotyczy to strajków w górnictwie. Stawianie pod ścianę rządu w kwestii likwidacji kopalń zaczyna być już trochę niepoważne. Proszę państwa, transformacja ustrojowa dotknęła nas wszystkich od rolników począwszy na górnikach skończywszy. Czy pies z kulawą nogą martwił się o pracowników PGR - ów na ziemiach zachodnich i północnych jak z dnia na dzień pozbawiono ich pracy skazując na dożywotnią egzystencję. Czy ktoś ujął się za tkaczkami i prządkami z bielskich, łódzkich czy pabianickich fabryk. Czy wreszcie ktoś przejmował się tym, że z dnia na dzień padały zakłady różnych branż a ludzie zasilali rosnącą armię bezrobotnych. Ja nie mam zamiaru deprecjonować zawodu górnika. Ale do jasnej cholery ponośmy odpowiedzialność za zmianę systemu wszyscy, górnicy też. To, że górnik zostaje zwolniony, środków do życia pozbawiona zostaje cała rodzina, gdyż górnik zarabiał tyle, że jego żona była od zawsze tylko gospodynią domową nie może nam przysłonić wyższości tegoż zawodu nad innymi. Jeśli z moich czy innych podatników mam dopłacać do węgla, z którego nie korzystam to już mnie trochę denerwuje. Szantaż w postaci strajków organizowanych przez centrale związkowe jest w naszej sytuacji gospodarczej czystym szaleństwem. To właśnie tylko w górnictwie przeznaczono miliony złotych na potężne odprawy dla górników, podczas gdy w niektórych branżach ludzie wyrzuceni na bruk zostali bez należnych im wypłat a o odprawach nawet im się nie śniło. I co mam znowu myśleć że są równi i równiejsi. Ta "zabawa" do niczego nie doprowadzi.
Kazimierz Semik

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.