Fraszkopisanie
W
czasie dziennikarskich sesji utarł się taki zwyczaj, że dziennikarze
tworząc na gorąco fraszki, zawierają w nich swoje uwagi i odczucia
na temat konkretnej sesji. Zwyczaj ten na zorganizowanej w dniach
16 -18 maja sesji pod hasłem "Żywiecczyzna znana i nieznana"
zaowocował ponad 40 fraszkami i wierszami. Niektóre z nich warto w
części, lub w całości przytoczyć:
O Szkole Szybowcowej Żar i rozciągającej się stąd panoramie, tak pisała
red. Wiesława Dobrowolska - Łuczyńska z Nałęczowskich Wiadomości Kulturalnych:
... Noce w maju pełne żaru
A słowiki w bzach kląskają
Z szybowcowej szkoły żarskiej
Chłopcy w niebo hen śmigają
Zagubiłam się w tym pięknie
W tych parowach, górach, lasach
W hal zieleni, szos zakrętach
Na dziennikarskich wywczasach...
Red. Grażyna Staronka ze Złotoryi oczarowana położeniem i urządzeniem
gospodarstwa agroturystycznego państwa Gawlasów w Sopotni wielkiej
westchnęła:
Kaskada myśli, kaskada słów
Sopotnia Wielka, wrócisz tu znów...
Red. Piotra Pawłowskiego z "Gazety Urzędowej dla Powiatu Rypińskiego"
naszły takie oto refleksje:
Browar Habsburgów to była marka
Teraz "Żywiec", "Tatra", "EB" i "Warka"
Jaki jest z tego morał?
Taka jest cena za Heinekena.
Zaś red. Sławomir Opatrzyk z czasopisma "Nasze Miasto Płock"
zadął mocno, pisząc:
Wielki mistrz nart
Żywca jest wart
/ ...../ Żywiec krzepi nawet goi
Adam wszystkim skórę łoi.
Warto zaznaczyć, że autorzy fraszek byli wyróżniani i nagradzani.
Zdobywczyni III miejsca - red. Alicja Rupińska z Kroniki Rypińskiej
w jednej z fraszek pisała:
Strzała Amora i Żywca siła
Wielu usidliła.
A w innej z dużym znawstwem opisała redykowe zwyczaje:
Każdego roku po Zośce
Wypędzają górale na hale owce
Gazdowie bacom dobytek oddają
Pędzą owce, jadą wozy, orkiestranci grają
Wiozą kotły, gieloty, puciyry, cebrzyki i inne zdziorty
W kotliku tli się ogień, idzie orszak wiejskiej hałastry
Wędrują do wojska owce i ich kaprale
Wrócą za pięć miesięcy, po świętym Michale
Patrzą i dziwują się ludzie miastowe
Cóż to za obrzęd, co za odpustowanie
Wielkie to święto R E D Y K I E M zwane.
Nie brakło i górnolotnych fantazji. Red. Ewa Mochylowska z "Wieści
ze Strzelna" przytacza takie oto wywody:
Imć pan Bukszpan hen pod Pszczyną
Z wielkiej pszczół hodowli słynął
Pszczółki jego kształtne zawsze
Po browarze były żwawsze
Szybowały i bzykały
Z góry Żywiec podziwiały
Bo jak pisał wieszcz swe dzieła
Procent organ rozwesela
A jak nie wiesz toś jest wieśniak
Odwiedź karczmę bo Jeleśnia
Trunki takie tu serwuje
Świat na pewno zwariuje
Zaś zdobywczyni II miejsca red. Bożena Tokarska z Sanoka, twierdzi,
że:
Wnet Europa się przekona,
Że Żywca nikt nie pokona.
A znany dziennikarz Radia Kraków, zdobywca I nagrody - Witold Ślusarski
uważa, że:
Gdyby nie Żywiec, to Jan Kazimierz
Straciłby armię i dobre imię.
Już poza konkursem, w czasie biesiady w Karczmie w Jeleśni, grupa
dziennikarzy z Brzegu, Bydgoszczy, Gostynina, Kutna, Rypina i Turoszowa,
dedykowała prezes gminnej Spółdzielni "SCh" w Jeleśni -
Pani Małgorzacie Seremak, taką oto fraszkę:
Daleko szeroko hyr o tym się niesie
Jak kobieta rządzi w Jeleśni w GS-sie.
I tak oto dzięki fraszkom, od podziwu nad pięknem krajobrazu i uznania
dla tego, czym Żywiecczyzna szczycić się może, zawędrowaliśmy aż w
odległe - historyczne czasy.
Może one nie wszystkie te fraszki są najwyższych lotów, ale pisane
w "warunkach frontowych" oddają ducha jakim dziennikarze
obdarzyli Żywiecczyznę w podzięce za zgotowany im pobyt.
Antoni Urbaniec