Prosto z mostu
Wakacje blisko, upały coraz większe, najgorsze jest to, że
niektórym politykom uderzają do głowy. Ale o tym później. W mieście
i powiecie spokój. Wprawdzie pozorny, ale spokój. Kłopoty niebawem
się zaczną. W powiecie, od służby zdrowia, bo jak jaskółki donoszą
zadłużenie szpitala powiatowego rośnie proporcjonalnie do wartości
urzędników wydziału zdrowia. Tak się zastanawiam czy jest to syndrom
głupoty w tym resorcie począwszy od "guru" czyli, ministra
Łapińskiego, który z hukiem wyleciał z SLD - owskiej partii razem
ze swym pomocnikiem panem Naumanem, czy też siła przyzwyczajenia do
przekrętów ludzi związanych ze służbą zdrowia. Prawdopodobnie na bliższe
zaspokojenie ciekawości naszych czytelników przyjdzie niedługo czas.
Złapałem się za głowę jak dotarły do mnie informacje o tym, że właściciel
firmy "Twój Dom" notabene bardzo bliski przyjaciel władz
miejskich od kilku kadencji zaczyna domagać się od miasta wysokiej
kwoty tytułem odszkodowania, za niespełnione zobowiązania ze strony
poprzedniego czy też poprzednich burmistrzów żywieckich, w "temacie"
nowa targowica a konkretnie placów po byłej fabryce Ponar przy ulicy
Żeromskiego. Dziwne, bo wydawało mi się, że na tym wszyscy powinni
zarobić a okazuje się, że miasto może stracić. Ale o tym po wakacjach,
gdzie liczę na wywiad z burmistrzem Szlagorem, a może uda mi się porozmawiać
i z jego poprzednikami. A propos targowisk. Byłem niedawno na starej
targowicy przy okazji tankowania paliwa i co ja tam widzę. Stacja
benzynowa kwitnie. Pomnik, z którym było tyle problemów stoi. Choć
jak mi wiadomo też chyba nie za długo, a obok "replika planowanego
hotelu" czyli budka - już bez szyb gdzie w dawnych czasach była
siedziba jednego z przedsiębiorstw wodno-inżynieryjnych. I tu pod
adresem pana burmistrza mam pytanie. Co wreszcie z tymi zobowiązaniami
w stosunku do miasta tych którzy kupili ten teren. Jakoś wyraźnie
cicho. Czyżby temat się rozpłynął. I wreszcie przed wakacjami chciałbym
dowiedzieć się, co z terenami po tartaku. Protesty kupców to jedna
strona, protesty właścicieli domów spokojnej starości Świadków Jehowy
to druga strona, ale gdzie konsekwencja władz miasta w stosunku do
planu zagospodarowania przestrzennego? I to tyle na dziś z mojej strony.
* * *
Jeszcze parę zdań z naszego podwórka. Czytałem w Dzienniku Zachodnim
artykuł na temat szczególnej sesji Rady Gminy w Jeleśni. Gminy bogatej,
z ogromnymi ambicjami i porządną władzą. "Dożywotni" wójt
pan Władysław Mizia (na pewno nie obrazi się na to określenie) chyba
nie zapanował bądź też nie chciał zapanować nad sytuacją, gdzie przerost
ambicji niektórych radnych w połączeniu z totalną ignorancją podstawowych
obowiązków wynikających ze ślubowania radnego sprowadziły obrady sesji
do poziomu śmieszności. I co się okazuje, że osoba (osoby) która (
e ) skompromitowały sesję rady gminnej czują się doskonale, zaś ci
którzy w tej radzie swoje obowiązki wykonywali w poczuciu pełnej odpowiedzialności
podają się do dymisji czy jak inaczej można powiedzieć rezygnują z
mandatu radnego. I tu zaczyna się pytanie, w którym momencie zatraciliśmy
pojęcie dobrze rozumianej sztuki demokracji. Na to pytanie powinien
sobie odpowiedzieć ten radny, który zachował się na tej sesji jak
nie przymierzając chuligan. Ale najsmutniejsze jest to, że większością
głosów został wybrany na ważną funkcję w tejże radzie. I dobrze mu
tak.
* * *
Oddaliłem się od spraw polityki, bo faktycznie, czego człowiek dotknie
to śmierdzi. Czytam jak to Prezes Śląskiej Kasy Chorych zamiast zajmować
się sprawami finansowymi w służbie zdrowia, restauruje zabytki. I
chwała mu za to. Tylko pytanie. Czemu nie szukał sponsorów wśród firm
budowlanych,
a tylko wśród firm farmaceutycznych? Czy to nie jest znamienne i nosi
cechy korupcji. Właściwie to sąd oceni Jego postępowanie. Ale czy
tak być powinno? Chyba nie. Ale już kompletnie nie rozumiem jak mogło
z elewatorów zbożowych "wyparować" 35 tysięcy ton polskiego
zboża. Obrazowo jest to 35 pociągów w składzie, w którym jest 20 wagonów
po 50 ton zboża. Ludzie przecież jest to przekręt, który nadaje się
do księgi Guienessa. Już rozumiem, że ktoś komuś sprzedał wieżę Eifla,
czy Pałac Kultury, ale aby wyprowadzić z kraju 35 tysięcy ton zboża
to już jest artyzm. I co jeszcze najdziwniejsze, nie dosyć, że zboże
ukradli to państwo polskie płaciło jeszcze za jego przechowywanie.
To znaczy, że państwo jest współsprawcą. Obawiam się jednego tak jak
przy wszystkich aferach i tu nie znajdziemy złodzieja. Płakać się
chce. I my do Unii (bez zboża).
* * *
Ale to jest jeszcze małe piwo w porównaniu z tym co nam narobił w
naszym kraju Wuj Sam czyli pan prezydent Busch. Zachował się jak król
a nasze władze jak poddani. Nie dosyć, że zlekceważył demokratycznie
wybranego prezydenta Krakowa pana Jacka Majchrowskiego, który ...
uwaga....publicznie na łamach prasy skrytykował politykę pana Bucha
w stosunku do Iraku, to jeszcze kazał unieruchomić dzwon na Wawelu
bo On zaczynał przemówienie o godzinie 12 a w tym czasie od powstania
tychże dzwonów właśnie o 12 w południe dzwoniły na Anioł Pański. Na
takie dictum nie pozwolił sobie nawet żaden z radzieckich przywódców.
Jeśli dodam do tego, że zlekceważył wszystkich tych, którzy go mieli
witać na lotnisku w Balicach to mamy pełny obraz ignorancji naszego
jak to niektórzy twierdzą "przyjaciela". Ale my i tak cieszymy
się, że nas ktoś lubi. Jak nie ze wschodu to z zachodu a teraz nawet
z Ameryki. I podobno jest nam z tym dobrze. A więc życzę dobrego samopoczucia
i trochę mniejszych upałów.
Kazimierz Semik