Nad Sołą i Koszarawą - nr 12 (115) - rok  VI - 15 Czerwiec 2003

  |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 
Prosto z mostu

Wakacje blisko, upały coraz większe, najgorsze jest to, że niektórym politykom uderzają do głowy. Ale o tym później. W mieście i powiecie spokój. Wprawdzie pozorny, ale spokój. Kłopoty niebawem się zaczną. W powiecie, od służby zdrowia, bo jak jaskółki donoszą zadłużenie szpitala powiatowego rośnie proporcjonalnie do wartości urzędników wydziału zdrowia. Tak się zastanawiam czy jest to syndrom głupoty w tym resorcie począwszy od "guru" czyli, ministra Łapińskiego, który z hukiem wyleciał z SLD - owskiej partii razem ze swym pomocnikiem panem Naumanem, czy też siła przyzwyczajenia do przekrętów ludzi związanych ze służbą zdrowia. Prawdopodobnie na bliższe zaspokojenie ciekawości naszych czytelników przyjdzie niedługo czas. Złapałem się za głowę jak dotarły do mnie informacje o tym, że właściciel firmy "Twój Dom" notabene bardzo bliski przyjaciel władz miejskich od kilku kadencji zaczyna domagać się od miasta wysokiej kwoty tytułem odszkodowania, za niespełnione zobowiązania ze strony poprzedniego czy też poprzednich burmistrzów żywieckich, w "temacie" nowa targowica a konkretnie placów po byłej fabryce Ponar przy ulicy Żeromskiego. Dziwne, bo wydawało mi się, że na tym wszyscy powinni zarobić a okazuje się, że miasto może stracić. Ale o tym po wakacjach, gdzie liczę na wywiad z burmistrzem Szlagorem, a może uda mi się porozmawiać i z jego poprzednikami. A propos targowisk. Byłem niedawno na starej targowicy przy okazji tankowania paliwa i co ja tam widzę. Stacja benzynowa kwitnie. Pomnik, z którym było tyle problemów stoi. Choć jak mi wiadomo też chyba nie za długo, a obok "replika planowanego hotelu" czyli budka - już bez szyb gdzie w dawnych czasach była siedziba jednego z przedsiębiorstw wodno-inżynieryjnych. I tu pod adresem pana burmistrza mam pytanie. Co wreszcie z tymi zobowiązaniami w stosunku do miasta tych którzy kupili ten teren. Jakoś wyraźnie cicho. Czyżby temat się rozpłynął. I wreszcie przed wakacjami chciałbym dowiedzieć się, co z terenami po tartaku. Protesty kupców to jedna strona, protesty właścicieli domów spokojnej starości Świadków Jehowy to druga strona, ale gdzie konsekwencja władz miasta w stosunku do planu zagospodarowania przestrzennego? I to tyle na dziś z mojej strony.
* * *
Jeszcze parę zdań z naszego podwórka. Czytałem w Dzienniku Zachodnim artykuł na temat szczególnej sesji Rady Gminy w Jeleśni. Gminy bogatej, z ogromnymi ambicjami i porządną władzą. "Dożywotni" wójt pan Władysław Mizia (na pewno nie obrazi się na to określenie) chyba nie zapanował bądź też nie chciał zapanować nad sytuacją, gdzie przerost ambicji niektórych radnych w połączeniu z totalną ignorancją podstawowych obowiązków wynikających ze ślubowania radnego sprowadziły obrady sesji do poziomu śmieszności. I co się okazuje, że osoba (osoby) która ( e ) skompromitowały sesję rady gminnej czują się doskonale, zaś ci którzy w tej radzie swoje obowiązki wykonywali w poczuciu pełnej odpowiedzialności podają się do dymisji czy jak inaczej można powiedzieć rezygnują z mandatu radnego. I tu zaczyna się pytanie, w którym momencie zatraciliśmy pojęcie dobrze rozumianej sztuki demokracji. Na to pytanie powinien sobie odpowiedzieć ten radny, który zachował się na tej sesji jak nie przymierzając chuligan. Ale najsmutniejsze jest to, że większością głosów został wybrany na ważną funkcję w tejże radzie. I dobrze mu tak.
* * *
Oddaliłem się od spraw polityki, bo faktycznie, czego człowiek dotknie to śmierdzi. Czytam jak to Prezes Śląskiej Kasy Chorych zamiast zajmować się sprawami finansowymi w służbie zdrowia, restauruje zabytki. I chwała mu za to. Tylko pytanie. Czemu nie szukał sponsorów wśród firm budowlanych,
a tylko wśród firm farmaceutycznych? Czy to nie jest znamienne i nosi cechy korupcji. Właściwie to sąd oceni Jego postępowanie. Ale czy tak być powinno? Chyba nie. Ale już kompletnie nie rozumiem jak mogło z elewatorów zbożowych "wyparować" 35 tysięcy ton polskiego zboża. Obrazowo jest to 35 pociągów w składzie, w którym jest 20 wagonów po 50 ton zboża. Ludzie przecież jest to przekręt, który nadaje się do księgi Guienessa. Już rozumiem, że ktoś komuś sprzedał wieżę Eifla, czy Pałac Kultury, ale aby wyprowadzić z kraju 35 tysięcy ton zboża to już jest artyzm. I co jeszcze najdziwniejsze, nie dosyć, że zboże ukradli to państwo polskie płaciło jeszcze za jego przechowywanie. To znaczy, że państwo jest współsprawcą. Obawiam się jednego tak jak przy wszystkich aferach i tu nie znajdziemy złodzieja. Płakać się chce. I my do Unii (bez zboża).
* * *
Ale to jest jeszcze małe piwo w porównaniu z tym co nam narobił w naszym kraju Wuj Sam czyli pan prezydent Busch. Zachował się jak król a nasze władze jak poddani. Nie dosyć, że zlekceważył demokratycznie wybranego prezydenta Krakowa pana Jacka Majchrowskiego, który ... uwaga....publicznie na łamach prasy skrytykował politykę pana Bucha w stosunku do Iraku, to jeszcze kazał unieruchomić dzwon na Wawelu bo On zaczynał przemówienie o godzinie 12 a w tym czasie od powstania tychże dzwonów właśnie o 12 w południe dzwoniły na Anioł Pański. Na takie dictum nie pozwolił sobie nawet żaden z radzieckich przywódców. Jeśli dodam do tego, że zlekceważył wszystkich tych, którzy go mieli witać na lotnisku w Balicach to mamy pełny obraz ignorancji naszego jak to niektórzy twierdzą "przyjaciela". Ale my i tak cieszymy się, że nas ktoś lubi. Jak nie ze wschodu to z zachodu a teraz nawet z Ameryki. I podobno jest nam z tym dobrze. A więc życzę dobrego samopoczucia i trochę mniejszych upałów.
Kazimierz Semik

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.