My z Kopernika
... Żeby pamięć o sobie zachować,
Zamiast imię w kamieniu ryć,
Zostaw takie czyny i słowa,
które młodych nauczą żyć...
(Maria Kozaczkowa)
Moja droga wychowawczyni, Pani mgr Maria Janosz odeszła już na zawsze,
ale jestem pewna, że zgodnie z mottem Horacego "Non omnis moriar"
(Nie wszystek umrę) pewna Jej część przetrwa w pracach, które pozostawiła
po sobie, we wspomnieniach i naszych sercach. Urodziła się w dniu 9
lutego 1929 roku w Żywcu. Lata Jej wczesnej młodości przypadły na okres
II wojny światowej. Mieszkała w swoim rodzinnym mieście - Żywcu. Tutaj
ukończyła szkołę średnią i zdała maturę w żywieckim Liceum im. M. Kopernika.
Studia wyższe rozpoczęła w najbliższym mieście uniwersyteckim - w Krakowie.
W dniu 23 czerwca 1953 roku, otrzymała dyplom ukończenia studiów wyższych,
stopnia pierwszego, na Wydziale Geograficzno-Biologicznym Państwowej
Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Krakowie uzyskując tym samym kwalifikacje
zawodowe do nauczania biologii w szkołach ogólnokształcących stopnia
podstawowego i licealnego oraz w zakładach kształcenia nauczycieli.
Pracę nauczycielską rozpoczęła 15 sierpnia 1953 r w Liceum Ogólnokształcącym
w Rydułtowach gdzie pracowała do 31 sierpnia 1954 roku. Z dniem 1 września
1954 r decyzją Kuratorium Oświaty przy prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej
w Krakowie, została mianowana nauczycielką Szkoły Podstawowej i Liceum
Ogólnokształcącego w Żywcu. Uroczysty akt ślubowania od Pani profesor
Janosz odebrała dyrektorka szkoły, Pani Zofia Hebenstreit w obecności
asystentki Pani mgr Ireny Puszyńskiej, nauczycielki języka łacińskiego.
Wypowiedziane słowa roty ... "Ślubuję uroczyście... umacniać w
młodzieży poszanowanie prawa... obowiązki mojego urzędu wypełniać gorliwie
i sumiennie... a w postępowaniu kierować się zasadami, godności, uczciwości
i sprawiedliwości..." stały się drogowskazem Jej życia. Dzięki
wyróżniającej się postawie społecznej, umiejętnościom zawodowym, zdolnościom
pedagogicznym i metodycznym, wyjątkowej prawości charakteru i talentowi
organizacyjnemu, Pani Profesor Janosz została skierowana w celu uzupełnienia
wykształcenia na zaoczne studia magisterskie z zakresu biologii, które
ukończyła w 1967 roku. Stale doskonaliła swoje kwalifikacje zawodowe,
ukończyła kilka centralnych kursów: biologów (w Lęborku i Krakowie),
fizyków w Opolu, biochemików w Miedzeszynie.
Wykazując duże zainteresowanie dydaktyką biologii, utrzymywała stały
kontakt ze swoją uczelnią. W 1972 r. brała udział w przygotowaniu programów
nauczania biologii w klasach o profilu biologiczno-chemicznym na zlecenie
Katedry Dydaktyki Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Krakowie. Brała również
udział w Sympozjum Dydaktyków Biologii w Warszawie, prowadziła praktyki
studentów z WSP. Pełniła funkcję przewodniczącej Zespołu Samokształceniowego
nauczycieli biologii. Czynnie działała w Kolegium Inspektora Oświaty
i Wychowania w Żywcu. Pracowała jako wychowawczyni w internacie przy
Liceum Ogólnokształcącym. W swej działalności pedagogicznej prowadziła
wychowawstwa w powierzonych klasach, właściwie kierunkując uzdolnienia
i zamiłowania uczniów. W procesie nauczania stosowała nowoczesne metody,
umiała właściwie dobierać i wykorzystywać środki dydaktyczne, szczególnie
film. Osiągała wybitne wyniki nauczania, szczególnie z uczniami zdolnymi.
Przygotowywała uczniów do olimpiad biologicznych i olimpiady ekologicznej.
Prowadziła lekcje pokazowe z biologii. Współorganizowała pracownię biologiczną,
służąc pomocą przy uzupełnianiu zbiorów pracowni oraz wykonując samodzielnie
pomoce dydaktyczne. Zorganizowała wystawę pomocy naukowych (1964 r)
wykonanych pod Jej kierunkiem przez uczniów (około 150 plansz, gablot
i albumów). W 1972 roku uzupełniła zestaw pomocy naukowych, kierując
zespołem wychowanków, którzy wykonali 132 tablice biologiczne oraz 35
zestawów do lekcji problemowych.
Niezwykle pracowita brała czynny udział w życiu społecznym. Należała
do Związku Nauczycielstwa Polskiego, gdzie pracowała w Komisji Rewizyjnej,
była członkiem Zarządu Okręgowego Ligii Ochrony Przyrody, V-ce przewodniczącą
LOP.
Za swoją pracę i działalność społeczną otrzymała: Złoty Krzyż Zasługi
(1975 r), Nagrodę Kuratora Oświaty i Wychowania (1976 r), Nagrodę Dyrektora
ZSO (1984 r) oraz Srebrną Odznakę LOP (1988 r ).
Moja Wychowawczyni była osobą, która swej pracy poświęciła wszystkie
swoje siły intelektualne i fizyczne nie szczędząc wolnego czasu ani
zdrowia. Spokojna i opanowana, zdobywała sobie ogólną sympatię. Słowem,
gestem, uśmiechem służyła pomocą uczniom i nauczycielom. Swoją rzetelną
wiedzę merytoryczną wykorzystywała w bezpośrednich kontaktach z uczniami,
a na stawiane przez nas, uczniów, pytania czy problemy, udzielała fachowej
i rzeczowej odpowiedzi.
Potrafiła zajmująco i profesjonalnie mówić o przyrodzie, dzielić się
spostrzeżeniami z wycieczek, (które tak chętnie dla swych wychowanków
organizowała), dyskutować o sztuce, opowiadać o zabytkach, wystawach,
o miejscach kultu religijnego. Umiała wśród uczniów stworzyć serdeczną,
niemal rodzinną atmosferę. Zawsze pogodna i życzliwa, pełna przyjaźni,
miała czas, aby wysłuchać, doradzić. Z dużą życiową mądrością pomagała
w rozwiązywaniu różnych problemów. Jej dobroć i zrozumienie dla ludzkich
słabości, łagodziły zdarzające się czasem wśród uczniów konflikty. Szlachetność
charakteru Pani Marii Janosz, niezwykła ofiarność w służbie uczniom,
kultura osobista, takt, oraz wielka miłość do bliźnich ukształtowały
wzór nauczyciela-wychowawcy, godny naśladowania.
Po zdaniu przez nas matury w 1969 roku, nasze kontakty nie ustały. Zapraszana
na różne uroczystości czy zjazdy klasowe, chętnie w nich uczestniczyła,
a my nigdy o Niej nie zapominaliśmy. Wiedzieliśmy wszyscy, że zawsze
i w każdej sprawie można się było do Niej zwrócić a Ona nie zawiodła.
Nie założyła własnej rodziny, ale otoczona była wieloma serdecznymi
i życzliwymi ludźmi. Rozsiewane przez Nią dobro wracało zwłaszcza w
najtrudniejszych dla Niej chwilach, postępującej choroby. Walczyła z
nią i żyła nadal naszymi problemami. Pozostawała pełna pogody i uśmiechu.
Pytała o nas, naszą pracę, o nasze rodziny. O sobie i swojej chorobie
mówiła mało, zdawkowo, z uśmiechem, bez skargi. Kierowała się starą
rzymską maksymą "Dum spiro, spero" (Nie tracę nadziei dopóki
żyję), troszcząc się do ostatnich dni o swoich najbliższych. Pamiętam
Ją jako osobę głęboko religijną, wrażliwą na sprawy ludzkie, człowieka
wielkiego serca, wyjątkowej prawości, szanowaną przez uczniów i współpracowników.
Jakże trudno pisać o Niej w czasie przeszłym! Wszyscy, którzy mieliśmy
z Nią bliski kontakt czujemy dzisiaj pustkę, brak nam Jej obecności.
Zmarła 29 stycznia 1998 roku. Pochowana została w grobie rodzinnym na
cmentarzu przy kościele Przemienienia Pańskiego w Żywcu.
Odprowadziliśmy naszą Wychowawczynię na miejsce wiecznego spoczynku
wierząc, że tam dokąd była wezwana, została przyjęta z miłością a dzisiaj
spogląda na nas "z niebiańskiej chmurki" mając przy sobie
bliskich, przyjaciół i współpracowników, z którymi tam w niebie tworzy
"boską kadrę pedagogiczną".
Żegnaj Droga Wychowawczyni, która tyle lat "matkowałaś" nam,
swoim uczniom. Dziękujemy Ci, że pokazałaś nam, jak wiele można zrobić
dla drugich.
Czy jednak stać nas na Twoją miarę człowieczeństwa?
Helena Kupczak
|