Nad Sołą i Koszarawą - nr 12 (115) - rok  VI - 15 Czerwiec 2003

  |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 
Kanwa na niejeden film

Według instrukcji dla łączników z partyzantki w 1940 roku, zwrot "ubranie kostiumu" oznaczało dywizję, a jej sztab był guzikiem. Pod nazwami kolorów, według tego samego szyfru, kryły się narodowości np: niemiecka pod białym, Sowieci byli niebiescy , Francuzi - czerwoni. Cyfry zaś, były odwrotnością od 10- ciu np.741 zapisywano jako 369. Mogłoby to wyglądać na dziecięcą zabawę gdyby nie groza wojny. Tuż obok w gablotach widnieją obwieszczenia o masowych egzekucjach, tak jak na przykład to z 1944 roku z "Gillowitz powiat Saybusch" , które donosi, że wyszczególnieni z nazwisk i imion ludzie zginęli powieszeni za uczestnictwo w nielegalnych bandach. Z tymi i wieloma innymi szczegółami dotyczącymi wojny można zapoznać się oglądając wystawę " Podziemie zbrojne" udostepnioną w salach Starego Zamku w Żywcu. Część uczestników tamtych walk nie przeżyła wojny, dla innych kresem okazały się niespokojne lata powojenne, kolejnych niemal w każdej chwili, pokonuje nieubłagany czas... Zaledwie paru z nich doczekało wystawy, na której zgromadzono dowody heroizmu obrońców niepodległej Polski aż do lat 50-tych. Wygłaszający słowo wstępne podczas wernisażu wystawy, pracownik Instytutu Pamięci Narodowej w Katowicach, który był obok Zespołu Zamkowo-Parkowego współorganizatorem wystawy, był na tyle młodym człowiekiem, że fakty, o których mówił z dużym znawstwem mógł poznać jedynie z książek i relacji osób trzecich. Niezbyt okazale prezentują się w gablotach wyblakłe dokumenty i czarno -białe fotografie. Jest też autentyczny ryngraf z orłem w koronie i Matką Boską , którego noszenie na piersi było niegdyś jednoznaczne z karą śmierci lub więzieniem . Dzisiaj można już głośno mówić o powojennych walkach zbrojnych oddziałów z rejonu Beskidów "Garbnika" i "Wędrowca" oraz o tragicznych losach tzw. króla podziemia o psudonimie Bartek, który dowodził oddziałem dużym liczebnie i znanym z brawurowych akcji. Bartek po wojnie wysłał swoich ludzi, dla jednych bohaterów dla innych zdrajców, na ziemie zachodnie i oczekiwał potwierdzenia, że szczęśliwie dotarli na miejsce. Pomyślne wiadomości nigdy nie nadeszły.Można jedynie domniemywać, że nastąpiła zdrada, prowokacja, istnieją poszlaki mówiące o skrytobójczym mordzie... Sam Bartek, na zdjęciu z chmurnym i nieustraszonym spojrzeniem, też zginął w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach, zastrzelony 1 grudnia 1947 roku w gospodzie w Zabrzegu przez funkcjonariusza milicji, mimo że był objęty amnestią tzw. lutową. Motywy i kulisy tej akcji Służb Bezpieczeństwa do dzisiaj zakryte są tajemnicą. W Czechowicach -Dziedzicach skąd pochodził Bartek w dniu jego pochówku cmentarz obstawiony był SB-ckimi szpiclami. Czekali na współtowarzyszy Bartka, na niedobitki Narodowych Sił Zbrojnych, mimo że ich również chroniła amnestia. Starszy pan noszący się w stylu żołnierskim, zwiedzający wystawę, sam przyznaje ,że musiał się w takiej sytuacji wycofać z udziału w ostatniej drodze swojego dowódcy .Wsród gości zwiedzających ekspozycję można dostrzec Marię Krystynę Habsburg, dla której wybuch wojny zawalił dotychczasowy świat i był początkiem wieloletniej tułaczki po świecie. Wystawa uświadamia jak trudno jest przekazać nawet najdramatyczniejsze losy skoro dla potomnych zostaje garść wyblakłych fotografii nieznanych ludzi i jakieś strzępy często niespójnych wspomnień. Nawet niezbyt odległa przeszłość trudna jest do udokumentowania i wymyka się obiektywnej, naukowej ocenie. Uświadamia też , że to ostatnie chwile by w dokumentacji tamtych dni, które nikną w mrokach, wykorzystać pamięć bezpośrednich uczestników wydarzeń. Ewa Jędryszek

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.