Nad Sołą i Koszarawą - nr 11 (114) - rok  VI - 1 Czerwiec 2003

  |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 
Europejskie dziedzictwo - rozstrzygnięto konkurs literacki

W miesiącu marcu br. rozstrzygnięty został konkurs literacki, zorganizowany pod patronatem burmistrza miasta i starosty żywieckiego, ogłoszony przez Oddział dla dzieci Biblioteki Samorządowej pod tytułem: " Co z mojej miejscowości, mojego regionu, mojej "Małej Ojczyzny" chciałbym wnieść do wspólnego europejskiego dziedzictwa".
Na konkurs wpłynęło 15 prac z trzech gimnazjów: Gimnazjum Publicznego nr 1 w Rajczy, Gimnazjum nr 2 w Wieprzu i Gimnazjum nr 3 w Żywcu - Sporyszu. Komisja konkursowa nagrodziła prace: I miejsce - Szymon Dobras z kl. II c Gimnazjum nr 1 w Rajczy, II miejsce - Izabela Twardysko ucz. kl. I b Gimnazjum nr 2 w Wieprzu, III miejsce - Szymon Matlak ucz. kl. I a Gimnazjum nr 1 w Rajczy.
Do wspólnego europejskiego dziedzictwa uczniowie gimnazjum przede wszystkim wnieśliby bogatą polską tradycję, nasze zwyczaje, obrzędy, stroje, tańce i muzykę. Chcieliby pokazać Europie zabytki swojej "Małej Ojczyzny" i piękno Beskidu Żywieckiego. Największą wartością we Wspólnej Europie winna być rodzina - napisał jeden z autorów nagrodzonych prac. Prawdziwy dom, pełen tradycji i zwyczajów świątecznych. Dom rodzinny, prawdziwa przystań dla ludzi zmęczonych pracą, życiem oraz oparcie dla ludzi młodych. Rodzina, w której każdy z członków ma prawo głosu i każdy ma udział w tworzeniu tego wspólnego domu. Chciałbym - pisał laureat - aby wszyscy dążyli do ogólnego dobra całej rodziny ludzkiej, a przez nią do pokoju i bezpieczeństwa w Europie. Jeśli każdy będzie się czuł bezpieczny, szczęśliwy i potrzebny, wtedy powiemy : "Europa to nasz wspólny dom".
Nagrodzone prace opublikujemy w naszym dwutygodniku. Rozpoczynamy pracą Szymona Dobrasa z klasy II c z Gimnazjum w Rajczy.
mat

„Co z mojej miejscowości, mojego regionu, mojej Małej Ojczyzny chciałbyś wnieść do wspólnego europejskiego dziedzictwa”
Moja rodzinna miejscowość położona jest na stokach Beskidu Żywieckiego, otoczona kępami drzew, poprzecinana górskimi strumykami. Wśród zieleni rozsiane są liczne zabudowania wiejskie, które swobodnie wtapiają się w tło Beskidów. Większość zabudowań ma charakter przysiółków, jednak cała wieś integruje się dla dobra całej społeczności. Integracja ta widoczna jest w różnych sferach życia naszej wsi. Chciałbym się podzielić moimi spostrzeżeniami dotyczącymi własnej wsi, gdyż widzę, że mogą być one bardzo cenne w budowaniu wspólnego domu Europa.
Największą wartością we Wspólnej Europie winna być rodzina - rodzina silna, zdrowa, kochająca się, odporna na różne zawieruchy współczesnego świata. Rodzina w mojej miejscowości kojarzy mi się z dużym ogrodem otoczonym drewnianym płotem i olbrzymim jesionem, pod którym można wypocząć. Oczywiście - rodzina to dom, a w nim mama, tata i rodzeństwo i duża kuchnia z kaflowym piecem. W kuchni spotykają się wszyscy domownicy nie tylko na posiłkach, ale na rozmowach i rodzinnych debatach. W takiej rodzinie każdy ma prawo głosu i każdy ma udział w tworzeniu wspólnego domu. Chciałbym, aby taki dom miał miejsce w przyszłości. Dom to nie tylko hotel i jadalnia, ale prawdziwa przystań dla ludzi zmęczonych pracą, życiem oraz oparcie dla ludzi młodych, pełnych energii, rozmaitych pomysłów i wielkich nadziei. Uważam, że prawdziwy dom, szczęście rodzinne jest trwałym fundamentem Nowej Europy.
Prawdziwy dom to dom pełen tradycji i zwyczajów świątecznych. Tradycje i zwyczaje świąteczne są delikatnie pielęgnowane w naszej miejscowości. Są przekazywane z pokolenia na pokolenie, Łączą nie tylko rodziny, ale i społeczności lokalne. Chciałbym, aby te piękne tradycje i zwyczaje ogarnęły całą Europę, gdyż poprzez nie człowiek opiera się na drugą osobę, dostrzega w przechodniu swojego przyjaciela.
Chciałbym także, aby cała Europa uczyła się od nas wspólnego rodzinnego biesiadowania. Tradycją w naszej wsi jest wspólne biesiadowanie przy ognisku. Często roznosi się po okolicy woń pieczonej kiełbasy, śpiew ulubionych piosenek i regionalnych przyśpiewek. Ta atmosfera tworzy mikroklimat naszej miejscowości. Ukazuje innym, którzy przybywają do nas na wypoczynek , że można się cieszyć, bawić w przydomowym ogrodzie, w towarzystwie bliskich sobie osób.
Do wspólnego europejskiego dziedzictwa chciałbym także wnieść umiłowanie przyrody i pieszych wędrówek. Mieszkamy w najpiękniejszym paśmie Beskidów - w Beskidzie Żywieckim. Szczycimy się pięknem krajobrazów, różnorodnością roślin i zwierząt, lubimy słuchać głosów dzikiej zwierzyny. Chętnie wędrujemy górskimi szlakami, aby odkrywać piękno otaczającej nas przyrody. Chcę, aby do nas dołączyła młodzież innych krajów i uczyła się rozmawiać z przyrodą. Na pewno każdy zregeneruje utracone siły i będzie czerpać z przyrody radość życia.
W mojej rodzinnej miejscowości jest wiele gospodarstw rolnych. Podziwiam rolników za ich upór, oddanie i przywiązanie do ziemi. Mimo, że jest to wysoko w górach, słaba klasa ziemi, ludzie nadal obrabiają swoje pola. Z szacunkiem zbierają plony, hodują bydło, drób. Gospodynie szykują na zimę konfitury, soki, sałatki. Starają się wykorzystać wszystko, co zrodziła ich ziemia. Chciałbym, aby w zintegrowanej Europie też z takim szacunkiem obchodzono się z ziemią jak polski rolnik.
Mam nadzieję, że nadal będziemy pamiętać o naszych świętach narodowych, kościelnych czy wydarzeniach typowych dla naszej miejscowości. Podoba mi się w naszej wsi uroczystość dożynkowa. W tym dniu rolnicy zjeżdżają do kościoła na przystrojonych wozach i przynoszą w ofierze plony swoich pól. Sołtys miejscowości przystraja na ten dzień koronę z kłosów zbóż, ozdabianą ogrodowymi kwiatami. Gospodynie przynoszą w koszykach bułki, którymi częstują zebranych na uroczystości. Kościół jest pięknie przystrojony w warzywa i owoce pochodzące z pól parafian. Na uroczystości śpiewane są pieśni dożynkowe i dziękczynne. Chciałbym, aby rolnicy z całego kontynentu nauczyli się dziękować za plony Stwórcy, a także cieszyli się z owoców swej pracy. Myślę, że uroczystości dożynkowe na stałe zagoszczą w zintegrowanej Europie.
Moja rodzinna miejscowość tętni życiem, sąsiad rozmawia z sąsiadem, kolega odwiedza koleżankę. Nikt we wsi nie jest anonimowy. Chciałbym, aby w Nowej Europie był czas na kontakt z drugą osobą, aby kolega z kolegą miał o czym rozmawiać. Nie chcę, aby między ludźmi były podziały: bogaty- biedny, Polak - Francuz, ale aby wszyscy dążyli do ogólnego dobra całej rodziny ludzkiej, a przez nią do pokoju i bezpieczeństwa w Europie. Jeśli każdy będzie czuł się bezpieczny, szczęśliwy i potrzebny wtedy powiemy: "Europa to nasz wspólny dom."
Szymon Dobras, Gimnazjum w Rajczy kl. II C

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.