Zbliża się Dzień Matki Matka - Irena Golec
26
maja przypada Dzień Matki. Jest to dzień szczególny w życiu
rodziny bowiem uwaga społeczeństwa zwraca się wtedy ku matce, która
jest głównym jej filarem. Ona rodzi i wychowuje dzieci, ona tworzy
i cementuje swą miłością dom. Tak było od początku dziejów, ale w
obecnych czasach, kiedy emancypacja kobiet stała się społeczno-obyczajową
rzeczywistością, kobiecie przybyło obowiązków.
Musi ona teraz pogodzić obowiązki matki i żony z obowiązkami zawodowymi.
Jedną z takich kobiet, jest Irena Golec z Milówki - matka 4-ech synów:
Stanisława, Rafała oraz bliźniaków: Łukasza i Pawła. Kiedy była w
trzeciej ciąży, pragnęła na odmianę urodzić córeczkę, a tu zamiast
niej przyszło na świat dwóch kolejnych chłopców. Ale mąż Stefan ją
pocieszył mówiąc, że na pewno będzie miała z nich największą pociechę.
I te słowa się sprawdziły, bo już od kilku lat rozsławiają nie tylko
swą rodzinę, ale i swoją miejscowość Milówkę, a co jeszcze ważniejsze
- naszą Ojczyznę - Polskę. Bracia bliźniacy talent muzyczny odziedziczyli
po swoich przodkach, głównie po linii matki Ireny. Jej ojciec Jasek
przez długie lata był w Milówce śpiewakiem towarzyszącym swoim ziomkom
w uroczystościach pogrzebowych, zaś ich ojciec Stefan grał na klarnecie.
Matka Irena przez długie lata śpiewała w chórze kościelnym, mając
mocny i dźwięczny głos, wiodła w nim prym. Jak wspominają synowe,
zawsze była pełna energii i werwy. Nigdy nie siedziała bezczynnie.
Kiedy mieliśmy po 14 lat, zmarł nam ojciec. Wtedy przybyło jej obowiązków.
Pracowała zawodowo i w polu, kręciła się po obejściu i po kuchni.
I śpiewała. Nawet teraz, gdy pijemy w domu kawę, przypomni sobie jakąś
piosenkę i zanuci. Zawsze uśmiechnięta i pełna energii. Wciąż jest
czymś zajęta, zwłaszcza że często ma gości, którzy ją lub synów odwiedzają.
Mimo, że jest zapracowana, nigdy nie korzysta z taryfy ulgowej. I
nie narzeka, chociaż nieraz było jej ciężko zwłaszcza gdy przez długie
lata wcześnie rano pędziła do pociągu aby dojechać na czas do fabryki
włókienniczej w Bielsku - gdzie dopracowała się emerytury. Mając zdolności
organizacyjne, potrafiła pogodzić obowiązki żony, matki i gospodyni
z obowiązkami zawodowymi w zakładzie pracy.
Potrafiła również wykorzystać odziedziczony, po ojcu Jasku talent
muzyczny. Nie tylko, że przez długie lata śpiewała w chórze kościelnym,
ale także przez 5 lat była aktorką Ludowego Teatru "Gronicki",
w reżyserii Stanisławy Białożyt, w którym kreowała jedną z głównych
ról - rolę I starościny, gdzie dominowały partie śpiewane, zaś najstarszy
jej syn Stanisław zagrał rolę Pana Młodego. Natomiast zdolności plastyczne
po linii ojca Stefana odziedziczył średni syn Rafał, który ukończył
Akademię Plastyczną w Warszawie. Tam też się ożenił i pracuje jako
plastyk. Zaś najstarszy syn Stanisław - historyk z wykształcenia zajmuje
się promocją turystyki w Milówce. Rodzina ma więc twórcze i bogate
życie tym bardziej, że bracia bliźniacy założywszy formację "Golec
uOrkiestra" dają na zaproszenie koncerty nie tylko w różnych
miastach Polski, ale i Europy a nawet i Ameryki, otrzymując nagrody
i odznaczenia.
Stanisława Białożyt