Nad Sołą i Koszarawą - nr 9 (112) - rok  VI - 1 Maj 2003

  |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|



Nóg obcinanie Czyli nocne strzygonia harcowanie

Wiara, zabobon, uprzedzenia i dziwne zdarzenia zawsze lotem błyskawicy rozchodziły się po całym regionie. Szczególną trwogę budziły osoby, które swoim postępowaniem zdradzały, iż miały kontakt z duchami nieczystymi. Tym bardziej, że wielu z nich po swojej śmierci zamiast zasiedlić kotły Lucypera w piekle błąkali się po ziemi czyniąc ludziom wiele złego.
Jednym z takich zbłąkanych złośliwców był Ignacy Janota z Ujsół. Ten stary owczarz, został uznany za strzygonia, gdyż "strachy, szkody i napaści ludziom wyrządzał, chodząc po domach, pokoja nie dawał i dusić chciał". Zaniepokojeni mieszkańcy, po krótkiej naradzie postanowili odkopać grób i odciąć zmarłemu głowę. Jakież było ich zdziwienie, kiedy po dokonanym zabiegu "On przecie z głową uciętą chodził, którą przy sobie nosił, a ludziom złości wyrządzał". Sprawa stawała się poważna, gdyż strach z każdym dniem w okolicznych wsiach wzrastał. W związku z tym przedstawiciele trzech wsi Rajczy, Ujsół i Rycerki zebrali się, aby rozwiązać powstały problem. Po przeanalizowaniu wszelkich możliwości uznano, że jedynym wyjściem jest wykopanie Janoty poobcinanie mu wszystkich członków i spalenie go na granicy wsi. Jak postanowiono tak też uczyniono. Kiedy palono jego zwłoki z "ognia ze wnętrzności jego coś obrosłego w wzgórę wyskakowało i zbytecznie ruszało, aż to zaledwie z ciałem spalono". Wszystko to działo się trzeciego stycznia 1720 roku.
Jacek Kachel

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.