Nad Sołą i Koszarawą - nr 9 (112) - rok  VI - 1 Maj 2003

  |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|



80-ta rocznica urodzin polskiej noblistki - Wisławy Szymborskiej

Wisława Szymborska urodziła się 2.VII.1923 r. w Kórniku w województwie poznańskim. Mieszka w Krakowie. Jest autorką kilku zbiorów wierszy, takich jak: "Dlatego żyjemy", "Pytania zadawane sobie", "Wołanie do Yeti", "Sto pociech", "Wszelki wypadek", Wielka liczba - 76", "Ludzie na moście" i inne. Ponadto wyszło kilka wyborów jej wierszy oraz dwa tomy felietonów pt. "Lektury nadobowiązkowe". Stanowią one ciekawe spojrzenie poetki na świat, spojrzenie nacechowane wnikliwością i humorem.
Dorobek poetki Szymborskiej nie jest ilościowo duży, ale stanowi zjawisko niezwykle wysokiej rangi artystycznej. Tytułem tym można by scharakteryzować całą jej twórczość poetycką. Stanowi ona właśnie ciąg zadawanych sobie przez autorkę pytań, najczęściej natury filozoficznej. Cały kunszt Szymborskiej skierowany jest na to, by powagę, a niekiedy nawet grozę owych filozoficznych dylematów rozbroić ujęciem pomysłowym, dowcipnym bądź humorystycznym.
Na dzieło ludzkości Szymborska patrzy jak gdyby w jakimś błyskawicznym skrócie, niemal z kosmicznej ponadczasowej perspektywy.
Kunszt poetycki polega również na tym, że jest ona wielkim wirtuozem formy poetyckiej. Wielki podziw budzi także kunszt nadawania poetyckiego wyrazu sprawom najwyższej powagi, gdzie nie ma miejsca ani na dowcip, ani na ironiczny dystans. Klasycznym tego przykładem jest wiersz pt. "Obóz głodowy pod Jasłem".

Napisz to, napisz zwykłym atramentem, na zwykłym papierze. Nie dano im jeść,
Wszyscy pomarli z głodu. Ilu? To duża łąka. Ile trawy przypadło na jednego?
Nie wiem. Historia zaokrągla szkielety do zera, tysiąc i jeden, to wciąż jeszcze tysiąc,
Ten jeden jakby go w cale nie było, płód urojony, kołyska próżna.
Elementarz otwarty dla nikogo, powietrze, które śmieje się, krzyczy i rośnie,
Schody dla pustki zbiegającej do ogrodu, miejsce niczyje w szeregu.

Jesteśmy na tej łące, gdzie stało się ciałem. A ona milczy, jak kupiony świadek
W słońcu, zielona. Tam opodal las, do życia drewna "do piera spod kory"
Porcja widoku całodzienna, póki się nie oślepnie. W górze ptak.
Który po ustach przesuwał się cieniem pożywnych skrzydeł. Otwierały się szczęki,
Uderzał ząb o ząb. Nocą na niebie błyskał sierp. I żął na śnione chleby.

Nadlatywały ręce z poczerniałych ikon, z pustymi kielichami w pakach
Na różnie z kolczastego drutu chwiał się człowiek.
Śpiewano z ziemią w ustach śliczną pieśń o tym,
Że wojna trafiła prosto w serce - Napisz, jaka tu cisza, Tak.

Stanisława Białożyt

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.