Nad Sołą i Koszarawą - nr 9 (112) - rok  VI - 1 Maj 2003

  |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|



Nawarzyli piwa dekretem o reformie rolnej

Minister rolnictwa będzie musiał zająć się ponownie odwołaniem spadkobierców Karola Olbrachta Habsburga. Ich pełnomocnik uważa, że po wczorajszym wyroku NSA szansę na podważenie godzących w Habsburgów skutków dekretu o reformie rolnej znacznie wzrosły.
Habsburgowie zaskarżyli do NSA decyzję ministra rolnictwa i rozwoju wsi z 25 stycznia ubiegłego roku, który odmówił - podobnie jak wcześniej wojewoda śląski - stwierdzenia, że Arcyksiążęcego Browaru w Żywcu państwo nie mogło przejąć na mocy dekretu PKWN z 1944 r. Zarówno wojewoda, jak i minister, do którego odwołali się Habsburgowie, uznali, że zakład (dziś należący do spółki Browary Żywiec, w której większość udziałów ma grupa Heineken) miał charakter rolny i należał do nieruchomości ziemskiej. To miało wystarczyć, aby przedsiębiorstwo podpadało pod dekret o reformie rolnej. Innego zdania jest mecenas Józef Forystek, pełnomocnik Habsburgów. Uważa, że browar nie był częścią nieruchomości ziemskiej ani nie był funkcjonalnie związany z należącym do Karola Olbrachta gospodarstwem rolnym. Nie można było go więc odebrać za pomocą dekretu o reformie rolnej. Skarżący są zdania, że firma podpadała raczej pod ustawę o nacjonalizacji przemysłu, która zakładała przejęcie na rzecz skarbu państwa browarów o rocznej zdolności produkcyjnej ponad 15 tyś. hektolitrów piwa. A Browar Arcyksiążęcy był największym w tej części Europy, mógł wyprodukować 203 tyś. hektolitrów piwa rocznie.
Jednak to nie wszystko. - PKWN nie miał żadnej legitymacji do wydania dekretu o reformie rolnej. W chwili jego ogłoszenia obowiązywała jeszcze konstytucja marcowa, a dekret był z nią sprzeczny, bo ewidentnie naruszał prawo własności - mówił przed sądem mec. Forystek. Koronnym argumentem przeciw przejęciu browaru przy pomocy dekretu jest brak realizacji głównego założenia reformy rolnej.
- Na mocy dekretu skarb państwa miał przejąć ziemię i rozparcelować ją, a nie zabrać przedsiębiorstwa - mówił pełnomocnik Habsburgów.
Według mec. Wiesława Szczepińskiego, pełnomocnika browarów w Żywcu, wojewoda śląski i minister prawidłowo ocenili związek browaru z przyległymi ziemiami, zaś Trybunał Konstytucyjny odmówił analizy konstytucyjności zapisów dekretu. Wczoraj NSA uchylił decyzję ministra. Sąd uznał, że minister praktycznie nie przeprowadził postępowania odwoławczego, a w uzasadnieniu swej decyzji powtórzył po prostu argumenty wojewody.
- To naruszenie zasady dwuinstancyjności postępowania. Nie można przejść nad tym do porządku dziennego - mówił sędzia Zygmunt Niewiadomski w uzasadnieniu orzeczenia. Zdaniem sądu minister w ogóle nie ustosunkował się do zarzutu dotyczącego realizacji celu reformy rolnej.
- Liczy się nie tylko położenie nieruchomości i jej związek funkcjonalny z gospodarstwem rolnym. Przepisy dekretu należy wykładać pod kątem jego celu - uważa sędzia Niewiadomski. Sprawa wraca więc do Ministerstwa Rolnictwa.
- Zostaliśmy wciągnięci w ten spór, mimo że jest to rozgrywka między skarbem państwa a byłymi właścicielami zakładu. Bez względu na zakończenie sprawy spółce nic nie grozi, jednak każdy proces powoduje komplikacje dla życia gospodarczego firmy - powiedział po wyroku mec. Szczepiński. Dziwił się, że skarb państwa już w trakcie sporu pozbył się dużego pakietu akcji Żywca, zamiast zachować je na poczet ewentualnego zaspokojenia roszczeń Habsburgów.
Ostateczne rozstrzygnięcie tej sprawy będzie miało znaczenie dla innego procesu. Przed Sądem Okręgowym w Bielsku-Białej jeden ze spadkobierców - dominikanin Kazimierz Badeni - domaga się (proces w tej sprawie zawieszono do czasu zakończenia postępowania administracyjnego) wydania browaru w Żywcu, twierdząc, że odebrano go niezgodnie z prawem.
MARCIN MUSIAŁ
GAZETA WYBORCZA, ŚRODA 2 KWIETNIA 2003 r.



do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.