Góry moje, góry
W niedzielne popołudnie 30 marca w Klubie Środowiskowym
Zespołu Zamkowo-Parkowego przy ulicy Sporyskiej zorganizowano imprezę
pt. "Góry moje, góry".
Współorganizatorem spotkania była Żywiecka Biblioteka Samorządowa.
Tytuł imprezy został zapożyczony z konkursu organizowanego przez Bibliotekę
Śląską w Katowicach w ramach ogłoszonego przez UNESCO roku 2002 -
rokiem gór.
W organizowanej przez Klub imprezie udział wzięły laureatki wspominanego
konkursu: ucz. kl. II Szkoły Podstawowej Marta Prochownik, gimnazjalistka
Basia Grzegorek, na spotkanie nie przyszła Monika Kępka, która dzień
wcześniej zwichnęła nogę.
Laureatki recytowały swoje utwory, które zebranym bardzo się podobały,
zwłaszcza gawęda opowiedziana przez Basię Grzegorek.
Aneta Satława z Biblioteki Śląskiej w Katowicach wręczyła w imieniu
dyrektora Biblioteki Śląskiej podziękowania dla Pani Kierownik klubu
Zofii Pawełek, Pana Zbigniewa Micherdzińskiego prowadzącego zajęcia
malunku na szkle oraz dla dzieci, które w Bibliotece Śląskiej brały
udział w warsztatach zdobnictwa bibułkowego i malarstwa na szkle.
Przybyli na spotkanie goście, mieli okazję wysłuchać pięknego koncertu
w wykonaniu kapeli Zespołu Regionalnego "Gronie" z Moszczanicy.
Kolejnym punktem programu było wręczenie przez dzieci z Klubu Środowiskowego
Panu Markowi Czulowi z-cy burmistrza miasta "ZŁOTEJ RÓŻY"
- nagrody przyznawanej raz w roku przez dzieci osobie, która w sposób
szczególny związana jest z klubem.
Nagrodę tę, dzieci przyznały już po raz czwarty, wcześniej złote róże
otrzymali Zbigniew Micherdziński, który w klubie prowadzi z dziećmi
zajęcia, Helena Kupczak dyrektor Żywieckiej Biblioteki Samorządowej
i Dorota Ryżka nauczycielka współpracująca z Klubem.
Dużą niespodzianką było przygotowanie przez Panie działające w Klubie
Środowiskowym pięknego świątecznego stołu, tematycznie nawiązującego
"do gór". Wśród upieczonych przez Panie wielkanocnych bab,
była "wielka baba" - Góra Grojec, był też Mały Grojec z
majestatycznym krzyżem, były babki pagórki i górskie ścieżki.
Na zakończenie imprezy wszystkie "baby góry" zostały pokrojone
i nastąpiła degustacja gór". Jak zawsze, góry były wspaniałe,
i te piaskowe, i te ucierane, biszkoptowe, lukrowane i te najbardziej
tradycyjne drożdżowe z rodzynkami.
Kiedy na zakończenie kapela "Groni" śpiewała ... "mało
nam góralom do szczęścia potrzeba"... patrzyłam na uśmiechnięte
i zadowolone twarze około setki uczestników i stawiałam sobie pytanie:
Zosiu, kiedy kolejna impreza?
Bo tak naprawdę do szczęścia potrzeba nam niewiele, gest ludzi, którzy
podzielą się z innymi, dobry pomysł na imprezę i poświęcenie wolnego
czasu tym, którzy w aktywny sposób chcą uczestniczyć w życiu kulturalnym
społeczności lokalnej.
W imieniu nas wszystkich uczestniczących w spotkaniu serdecznie dziękujemy
za gościnę kierowniczce klubu Pani Zosi Pawełek i Paniom działającym
w Klubie, które tę piękną imprezę przygotowały.
Helena Kupczak