Nad Sołą i Koszarawą - nr 8 (111) - rok  VI - 15 Kwiecień  2003

  |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 

Tradycyjne zwyczaje i obrzędy Wielkanocne Żywiecczyzny

Nasza regionalna kultura kształtowała się na przestrzeni wieków. Cały nasz region zmieniał się w ciągu swej historii, jednak wiele tradycyjnych zwyczajów i obrzędów pozostaje nadal żywych, są one przekazywane z pokolenia na pokolenie i kultywowane w rodzinach żywieckich. Rozpoczął się Wielki Post, okres w szczególny sposób przygotowujący nas do przeżycia Świąt Wielkanocnych. Warto więc przypomnieć młodemu pokoleniu jakie obrzędy i zwyczaje funkcjonowały na naszym terenie, jakie zanikły i znamy je tylko z przekazu ustnego, a jakie przetrwały do dziś. Zwyczaje te ukształtowane są na podłożu religijnym i świeckim. Wraz z nadejściem Wielkiego Postu przed laty życie w naszym regionie zupełnie się zmieniało. Począwszy od środy wstępnej (popielcowej), kiedy to w kościele posypywano głowy popiołem, a w domach następowało parzenie garnków ludzie surowo pościli. Spożywali bardzo skromne posiłki rezygnując z mięsa, a nawet i mleka. Kobiety nosiły ciemne ubiory, a na głowach czarne chusty, zamykano też instrumenty muzyczne. W tym smutnym okresie starano się jak najlepiej przygotować do świętowania Niedzielnego Wielkanocnego Poranka. Bogactwem zwyczajów i obrzędów obfituje ostatni tydzień Wielkiego Postu - Wielki Tydzień. Rozpoczyna się on od Niedzieli Palmowej (Kwietnej) i w tym dniu do dzisiaj święci się palmy na pamiątkę uroczystego wjazdu Pana Jezusa do Jerozolimy. Górale żywieccy nazywają te palmy kocankami lub bagniątkami. W żywieckiej palmie powinny znaleźć się: gałązki wierzbowe z baziami, jałowca z jagodami, leszczyny i cisu, ziele każdego drzewka, kopytnika, barwniku i jabłka przywiązane za ogonki. Palmy ozdabia się kolorowymi wstążkami i bibułkami. Do kościoła niosą je kobiety i dziewczęta. Po powrocie z kościoła gospodarze udawali się najpierw do obory pogłaskać bydło, aby jego sierść była lśniąca. Dzieciom zaś dawano do połykania, aby uchronić je od choroby gardła. Poświęcone palmy przechowywano cały rok, bowiem według zwyczaju miały magiczne działanie. Wiele zwyczajów i obrzędów na Żywiecczyźnie związanych było z obchodami Wielkiego Tygodnia. Już w Wielki Czwartek, kiedy w kościele zawiązywano dzwony gospodarze szczepili drzewa owocowe wierząc, że będą lepiej rodziły. Wielki Piątek był bardzo ważnym dniem - od wczesnych godzin rannych robiono w domach gruntowne porządki. Kobiety jeszcze przed świtem robiły masło, wierząc, że wtedy zrobione nie zepsuje się i będzie cudownym lekarstwem - maścią na rany. W tym dniu nie wolno było pracować na roli - orać, bronować czy grabić; zwracano również uwagę, aby nic nie tłuc, nie bić, nie rąbać - co było rozumiane jako przybijanie Chrystusa do krzyża. Woda w potokach i rzekach w tym dniu przed wschodem słońca miała magiczną moc. Kto się w niej wymył zabezpieczył się przed chorobami, zapewnił zdrowie i urodę. W niektórych rejonach Żywiecczyzny jeszcze do dzisiaj przetrwał ten zwyczaj, tylko, że obmywanie następuje w wodzie studziennej. Pogoda wielkopiątkowa zapowiadała dobre lub złe zbiory siana. Tę mądrość ludową wyrażały przysłowia:

W Wielki Piątek mróz, to na górce siana wóz. W Wielki Piątek deszczu kropla, to na górce siana kopka. W Wielki Piątek jasno, to w stodole ciasno.


Dla niektórych górali żywieckich Wielki Piątek był dniem okazyjnym do obrony przed czarami, uchodził nawet za dzień niebezpieczny z powodu dużej aktywności czarownic, które odbierały krowom mleko. Górale mieli zakaz pożyczania z domu czegokolwiek. Pilnowali obejścia, aby czarownica nic nie ukradła. Niektórzy sporządzali kukłę słomianą - Judasza i wrzucali j ą do rzeki jako symbol odejścia zimy. Obrzędy Wielkiej Soboty, tak jak i dzisiaj, łączyły się dawniej przede wszystkim z przeżyciami religijnymi. Gospodynie przygotowywały koszyki ze święconką. Znalazły się w nich: barwione jajka (w kawie lub naturalnych wywarach roślinnych), sól, pieczywo, chrzan, kiełbasa i baranek z piernika lub słodkiego ciasta. Wszystko stroiło się kwiatami i świeżą zielenią. Do święcenia koszyki zanosiły dzieci. Na wieczornej uroczystości kościelnej święcono wodę i ogień. Przed kościołem płonęło ognisko, w którym spalono na popiół gałązki tarniny, głogu, dzikiej róży i opalano głowienki (drewienka leszczyny złożone w krzyżyk). Popiół ten sypano na pole przy pierwszej orce, aby oczyścił ziemię. Wieczorem po rezurekcji odbywała się procesja -obchodząc trzy razy kościół i śpiewając nabożne pieśni. Niedzielę Wielkanocną rozpoczynano od mszy rezurekcyjnej, po której dzielono święconymi pokarmami - zaczynano od jajka. Nie składano sobie życzeń. Tradycyjną potrawą na śniadanie była i nadal jest jajecznica. A skorupki jaj wieszano po drzewach owocowych, aby rok był urodzajny na owoce. Górale żywieccy Niedzielę Wielkanocną spędzają we własnych domach, bez odwiedzin, bez pracy, hałasu, w podniosłym nastroju. Drugi dzień świąt - Poniedziałek Wielkanocny - zwany SMIGORZEM, albo SMIRGUSTEM jest do dzisiaj dniem wesołym. Rodziny odwiedzają się, goszczą, świętują. Od wczesnych godzin rannych wszyscy bez względu na wiek i płeć polewają się wodą zachowując umiar. Przed laty jednak dziewczęta cieszące się szczególnym powodzeniem były zaciągane pod studnie lub wrzucane do rzeki. Gospodarze w tym dniu wbijali głowienki na każdym skrawku pola ornego, aby Bóg chronił przed klęskami żywiołowymi. Jeden z krzyżyków ozdabiano wstążkami i przybijano nad drzwiami domu. Przekazywane z pokolenia na pokolenie zwyczaje są dla młodych ludzi cennym źródłem informacji. To my przecież tworzymy naszą historię i kulturę. Pieczołowicie kultywujemy więc tradycje, dbajmy o zachowanie swojej tożsamości. Postarajmy się, aby tegoroczne święta były bogatsze w nasze rodzime tradycje, zaszczepiajmy w naszych dzieciach, wnukach wartość naszej kultury, aby te zwyczaje, które przetrwały były nadal żywe w naszym środowisku, naszych domach wszak na pewno dzięki temu umocnią się nasze więzi rodzinne. Bożena Chrobak, Dorota Kłusak Bibliografia: 1. Maria Romowicz "Tańce, pieśni, obrzędy". Centralny Ośrodek Upowszechniania Kultury, W -wa 1978. 2. Krystyna Kwaśniewicz " Zwyczaje doroczne", "Górale Beskidu Żywieckiego. Wybrane dziedziny kultury ludowej". Praca zbiorowa, red. Danuta Tylkowa. Wydawnictwo i Drukarnia "Secesje", Kraków 1991Po powrocie z kościoła gospodarze udawali się najpierw do obory pogłaskać bydło, aby jego sierść była lśniąca. Dzieciom zaś dawano do połykania, aby uchronić je od choroby gardła. Poświęcone palmy przechowywano cały rok, bowiem według zwyczaju miały magiczne działanie. Wiele zwyczajów i obrzędów na Żywiecczyźnie związanych było z obchodami Wielkiego Tygodnia. Już w Wielki Czwartek, kiedy w kościele zawiązywano dzwony gospodarze szczepili drzewa owocowe wierząc, że będą lepiej rodziły. Wielki Piątek był bardzo ważnym dniem - od wczesnych godzin rannych robiono w domach gruntowne porządki. Kobiety jeszcze przed świtem robiły masło, wierząc, że wtedy zrobione nie zepsuje się i będzie cudownym lekarstwem - maścią na rany. W tym dniu nie wolno było pracować na roli - orać, bronować czy grabić; zwracano również uwagę, aby nic nie tłuc, nie bić, nie rąbać - co było rozumiane jako przybijanie Chrystusa do krzyża.
Woda w potokach i rzekach w tym dniu przed wschodem słońca miała magiczną moc. Kto się w niej wymył zabezpieczył się przed chorobami, zapewnił zdrowie i urodę. W niektórych rejonach Żywiecczyzny jeszcze do dzisiaj przetrwał ten zwyczaj, tylko, że obmywanie następuje w wodzie studziennej.
Pogoda wielkopiątkowa zapowiadała dobre lub złe zbiory siana. Tę mądrość ludową wyrażały przysłowia: W Wielki Piątek mróz, to na górce siana wóz.
W Wielki Piątek deszczu kropla, to na górce siana kopka. W Wielki Piątek jasno, to w stodole ciasno.
Dla niektórych górali żywieckich Wielki Piątek był dniem okazyjnym do obrony przed czarami, uchodził nawet za dzień niebezpieczny z powodu dużej aktywności czarownic, które odbierały krowom mleko. Górale mieli zakaz pożyczania z domu czegokolwiek. Pilnowali obejścia, aby czarownica nic nie ukradła. Niektórzy sporządzali kukłę słomianą - Judasza i wrzucali j ą do rzeki jako symbol odejścia zimy.
Obrzędy Wielkiej Soboty, tak jak i dzisiaj, łączyły się dawniej przede wszystkim z przeżyciami religijnymi. Gospodynie przygotowywały koszyki ze święconką. Znalazły się w nich: barwione jajka (w kawie lub naturalnych wywarach roślinnych), sól, pieczywo, chrzan, kiełbasa i baranek z piernika lub słodkiego ciasta. Wszystko stroiło się kwiatami i świeżą zielenią. Do święcenia koszyki zanosiły dzieci. Na wieczornej uroczystości kościelnej święcono wodę i ogień. Przed kościołem płonęło ognisko, w którym spalono na popiół gałązki tarniny, głogu, dzikiej róży i opalano głowienki (drewienka leszczyny złożone w krzyżyk). Popiół ten sypano na pole przy pierwszej orce, aby oczyścił ziemię. Wieczorem po rezurekcji odbywała się procesja -obchodząc trzy razy kościół i śpiewając nabożne pieśni. Niedzielę Wielkanocną rozpoczynano od mszy rezurekcyjnej, po której dzielono święconymi pokarmami - zaczynano od jajka. Nie składano sobie życzeń. Tradycyjną potrawą na śniadanie była i nadal jest jajecznica. A skorupki jaj wieszano po drzewach owocowych, aby rok był urodzajny na owoce. Górale żywieccy Niedzielę Wielkanocną spędzają we własnych domach, bez odwiedzin, bez pracy, hałasu, w podniosłym nastroju.
Drugi dzień świąt - Poniedziałek Wielkanocny - zwany SMIGORZEM, albo SMIRGUSTEM jest do dzisiaj dniem wesołym. Rodziny odwiedzają się, goszczą, świętują. Od wczesnych godzin rannych wszyscy bez względu na wiek i płeć polewają się wodą zachowując umiar. Przed laty jednak dziewczęta cieszące się szczególnym powodzeniem były zaciągane pod studnie lub wrzucane do rzeki. Gospodarze w tym dniu wbijali głowienki na każdym skrawku pola ornego, aby Bóg chronił przed klęskami żywiołowymi. Jeden z krzyżyków ozdabiano wstążkami i przybijano nad drzwiami domu. Przekazywane z pokolenia na pokolenie zwyczaje są dla młodych ludzi cennym źródłem informacji. To my przecież tworzymy naszą historię i kulturę. Pieczołowicie kultywujemy więc tradycje, dbajmy o zachowanie swojej tożsamości. Postarajmy się, aby tegoroczne święta były bogatsze w nasze rodzime tradycje, zaszczepiajmy w naszych dzieciach, wnukach wartość naszej kultury, aby te zwyczaje, które przetrwały były nadal żywe w naszym środowisku, naszych domach wszak na pewno dzięki temu umocnią się nasze więzi rodzinne.
Bożena Chrobak, Dorota Kłusak
Bibliografia:
1. Maria Romowicz "Tańce, pieśni, obrzędy". Centralny Ośrodek Upowszechniania Kultury, W -wa 1978.
2. Krystyna Kwaśniewicz " Zwyczaje doroczne", "Górale Beskidu Żywieckiego. Wybrane dziedziny kultury ludowej". Praca zbiorowa, red. Danuta Tylkowa. Wydawnictwo i Drukarnia "Secesje", Kraków 1991

Dla niektórych górali żywieckich Wielki Piątek był dniem okazyjnym do obrony przed czarami, uchodził nawet za dzień niebezpieczny z powodu dużej aktywności czarownic, które odbierały krowom mleko. Górale mieli zakaz pożyczania z domu czegokolwiek. Pilnowali obejścia, aby czarownica nic nie ukradła. Niektórzy sporządzali kukłę słomianą - Judasza i wrzucali j ą do rzeki jako symbol odejścia zimy.
Obrzędy Wielkiej Soboty, tak jak i dzisiaj, łączyły się dawniej przede wszystkim z przeżyciami religijnymi. Gospodynie przygotowywały koszyki ze święconką. Znalazły się w nich: barwione jajka (w kawie lub naturalnych wywarach roślinnych), sól, pieczywo, chrzan, kiełbasa i baranek z piernika lub słodkiego ciasta. Wszystko stroiło się kwiatami i świeżą zielenią. Do święcenia koszyki zanosiły dzieci. Na wieczornej uroczystości kościelnej święcono wodę i ogień. Przed kościołem płonęło ognisko, w którym spalono na popiół gałązki tarniny, głogu, dzikiej róży i opalano głowienki (drewienka leszczyny złożone w krzyżyk). Popiół ten sypano na pole przy pierwszej orce, aby oczyścił ziemię. Wieczorem po rezurekcji odbywała się procesja -obchodząc trzy razy kościół i śpiewając nabożne pieśni. Niedzielę Wielkanocną rozpoczynano od mszy rezurekcyjnej, po której dzielono święconymi pokarmami - zaczynano od jajka. Nie składano sobie życzeń. Tradycyjną potrawą na śniadanie była i nadal jest jajecznica. A skorupki jaj wieszano po drzewach owocowych, aby rok był urodzajny na owoce. Górale żywieccy Niedzielę Wielkanocną spędzają we własnych domach, bez odwiedzin, bez pracy, hałasu, w podniosłym nastroju.
Drugi dzień świąt - Poniedziałek Wielkanocny - zwany SMIGORZEM, albo SMIRGUSTEM jest do dzisiaj dniem wesołym. Rodziny odwiedzają się, goszczą, świętują. Od wczesnych godzin rannych wszyscy bez względu na wiek i płeć polewają się wodą zachowując umiar. Przed laty jednak dziewczęta cieszące się szczególnym powodzeniem były zaciągane pod studnie lub wrzucane do rzeki. Gospodarze w tym dniu wbijali głowienki na każdym skrawku pola ornego, aby Bóg chronił przed klęskami żywiołowymi. Jeden z krzyżyków ozdabiano wstążkami i przybijano nad drzwiami domu. Przekazywane z pokolenia na pokolenie zwyczaje są dla młodych ludzi cennym źródłem informacji. To my przecież tworzymy naszą historię i kulturę. Pieczołowicie kultywujemy więc tradycje, dbajmy o zachowanie swojej tożsamości. Postarajmy się, aby tegoroczne święta były bogatsze w nasze rodzime tradycje, zaszczepiajmy w naszych dzieciach, wnukach wartość naszej kultury, aby te zwyczaje, które przetrwały były nadal żywe w naszym środowisku, naszych domach wszak na pewno dzięki temu umocnią się nasze więzi rodzinne.

Bożena Chrobak, Dorota Kłusak
Bibliografia:

1. Maria Romowicz "Tańce, pieśni, obrzędy". Centralny Ośrodek Upowszechniania Kultury, W -wa 1978.
2. Krystyna Kwaśniewicz " Zwyczaje doroczne", "Górale Beskidu Żywieckiego. Wybrane dziedziny kultury ludowej". Praca zbiorowa, red. Danuta Tylkowa. Wydawnictwo i Drukarnia "Secesje", Kraków 1991

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.