Tradycyjne zwyczaje i obrzędy Wielkanocne Żywiecczyzny
Nasza regionalna kultura kształtowała
się na przestrzeni wieków. Cały nasz region zmieniał się w ciągu swej
historii, jednak wiele tradycyjnych zwyczajów i obrzędów pozostaje
nadal żywych, są one przekazywane z pokolenia na pokolenie i kultywowane
w rodzinach żywieckich. Rozpoczął się Wielki Post, okres w szczególny
sposób przygotowujący nas do przeżycia Świąt Wielkanocnych. Warto
więc przypomnieć młodemu pokoleniu jakie obrzędy i zwyczaje funkcjonowały
na naszym terenie, jakie zanikły i znamy je tylko z przekazu ustnego,
a jakie przetrwały do dziś. Zwyczaje te ukształtowane są na podłożu
religijnym i świeckim. Wraz z nadejściem Wielkiego Postu przed laty
życie w naszym regionie zupełnie się zmieniało. Począwszy od środy
wstępnej (popielcowej), kiedy to w kościele posypywano głowy popiołem,
a w domach następowało parzenie garnków ludzie surowo pościli. Spożywali
bardzo skromne posiłki rezygnując z mięsa, a nawet i mleka. Kobiety
nosiły ciemne ubiory, a na głowach czarne chusty, zamykano też instrumenty
muzyczne. W tym smutnym okresie starano się jak najlepiej przygotować
do świętowania Niedzielnego Wielkanocnego Poranka. Bogactwem zwyczajów
i obrzędów obfituje ostatni tydzień Wielkiego Postu - Wielki Tydzień.
Rozpoczyna się on od Niedzieli Palmowej (Kwietnej) i w tym dniu do
dzisiaj święci się palmy na pamiątkę uroczystego wjazdu Pana Jezusa
do Jerozolimy. Górale żywieccy nazywają te palmy kocankami lub bagniątkami.
W żywieckiej palmie powinny znaleźć się: gałązki wierzbowe z baziami,
jałowca z jagodami, leszczyny i cisu, ziele każdego drzewka, kopytnika,
barwniku i jabłka przywiązane za ogonki. Palmy ozdabia się kolorowymi
wstążkami i bibułkami. Do kościoła niosą je kobiety i dziewczęta.
Po powrocie z kościoła gospodarze udawali się najpierw do obory pogłaskać
bydło, aby jego sierść była lśniąca. Dzieciom zaś dawano do połykania,
aby uchronić je od choroby gardła. Poświęcone palmy przechowywano
cały rok, bowiem według zwyczaju miały magiczne działanie. Wiele zwyczajów
i obrzędów na Żywiecczyźnie związanych było z obchodami Wielkiego
Tygodnia. Już w Wielki Czwartek, kiedy w kościele zawiązywano dzwony
gospodarze szczepili drzewa owocowe wierząc, że będą lepiej rodziły.
Wielki Piątek był bardzo ważnym dniem - od wczesnych godzin rannych
robiono w domach gruntowne porządki. Kobiety jeszcze przed świtem
robiły masło, wierząc, że wtedy zrobione nie zepsuje się i będzie
cudownym lekarstwem - maścią na rany. W tym dniu nie wolno było pracować
na roli - orać, bronować czy grabić; zwracano również uwagę, aby nic
nie tłuc, nie bić, nie rąbać - co było rozumiane jako przybijanie
Chrystusa do krzyża. Woda w potokach i rzekach w tym dniu przed wschodem
słońca miała magiczną moc. Kto się w niej wymył zabezpieczył się przed
chorobami, zapewnił zdrowie i urodę. W niektórych rejonach Żywiecczyzny
jeszcze do dzisiaj przetrwał ten zwyczaj, tylko, że obmywanie następuje
w wodzie studziennej. Pogoda wielkopiątkowa zapowiadała dobre lub
złe zbiory siana. Tę mądrość ludową wyrażały przysłowia:
W Wielki Piątek mróz, to na górce siana wóz. W Wielki Piątek deszczu
kropla, to na górce siana kopka. W Wielki Piątek jasno, to w stodole
ciasno.
Dla niektórych górali żywieckich Wielki Piątek był dniem okazyjnym
do obrony przed czarami, uchodził nawet za dzień niebezpieczny z powodu
dużej aktywności czarownic, które odbierały krowom mleko. Górale mieli
zakaz pożyczania z domu czegokolwiek. Pilnowali obejścia, aby czarownica
nic nie ukradła. Niektórzy sporządzali kukłę słomianą - Judasza i
wrzucali j ą do rzeki jako symbol odejścia zimy. Obrzędy Wielkiej
Soboty, tak jak i dzisiaj, łączyły się dawniej przede wszystkim z
przeżyciami religijnymi. Gospodynie przygotowywały koszyki ze święconką.
Znalazły się w nich: barwione jajka (w kawie lub naturalnych wywarach
roślinnych), sól, pieczywo, chrzan, kiełbasa i baranek z piernika
lub słodkiego ciasta. Wszystko stroiło się kwiatami i świeżą zielenią.
Do święcenia koszyki zanosiły dzieci. Na wieczornej uroczystości kościelnej
święcono wodę i ogień. Przed kościołem płonęło ognisko, w którym spalono
na popiół gałązki tarniny, głogu, dzikiej róży i opalano głowienki
(drewienka leszczyny złożone w krzyżyk). Popiół ten sypano na pole
przy pierwszej orce, aby oczyścił ziemię. Wieczorem po rezurekcji
odbywała się procesja -obchodząc trzy razy kościół i śpiewając nabożne
pieśni. Niedzielę Wielkanocną rozpoczynano od mszy rezurekcyjnej,
po której dzielono święconymi pokarmami - zaczynano od jajka. Nie
składano sobie życzeń. Tradycyjną potrawą na śniadanie była i nadal
jest jajecznica. A skorupki jaj wieszano po drzewach owocowych, aby
rok był urodzajny na owoce. Górale żywieccy Niedzielę Wielkanocną
spędzają we własnych domach, bez odwiedzin, bez pracy, hałasu, w podniosłym
nastroju. Drugi dzień świąt - Poniedziałek Wielkanocny - zwany SMIGORZEM,
albo SMIRGUSTEM jest do dzisiaj dniem wesołym. Rodziny odwiedzają
się, goszczą, świętują. Od wczesnych godzin rannych wszyscy bez względu
na wiek i płeć polewają się wodą zachowując umiar. Przed laty jednak
dziewczęta cieszące się szczególnym powodzeniem były zaciągane pod
studnie lub wrzucane do rzeki. Gospodarze w tym dniu wbijali głowienki
na każdym skrawku pola ornego, aby Bóg chronił przed klęskami żywiołowymi.
Jeden z krzyżyków ozdabiano wstążkami i przybijano nad drzwiami domu.
Przekazywane z pokolenia na pokolenie zwyczaje są dla młodych ludzi
cennym źródłem informacji. To my przecież tworzymy naszą historię
i kulturę. Pieczołowicie kultywujemy więc tradycje, dbajmy o zachowanie
swojej tożsamości. Postarajmy się, aby tegoroczne święta były bogatsze
w nasze rodzime tradycje, zaszczepiajmy w naszych dzieciach, wnukach
wartość naszej kultury, aby te zwyczaje, które przetrwały były nadal
żywe w naszym środowisku, naszych domach wszak na pewno dzięki temu
umocnią się nasze więzi rodzinne. Bożena Chrobak, Dorota Kłusak Bibliografia:
1. Maria Romowicz "Tańce, pieśni, obrzędy". Centralny Ośrodek Upowszechniania
Kultury, W -wa 1978. 2. Krystyna Kwaśniewicz " Zwyczaje doroczne",
"Górale Beskidu Żywieckiego. Wybrane dziedziny kultury ludowej". Praca
zbiorowa, red. Danuta Tylkowa. Wydawnictwo i Drukarnia "Secesje",
Kraków 1991Po powrocie z kościoła gospodarze udawali się najpierw
do obory pogłaskać bydło, aby jego sierść była lśniąca. Dzieciom zaś
dawano do połykania, aby uchronić je od choroby gardła. Poświęcone
palmy przechowywano cały rok, bowiem według zwyczaju miały magiczne
działanie. Wiele zwyczajów i obrzędów na Żywiecczyźnie związanych
było z obchodami Wielkiego Tygodnia. Już w Wielki Czwartek, kiedy
w kościele zawiązywano dzwony gospodarze szczepili drzewa owocowe
wierząc, że będą lepiej rodziły. Wielki Piątek był bardzo ważnym dniem
- od wczesnych godzin rannych robiono w domach gruntowne porządki.
Kobiety jeszcze przed świtem robiły masło, wierząc, że wtedy zrobione
nie zepsuje się i będzie cudownym lekarstwem - maścią na rany. W tym
dniu nie wolno było pracować na roli - orać, bronować czy grabić;
zwracano również uwagę, aby nic nie tłuc, nie bić, nie rąbać - co
było rozumiane jako przybijanie Chrystusa do krzyża.
Woda w potokach i rzekach w tym dniu przed wschodem słońca miała magiczną
moc. Kto się w niej wymył zabezpieczył się przed chorobami, zapewnił
zdrowie i urodę. W niektórych rejonach Żywiecczyzny jeszcze do dzisiaj
przetrwał ten zwyczaj, tylko, że obmywanie następuje w wodzie studziennej.
Pogoda wielkopiątkowa zapowiadała dobre lub złe zbiory siana. Tę mądrość
ludową wyrażały przysłowia: W Wielki Piątek mróz, to na górce siana
wóz.
W Wielki Piątek deszczu kropla, to na górce siana kopka. W Wielki
Piątek jasno, to w stodole ciasno.
Dla niektórych górali żywieckich Wielki Piątek był dniem okazyjnym
do obrony przed czarami, uchodził nawet za dzień niebezpieczny z powodu
dużej aktywności czarownic, które odbierały krowom mleko. Górale mieli
zakaz pożyczania z domu czegokolwiek. Pilnowali obejścia, aby czarownica
nic nie ukradła. Niektórzy sporządzali kukłę słomianą - Judasza i
wrzucali j ą do rzeki jako symbol odejścia zimy.
Obrzędy Wielkiej Soboty, tak jak i dzisiaj, łączyły się dawniej przede
wszystkim z przeżyciami religijnymi. Gospodynie przygotowywały koszyki
ze święconką. Znalazły się w nich: barwione jajka (w kawie lub naturalnych
wywarach roślinnych), sól, pieczywo, chrzan, kiełbasa i baranek z
piernika lub słodkiego ciasta. Wszystko stroiło się kwiatami i świeżą
zielenią. Do święcenia koszyki zanosiły dzieci. Na wieczornej uroczystości
kościelnej święcono wodę i ogień. Przed kościołem płonęło ognisko,
w którym spalono na popiół gałązki tarniny, głogu, dzikiej róży i
opalano głowienki (drewienka leszczyny złożone w krzyżyk). Popiół
ten sypano na pole przy pierwszej orce, aby oczyścił ziemię. Wieczorem
po rezurekcji odbywała się procesja -obchodząc trzy razy kościół i
śpiewając nabożne pieśni. Niedzielę Wielkanocną rozpoczynano od mszy
rezurekcyjnej, po której dzielono święconymi pokarmami - zaczynano
od jajka. Nie składano sobie życzeń. Tradycyjną potrawą na śniadanie
była i nadal jest jajecznica. A skorupki jaj wieszano po drzewach
owocowych, aby rok był urodzajny na owoce. Górale żywieccy Niedzielę
Wielkanocną spędzają we własnych domach, bez odwiedzin, bez pracy,
hałasu, w podniosłym nastroju.
Drugi dzień świąt - Poniedziałek Wielkanocny - zwany SMIGORZEM, albo
SMIRGUSTEM jest do dzisiaj dniem wesołym. Rodziny odwiedzają się,
goszczą, świętują. Od wczesnych godzin rannych wszyscy bez względu
na wiek i płeć polewają się wodą zachowując umiar. Przed laty jednak
dziewczęta cieszące się szczególnym powodzeniem były zaciągane pod
studnie lub wrzucane do rzeki. Gospodarze w tym dniu wbijali głowienki
na każdym skrawku pola ornego, aby Bóg chronił przed klęskami żywiołowymi.
Jeden z krzyżyków ozdabiano wstążkami i przybijano nad drzwiami domu.
Przekazywane z pokolenia na pokolenie zwyczaje są dla młodych ludzi
cennym źródłem informacji. To my przecież tworzymy naszą historię
i kulturę. Pieczołowicie kultywujemy więc tradycje, dbajmy o zachowanie
swojej tożsamości. Postarajmy się, aby tegoroczne święta były bogatsze
w nasze rodzime tradycje, zaszczepiajmy w naszych dzieciach, wnukach
wartość naszej kultury, aby te zwyczaje, które przetrwały były nadal
żywe w naszym środowisku, naszych domach wszak na pewno dzięki temu
umocnią się nasze więzi rodzinne.
Bożena Chrobak, Dorota Kłusak
Bibliografia:
1. Maria Romowicz "Tańce, pieśni, obrzędy". Centralny Ośrodek
Upowszechniania Kultury, W -wa 1978.
2. Krystyna Kwaśniewicz " Zwyczaje doroczne", "Górale
Beskidu Żywieckiego. Wybrane dziedziny kultury ludowej". Praca
zbiorowa, red. Danuta Tylkowa. Wydawnictwo i Drukarnia "Secesje",
Kraków 1991
Dla niektórych górali żywieckich Wielki Piątek był dniem okazyjnym
do obrony przed czarami, uchodził nawet za dzień niebezpieczny z powodu
dużej aktywności czarownic, które odbierały krowom mleko. Górale mieli
zakaz pożyczania z domu czegokolwiek. Pilnowali obejścia, aby czarownica
nic nie ukradła. Niektórzy sporządzali kukłę słomianą - Judasza i
wrzucali j ą do rzeki jako symbol odejścia zimy.
Obrzędy Wielkiej Soboty, tak jak i dzisiaj, łączyły się dawniej przede
wszystkim z przeżyciami religijnymi. Gospodynie przygotowywały koszyki
ze święconką. Znalazły się w nich: barwione jajka (w kawie lub naturalnych
wywarach roślinnych), sól, pieczywo, chrzan, kiełbasa i baranek z
piernika lub słodkiego ciasta. Wszystko stroiło się kwiatami i świeżą
zielenią. Do święcenia koszyki zanosiły dzieci. Na wieczornej uroczystości
kościelnej święcono wodę i ogień. Przed kościołem płonęło ognisko,
w którym spalono na popiół gałązki tarniny, głogu, dzikiej róży i
opalano głowienki (drewienka leszczyny złożone w krzyżyk). Popiół
ten sypano na pole przy pierwszej orce, aby oczyścił ziemię. Wieczorem
po rezurekcji odbywała się procesja -obchodząc trzy razy kościół i
śpiewając nabożne pieśni. Niedzielę Wielkanocną rozpoczynano od mszy
rezurekcyjnej, po której dzielono święconymi pokarmami - zaczynano
od jajka. Nie składano sobie życzeń. Tradycyjną potrawą na śniadanie
była i nadal jest jajecznica. A skorupki jaj wieszano po drzewach
owocowych, aby rok był urodzajny na owoce. Górale żywieccy Niedzielę
Wielkanocną spędzają we własnych domach, bez odwiedzin, bez pracy,
hałasu, w podniosłym nastroju.
Drugi dzień świąt - Poniedziałek Wielkanocny - zwany SMIGORZEM, albo
SMIRGUSTEM jest do dzisiaj dniem wesołym. Rodziny odwiedzają się,
goszczą, świętują. Od wczesnych godzin rannych wszyscy bez względu
na wiek i płeć polewają się wodą zachowując umiar. Przed laty jednak
dziewczęta cieszące się szczególnym powodzeniem były zaciągane pod
studnie lub wrzucane do rzeki. Gospodarze w tym dniu wbijali głowienki
na każdym skrawku pola ornego, aby Bóg chronił przed klęskami żywiołowymi.
Jeden z krzyżyków ozdabiano wstążkami i przybijano nad drzwiami domu.
Przekazywane z pokolenia na pokolenie zwyczaje są dla młodych ludzi
cennym źródłem informacji. To my przecież tworzymy naszą historię
i kulturę. Pieczołowicie kultywujemy więc tradycje, dbajmy o zachowanie
swojej tożsamości. Postarajmy się, aby tegoroczne święta były bogatsze
w nasze rodzime tradycje, zaszczepiajmy w naszych dzieciach, wnukach
wartość naszej kultury, aby te zwyczaje, które przetrwały były nadal
żywe w naszym środowisku, naszych domach wszak na pewno dzięki temu
umocnią się nasze więzi rodzinne.
Bożena Chrobak, Dorota Kłusak
Bibliografia:
1. Maria Romowicz "Tańce, pieśni, obrzędy". Centralny Ośrodek
Upowszechniania Kultury, W -wa 1978.
2. Krystyna Kwaśniewicz " Zwyczaje doroczne", "Górale
Beskidu Żywieckiego. Wybrane dziedziny kultury ludowej". Praca
zbiorowa, red. Danuta Tylkowa. Wydawnictwo i Drukarnia "Secesje",
Kraków 1991