Listy - polemiki - opinie
Do Redakcji gazety Nad Sołą i Koszarawą
Bardzo dziękuję Redakcji za zamieszczenie artykułów dotyczących
zabudowy Żywca. Skrytykowano w nich zbudowanie przy ul. Kościuszki w
Żywcu - drewnianej "stodoły". Interweniowałam w tej
sprawie jeszcze latem ub. roku - na sesji miasta Żywca. Zapytałam p.
burmistrza Kudłacika - jak można było wydać pozwolenie za
zbudowanie tej "stodoły" w otoczeniu 19-wiecznych
kamieniczek - i zeszpecić tak Żywiec. Burmistrz Kudłacik
poinformował mnie, że pozwolenie wydał konserwator z Bielska p.
architekt Konior. Nie uwierzyłam, zatelefonowałam do p. Koniora, który
potwierdził tę informację. Oburzona - chciałam interweniować
jeszcze u wojewódzkiego konserwatora w Katowicach, ale niestety
dowiedziałam się, że pan konserwator będzie nieobecny przez dłuższy
czas - a nikt go nie zastępuje. Ciekawa jestem, dlaczego panowie
architekci: miejski i powiatowy milczą i nie protestują. Mam nadzieję,
że burmistrz Antoni Szlagor zatrudni kompetentnego architekta
miejskiego, który będzie zapobiegał dalszemu szpeceniu Żywca.
Chciałabym jeszcze zwrócić uwagę mieszkańców Żywca - na
wycinanie drzew i obcinanie konarów w rezerwacie Grapa. Jeszcze w
szkole uczono mnie, że w rezerwatach nie wolno ingerować w środowisko.
W wydziale Ochrony Środowiska - w Miejskiej Radzie, poinformowano
mnie, że wycinkę przeprowadzono na prośbę mieszkańców Grapy
(wymieniono jedno bardzo ważne nazwisko). Pozwolenie wydał wojewódzki
konserwator przyrody, a drzewa do wycięcia wytypował p. Blarowski -
rzeczoznawca z wykształcenia biolog-pracownik starostwa. Dowiedziałam
się, że wycinka kosztowała 50 tys. zł (był przetarg), a expertyza
p. Blarowskiego 3 tys. zł Zapłacił za to Wojewódzki Wydział
Ochrony Środowiska. Ścięte drzewa i konary przeznaczono dla
biednych ludzi na Grapie. Bardzo boleje, że tak oszpecono rezerwat i
apeluję do mieszkańców Grapy, aby bronili swojej zieleni. Straciłam
zaufanie do konserwatorów przyrody i zabytków, skoro wycinkę
zrobiono na prośbę jednego mieszkańca. Interweniowałam też w
starostwie w sprawie wycinki 10 drzew przy boisku w parku. Tu także
p. Blarowski typował drzewa. Poinformowałam pana Blarowskiego, że w
Austrii suche drzewa zostawia się dla ptaków, a chore leczy.
Powiedziano mi, że u nas nie ma pieniędzy na leczenie. Bardzo proszę
p. burmistrza, aby do pielęgnacji drzew zatrudnił fachowca-leśnika,
drzewiarza.
Teresa Kozubowska
Listy Czytelników.
Witam Państwa!
Chciałem się podzielić moimi uwagami dotyczącymi wydrukowanego 15
lutego 2003 felietonu Pana Kazimierza Semika z cyklu "Prosto z
mostu", w którym wyrażał swoje, wynikające z tonu wypowiedzi,
pełne racji przekonania. Uważam, że zanim ktokolwiek podejmie się
pisania artykułu na dany temat, powinien czuć, że ten temat zna co
najmniej dobrze. Niestety, wydaje mi się, że Pan Semik, który,
wnioskując z tonu artykułu, za takiego znawcę się uważa, nigdy
nie obejrzał konkursu skoków, lub przespał cały czas jego trwania.
Stwierdza bowiem " przykro jak patrzymy w szklany ekran i widzimy
w pierwszej serii pierwszą szóstkę oczywiście prawie zawsze z
nazwiskiem Małysza, potem możemy się chwilowo zdrzemnąć i czekać
na ostatnią szóstkę najeżoną nazwiskami polskich zawodników".
W rzeczywistości skoki odbywają się w kolejności odwrotnej do
pozycji zajmowanej w PŚ....
Kolejna sprawa - cytuję "czy konieczne jest włóczenie za pieniądze
Związku a po trochę nas wszystkich, tych biedaków, których mi jest
naprawdę żal bo Oni już na pewno nic nie zdziałają". Otóż
wystarczy spojrzeć kilka lat wstecz, kiedy to Adam Małysz, obecny
Mistrz Świata, mógłby być uznany za takiego samego "biedaka
który już nic nie zdziała", czym cieszyłaby się cała Polska
dzisiaj? Swoją drogą polecam Panu wycieczkę choćby do Zakopanego
na Wielką Krokiew, proszę wyjść na skocznię, zobaczyć tę przepaść...
i wtedy sądzić, kto jest czego wart.
Pozdrowienia Cassiopea.
Ps. Zapraszam na moją stronę o Svenie Hannawaldzie.
Od autora.
Szanowny Panie / Pani (z uwagi na brak danych personalnych nie jestem
w stanie ustalić płci mojego adwersarza). Z reguły nie odpowiadamy
na polemikę z naszymi artykułami, które nie są podpisane, ale tym
razem robię wyjątek. Dlatego, że mam do czynienia z miłośnikiem
skoków narciarskich a więc jakby bratnią duszę. Ale tu chyba kończą
się nasze wspólne poglądy. Domniemywam, że chyba źle zostały
odczytane moje zapisy o kolejności występów w konkursie skoków.
Nie narzekam na brak snu, ale to chyba Panu/Pani się zdrzemnęło w
trakcie czytania mojego felietonu, gdyż mowa jest w nim o tabeli
wyników a nie o kolejności skoków. I tyle na ten temat. Natomiast
jeśli chodzi o moje spojrzenie na kadrę skoczków i ich tegoroczne
wyniki to prawdopodobnie mam swoje racje. Kadrowicze, ousaiderzy są
zmęczeni jak to określił jeden z nich (chyba Tomasz Pochwała). A
Małysz wygrywa. I na koniec. Otóż Szanowny/a Panie/i. Nie jeden raz
byłem w Zakopanem na Wielkiej Krokwi. Patrząc z zeskoku w dół
doszedłem do wniosku że nie wszyscy muszą skakać. Bo gdyby tak było,
to kto by o nich pisał.
Pozdrawiam. Kazimierz SEMIK