Nad Sołą i Koszarawą - nr 7 (110) - rok  VI - 1 Kwiecień  2003

  |poprzedni  artykuł|   |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|    |następny artykuł|


 

Listy - polemiki - opinie

Do Redakcji gazety Nad Sołą i Koszarawą
Bardzo dziękuję Redakcji za zamieszczenie artykułów dotyczących zabudowy Żywca. Skrytykowano w nich zbudowanie przy ul. Kościuszki w Żywcu - drewnianej "stodoły". Interweniowałam w tej sprawie jeszcze latem ub. roku - na sesji miasta Żywca. Zapytałam p. burmistrza Kudłacika - jak można było wydać pozwolenie za zbudowanie tej "stodoły" w otoczeniu 19-wiecznych kamieniczek - i zeszpecić tak Żywiec. Burmistrz Kudłacik poinformował mnie, że pozwolenie wydał konserwator z Bielska p. architekt Konior. Nie uwierzyłam, zatelefonowałam do p. Koniora, który potwierdził tę informację. Oburzona - chciałam interweniować jeszcze u wojewódzkiego konserwatora w Katowicach, ale niestety dowiedziałam się, że pan konserwator będzie nieobecny przez dłuższy czas - a nikt go nie zastępuje. Ciekawa jestem, dlaczego panowie architekci: miejski i powiatowy milczą i nie protestują. Mam nadzieję, że burmistrz Antoni Szlagor zatrudni kompetentnego architekta miejskiego, który będzie zapobiegał dalszemu szpeceniu Żywca. Chciałabym jeszcze zwrócić uwagę mieszkańców Żywca - na wycinanie drzew i obcinanie konarów w rezerwacie Grapa. Jeszcze w szkole uczono mnie, że w rezerwatach nie wolno ingerować w środowisko. W wydziale Ochrony Środowiska - w Miejskiej Radzie, poinformowano mnie, że wycinkę przeprowadzono na prośbę mieszkańców Grapy (wymieniono jedno bardzo ważne nazwisko). Pozwolenie wydał wojewódzki konserwator przyrody, a drzewa do wycięcia wytypował p. Blarowski - rzeczoznawca z wykształcenia biolog-pracownik starostwa. Dowiedziałam się, że wycinka kosztowała 50 tys. zł (był przetarg), a expertyza p. Blarowskiego 3 tys. zł Zapłacił za to Wojewódzki Wydział Ochrony Środowiska. Ścięte drzewa i konary przeznaczono dla biednych ludzi na Grapie. Bardzo boleje, że tak oszpecono rezerwat i apeluję do mieszkańców Grapy, aby bronili swojej zieleni. Straciłam zaufanie do konserwatorów przyrody i zabytków, skoro wycinkę zrobiono na prośbę jednego mieszkańca. Interweniowałam też w starostwie w sprawie wycinki 10 drzew przy boisku w parku. Tu także p. Blarowski typował drzewa. Poinformowałam pana Blarowskiego, że w Austrii suche drzewa zostawia się dla ptaków, a chore leczy. Powiedziano mi, że u nas nie ma pieniędzy na leczenie. Bardzo proszę p. burmistrza, aby do pielęgnacji drzew zatrudnił fachowca-leśnika, drzewiarza.
Teresa Kozubowska
Listy Czytelników.
Witam Państwa!
Chciałem się podzielić moimi uwagami dotyczącymi wydrukowanego 15 lutego 2003 felietonu Pana Kazimierza Semika z cyklu "Prosto z mostu", w którym wyrażał swoje, wynikające z tonu wypowiedzi, pełne racji przekonania. Uważam, że zanim ktokolwiek podejmie się pisania artykułu na dany temat, powinien czuć, że ten temat zna co najmniej dobrze. Niestety, wydaje mi się, że Pan Semik, który, wnioskując z tonu artykułu, za takiego znawcę się uważa, nigdy nie obejrzał konkursu skoków, lub przespał cały czas jego trwania. Stwierdza bowiem " przykro jak patrzymy w szklany ekran i widzimy w pierwszej serii pierwszą szóstkę oczywiście prawie zawsze z nazwiskiem Małysza, potem możemy się chwilowo zdrzemnąć i czekać na ostatnią szóstkę najeżoną nazwiskami polskich zawodników". W rzeczywistości skoki odbywają się w kolejności odwrotnej do pozycji zajmowanej w PŚ....
Kolejna sprawa - cytuję "czy konieczne jest włóczenie za pieniądze Związku a po trochę nas wszystkich, tych biedaków, których mi jest naprawdę żal bo Oni już na pewno nic nie zdziałają". Otóż wystarczy spojrzeć kilka lat wstecz, kiedy to Adam Małysz, obecny Mistrz Świata, mógłby być uznany za takiego samego "biedaka który już nic nie zdziała", czym cieszyłaby się cała Polska dzisiaj? Swoją drogą polecam Panu wycieczkę choćby do Zakopanego na Wielką Krokiew, proszę wyjść na skocznię, zobaczyć tę przepaść... i wtedy sądzić, kto jest czego wart.
Pozdrowienia Cassiopea.
Ps. Zapraszam na moją stronę o Svenie Hannawaldzie.
Od autora.
Szanowny Panie / Pani (z uwagi na brak danych personalnych nie jestem w stanie ustalić płci mojego adwersarza). Z reguły nie odpowiadamy na polemikę z naszymi artykułami, które nie są podpisane, ale tym razem robię wyjątek. Dlatego, że mam do czynienia z miłośnikiem skoków narciarskich a więc jakby bratnią duszę. Ale tu chyba kończą się nasze wspólne poglądy. Domniemywam, że chyba źle zostały odczytane moje zapisy o kolejności występów w konkursie skoków. Nie narzekam na brak snu, ale to chyba Panu/Pani się zdrzemnęło w trakcie czytania mojego felietonu, gdyż mowa jest w nim o tabeli wyników a nie o kolejności skoków. I tyle na ten temat. Natomiast jeśli chodzi o moje spojrzenie na kadrę skoczków i ich tegoroczne wyniki to prawdopodobnie mam swoje racje. Kadrowicze, ousaiderzy są zmęczeni jak to określił jeden z nich (chyba Tomasz Pochwała). A Małysz wygrywa. I na koniec. Otóż Szanowny/a Panie/i. Nie jeden raz byłem w Zakopanem na Wielkiej Krokwi. Patrząc z zeskoku w dół doszedłem do wniosku że nie wszyscy muszą skakać. Bo gdyby tak było, to kto by o nich pisał.

Pozdrawiam. Kazimierz SEMIK

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.