Nad Sołą i Koszarawą - nr 7 (110) - rok  VI - 1 Kwiecień  2003

  |poprzedni  artykuł|   |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 

Rozmowa z Edwardem Płonką Posłem Ziemi Żywieckiej

- Panie Pośle, czy może Pan krótko przedstawić czytelnikom "Nad Sołą i Koszarawą" czym jako poseł zajmuje się Pan na co dzień w Sejmie?
W Sejmie pracuję jako członek sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych oraz Komisji Ustawodawczej, jestem przewodniczącym Polsko-Nordyckiej Grupy Parlamentarnej i należę do Poselskiego Klubu Platformy Obywatelskiej Rzeczypospolitej Polskiej.
Czasem spotykam się z zarzutami, że posłowie w Sejmie nie pracują, bo w relacjach telewizyjnych ławy poselskie święcą pustkami. Mało kto chyba jednak wie, że w czasie planowych obrad Sejmu odbywają się także posiedzenia komisji i grup parlamentarnych, na których obecność jest obowiązkowa. Trudno być jednocześnie w dwóch miejscach.
Z drugiej strony, praca parlamentarna w Sejmie jest tak podzielona, że każdy z posłów ma pewien zakres tematyczny, który szczególnie go interesuje właśnie ze względu na pracę w komisjach. Tematyka poruszana podczas posiedzeń Sejmu jest bardzo szeroka. Nikt nie jest w stanie wszystkiego ogarnąć. Jeśli zaś chodzi o dogłębne zbadanie jakiegoś problemu, każdy poseł ma możliwość skorzystania z usług ekspertów. W mojej pracy poselskiej wystosowałem już jedenaście interpelacji oraz miałem 19 wystąpień sejmowych, głównie w sprawach polskiej polityki zagranicznej. Wypełnianie mandatu poselskiego powinno wiązać się z jak najczęstszymi kontaktami ze społeczeństwem, co staram się czynić. Każdą wolną chwilę spędzam w biurze poselskim albo na spotkaniach z ludźmi.

- Jak Pan powiedział, Poseł musi dzielić swój czas pomiędzy obrady Sejmu i liczne spotkania w całym okręgu wyborczym, a jakie zadania spełniają biura poselskie?
Kiedy poseł pracuje w Sejmie, jego biura poselskie mają za zadanie reprezentować go w okręgu wyborczym i na bieżąco rozwiązywać te wszystkie problemy, które nie wymagają osobistej interwencji parlamentarzysty. Tak przynajmniej działają moje biura w Żywcu, Bielsku-Białej i Cieszynie, które z czasem stały się dla społeczeństwa lokalnego miejscem, gdzie można uzyskać informacje niemalże w każdej sprawie. Praca biura Poselskiego jest uzależniona przede wszystkim od kwalifikacji, sprawności i kompetencji jego pracowników. Z satysfakcją mogę przyznać, że miałem ogromne szczęście w dobrym doborze obsady mojego biura. Dowodem na to są pozytywne opinie, które często słyszę od osób mających do czynienia z naszym biurem.
Do chwili obecnej w naszym biurze żywieckim udzieliliśmy już ponad pół tysiąca konsultacji, porad oraz interwencji w różnych sprawach. Najczęściej były to sprawy dotyczące odwołań, interwencji, reprezentowania zainteresowanych osób przed różnymi urzędami oraz instytucjami a także pomoc w kontaktach z Fundacją Polsko-Niemieckie Pojednanie w sprawie świadczeń za represje wojenne. Na ostatnim spotkaniu, które w tej sprawie zorganizowało moje biuro poselskie w Żywcu przybyło ponad 600 osób. Sala pękała w szwach.
Biuro poselskie prowadzi także Poselski Punkt Informacji Europejskiej, gdzie znajduje się wiele ciekawych materiałów i publikacji unijnych dotyczących wejścia Polski do Unii Europejskiej.
W ciągu osiemnastu miesięcy mojej działalności poselskiej udało mi się już gościć w Żywcu m.in. marszałka Donalda Tuska, prof. Zytę Gilowską czy wielokrotnie posła Bronisława Komorowskiego. Zorganizowałem także wizytę Eurobusu i przyjazd szwedzkiej delegacji z Goteborga.

- Został Pan wybrany Przewodniczącym Polsko-Nordyckiej Grupy Parlamentarnej. Czym zajmuje się ta grupa?
Parlamentarzyści, jak każda inna grupa zawodowa, szukają międzynarodowych kontaktów, aby wymieniać się doświadczeniami, dyskutować o sprawach ważnych dla swojego środowiska ale także o problemach międzynarodowych. Grupa Nordycka skupia parlamentarzystów Szwecji, Danii, Norwegii, Finlandii, Islandii i Polski, którzy wspólnie działają na rzecz współpracy międzynarodowej w zakresie gospodarczej, kulturalnej i społecznej.

- W jaki sposób Pan jako poseł chce przekonywać ludzi do integracji? Czy planuje Pan jakieś konkretne działania?
Jak wspomniałem w moim biurze poselskim w Żywcu, od początku kadencji, działa Poselski Punkt Informacji Europejskiej, gdzie znajdują się publikacje i materiały o tematyce unijnej. Skorzystało już z nich bardzo wiele osób.
Nie jestem "euro-optymistą". Bardziej odpowiednie określenie mojej postawy to "euro-realista". Podobnie jak nie ma idealnych rozwiązań jakiegokolwiek problemu, tak samo dla Polski nie będzie idealne wyjście do Unii Europejskiej. Niestety, mała część społeczeństwa na tym straci, ale znacznie większa część zyska. Wejście Polski do Unii Europejskiej nie jest celem samym w sobie. Jest to tylko sposób na podniesienie poziomu cywilizacyjnego Polski i poprawienie standardów życia. Stwarza to ogromne możliwości przede wszystkim młodemu pokoleniu w edukacji, nauce języków obcych, przenikaniu się kultur, wymianie doświadczeń.
Kiedy spotykam się z pytaniem, dlaczego Polska powinna wejść do Unii Europejskiej odpowiadam pytaniem - a co w zamian? Jeśli nie Unia Europejska to co? Co czeka Polskę za murem unijnym? Jeśli nie wejdziemy do Unii Europejskiej jaka przyszłość czeka nasze dzieci i wnuki? Wypełnianie mandatu poselskiego to także wyznaczanie kierunków myślenia i świadomego działania społecznego. Dlatego jako poseł tej ziemi apeluję dziś gorąco do wszystkich mieszkańców Żywiecczyzny i całego Podbeskidzia, abyście zagłosowali w referendum unijnym. To nasz podstawowy obowiązek obywatelski.

- Kiedy można spotkać Pana w biurze na kolejnym dyżurze poselskim?
Mój kolejny dyżur wyznaczyłem
na środę 16 kwietnia
w godz. 10:00 do 13:00.

Rozmowę przeprowadziła S.Jasicka

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.