Nad Sołą i Koszarawą - nr 7 (110) - rok  VI - 1 Kwiecień  2003

  |poprzedni  artykuł|   |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 

Stalin wciąż obecny w Warszawie

Nawet po 50 latach ślady Stalina widać w Warszawie na każdym kroku. Najbardziej widocznym symbolem stalinizmu jest Pałac Kultury i Nauki, stały punkt wycieczek po Warszawie - to 30 piętro, z którego widać panoramę miasta do 30 km - jak podaje przewodnik. W latach 1946-1956 od placu Trzech Krzyży odchodziła reprezentacyjna Aleja Stalina (Aleje Ujazdowskie). Plac Konstytucji - nazwano na część stalinowskiej ustawy z 1952 roku, a nie jak sądzi większość mieszkańców stolicy - Konstytucji 3-go Maja. Projekt konstytucji z okresu PRL w wersji rosyjskiej w 1951 roku poprawiał Stalin. A więc Plac jest, w sensie przenośnym, jednym z najtrwalszym pomników Stalina we współczesnej Warszawie. Za to w muzeum motoryzacji i techniki w Otrębusach stoi ZIS 110 - elegancki kabriolet, który na pierwszy rzut oka przypomina starą warszawę - w latach 50-tych należał do Józefa Stalina. Tapicerkę auta zrobiono z najdelikatniejszej skóry, a siedzenia wypełnione są puchem - za około 200 złotych można się nim dziś przejechać tak, jak przywódca ZSRR podczas defilady z okazji wybudowania PKiN. W muzeum rzeźby im. Xawerego Dunikowskiego w Królikarni, gdzie przez cały marzec trwała wystawa podsumowująca twórczość artysty, można było oglądać projekt pomnika Stalina. W latach 50-tych w muzeum narodowym odbył się pokaz prac, wśród których wyróżniał się jedynie projekt Dunikowskiego, który ze swojego dzieła był bardzo zadowolony. Członkowie biura politycznego w chwili zetknięcia się z projektem mistrza, szybko cofali się i z kamienną twarzą odchodzili, tylko Józef Cyrankiewicz, zatrzymał się dłużej i zaczął się dusić ze śmiechu. Stalin miał w zamyśle artysty stanowić zespół grubo ciosanych granitowych bloków, rozpoczynający się olbrzymimi buciorami, zwieńczony głową ze zdecydowanie niemiłym wyrazem twarzy i lekko wzdętymi policzkami, które robiły wrażenie, jakby nieżyjący Ojciec Narodu Radzieckiego pluł na ten cały naród i cały świat. Na przełomie 1954 i 1955 roku władze stwierdziły, że "żadna z przedstawionych rzeźb na pomnik Stalina nie nadaje się do dalszych prac realizacyjnych". Dzisiaj w Królikarni można oglądać jedynie gipsowe projekty. Pomnik wstydliwie schowany jest w najgłębszych piwnicach muzeum.

S.Jasicka

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.