Nad Sołą i Koszarawą - nr 6 (109) - rok  VI - 15 Marzec  2003

  |poprzedni  artykuł|   |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 

Prosto z Mostu.

Sezon teatralny trwa. Moda na seriale również. Rywinge rozwija swój scenariusz. Panowie " sędziowie" popisują się swoim krasomówstwem a ofiary siedzące naprzeciw zdają sprawę z "włodarstwa swego"...Spektakl jest banalny. W jeden dzień przesłuchują takiego delikwenta w prokuraturze, gdzie wszystko odbywa się w mrocznej sali pełnej tajemnicy, by na drugi dzień goniec z prokuratury w zębach przyniósł zeznania do wiadomości komisji śledczej, która po ich przeanalizowaniu w świetle jupiterów i szumie kamer będzie zadawać pytania tej samej treści, o których delikwent słyszał wczoraj. I dzieje się to wszystko w majestacie prawa za aprobatą najwyższej władzy ustawodawczej. Przeciętny zjadacz chleba zapytał mnie, ty powiedz wreszcie o co chodzi? Próbuję odpowiedzieć. Dla mnie wyobraźnia jest następująca.
Przychodzi facet do faceta, znają się od x lat, walą sobie na ty, niejedną decyzję już uzgadniali, jak nie przy stoliku to pod stolikiem,(a te podobno są najważniejsze) i proponuje mu łapówę (po góralsku wziątkę) w wysokości nie mniejszej niż 17,5 tyś. dolarów. Ale tylko proponuje. Tamten się na to nie godzi i w normalnym świecie sprawa się kończy. A tu co? Po sześciu miesiącach trzymania sprawy w tajemnicy (o której wiedziało pół "warszawki") nagle do akcji wkracza prokuratura, Sejm, najwyższe władze państwa. A przecież zwykły stójkowy policjant powiedziałby tym" białym kołnierzykom"; Panowie! Mówicie że jest zbrodnia. Dobrze. Zabójcę macie ? Mamy. A gdzie trup.? Nie ma. I normalny stójkowy mówi. Głuptoki, jak nima trupa to nima zbrodni i kuniec. Najśmieszniejsze jest to ,że epicentrum całej sprawy kręci się nie wokół afery a wokół Komisji. Ludzie którzy mają dużo czasu i dostępność do 3 programu TVP na pewno już zapomnieli co w swoim przeobszernym wystąpieniu mówił guru mediów polskich Adam Michnik. Za jego wysiłek 18 godzinnego przesłuchania wydawca gazety powinien dać Mu dodatek szkodliwy. Obserwatorzy, czyli widzowie spektaklu, zapomnieli już co mówiła pani Rapaczyńska na swej spowiedzi (ja zapamiętałem tylko jak rozpaczała, że nie ma co podać na kolację w swoim domu państwu Millerom). A gdzie hot-dogi, pizza czy wyroby McDonalda z dostawą na miejsce).
O tym już widzowie zapomnieli, ale nie zapomnieli o tym, że udział w komisji członka LPR stał się przyczyną wykluczenia go z tej formacji. I tu wreszcie odkrył się lider tej partii, pan poseł Giertych, którego dość dosadnie określił w jednym z wywiadów poseł Gabriel Janowski. Brzmiało to mniej więcej tak; Ten facet w imię własnego interesu pójdzie" po trupach" I co-wyszło szydło z worka? Otóż nie chcąco pan lider powiedział, że uczestnictwo w tejże komisji ma być wizytówką tej partii a dotychczasowy członek tej komisji nie jest w stanie spełnić tych kryteriów. I co się okazało. Przepuszczony przez maszynkę do głosowania w Sejmie pan Giertych odpadł. Utarto mu nosek. Ja na jego miejscu zawiesiłbym mandat poselski na kołku i poszedł służyć do mszy o.Rydzykowi i to jeszcze w trakcie tzw."cichych mszy". Popatrzmy w drugą stronę. Pan poseł Kalisz, rasowy prawnik, jak ja Go nazywam "podłokietnik prezydenta" po miesiącu ślęczenia w tej ślepej komisji stwierdza, że On już dalej nie może. Brak Mu czasu. A co nie wiedziały gały co brały? Panowie trochę powagi. Trzecia zmiana też jest dziwna. Bo albo pan Smolana chciał być sędzią albo oskarżycielem. Najbardziej odpowiednią motywacją tego pana była rezygnacja z powodów osobistych. Ale pytanie jest do tych, którzy Go rekomendowali, czy nie wiedzieli o co chodzi? A więc mamy dwie równoległe sprawy. Sprawy komisji czyli temat zadany przez Sejm. I sprawy w komisji wewnątrz czyli hocki-klocki polityczne. Dociekliwość członków komisji jest nad wyraz wysoka. Szkoda tylko, że przed każdym przesłuchaniem nie uzgodnili zestawu tematycznego pytań do przesłuchiwanych. I nie byłoby potem takich żenujących sytuacji gdzie pan Niemczycki z "Agory" z rozbrajającą szczerością prosi aby nie zadawać mu już dziś czwarty raz tego samego pytania, bo on już trzy razy na nie odpowiadał. I to są tylko na razie fragmenty tej rozrywkowej działalności komisji śledczej. A co będzie dalej zobaczymy.
* * *
Abstrahując od fanaberii związanej ze sprawą Rywina, życie idzie naprzód. Sytuacja coraz trudniejsza. Referendum o wstąpieniu do Unii tuż tuż. A my nadal nie wiele wiemy o co chodzi. Jak spojrzeć wstecz to dotychczas o Unii i jej ewentualnych korzyściach z naszego do niej przystąpienia wiemy przez pryzmat .... rolników. A to przecież zaledwie 17% zatrudnionych w skali kraju. Silne lobby rolnicze, działające na rzecz posiadaczy ziemskich ambitnie walczy z dopłatą dla rolnictwa. Do mięsa, mleka, zboża itp,itd. I to dobrze. Ale czy w tym kraju do Unii wchodzą tylko rolnicy? I to jacy rolnicy? Jak czytam w jednym z fachowych czasopism to na dopłatach będą korzystać tylko ci, którzy mają największe majątki. No bo kto to słyszał o takim "rolniku", który od ojca w latach osiemdziesiątych dostał ponad1 ha rolnego pola a dziś jest właścicielem kilkunastu tysięcy hektarów, a przy okazji jeszcze senatorem. Tutaj dopłaty mają swoją wartość. Zaczynam wreszcie rozumieć komu zależało na tym aby rozwalić Państwowe Gospodarstwa Rolne pozbawiając dziesiątki tysięcy najemnych robotników rolnych pracy. Teraz zaczynam rozumieć po co powstawały Agencje Rynku Rolnego, Agencje Restrukturyzacji Rolnictwa. Oczywiście, po to by taki np. były min. rolnictwa za grosze mógł kupić setki hektarów użytków rolnych w szczecińskim, by jego koledzy mogli obłowić się gruntami należącymi do dawnych PGR - ów, zostawiając w przysłowiowych slumsach pracowników PGR. I wszystko to dzieje się pod hasłem obrony chłopa i rolnika a przewodzi temu nieprzerwanie choć pod zmiennymi szyldami chłopska partia jeszcze na dziś zwana PSL. Partia która od po wojny jeszcze nigdy nie wzięła na siebie odpowiedzialności za losy kraju. Partia która chwytała się każdego rządzącego ugrupowania. Pamiętam czasy PZPR-ZSL- SD i słynny sojusz robotniczo- chłopski. Oczywiście "nieboszczka PZPR dostała w "cztery litery" a ZSL pod hasłami nowej partii zaczęła tworzyć triumwirat ZSL- Solidarność -SD. Pamiętam Malinowskiego, Wałęsę, Jóźwiaka, którzy w tryumfie zwycięstwa trzymali w górze ręce przekreślając do końca PZPR. Za niedługo sielanka się skończyła i "malinowscy" wraz z " jóźwiakami" poszli na dno, a więc dostali kopa w cztery litery.I oto z ruin odbudowało się" mikołajczykowskie " PSL. Dziwne. Ci sami ludzie. Śmiałbym powiedzieć te same wąsy, ale inna ideologia, i oczywiście inne interesy. To już historia. Ostatnie decyzje premiera o rozwodzie z"pseudochłopami" są trafne. Coraz bardziej dochodzę do przekonania, że tenże PSL, który tak bardzo szermuje hasłami troski o rolnika, w gruncie rzeczy jest reprezentantem "baronów" rolniczych, którzy z rolnictwem mają tyle wspólnego co ja z kosmonautyką. I dlatego prawie, że się ucieszyłem gdy dowiaduję się że SLD- UP odcięła się od PSL. Będzie trudniej ale chyba bardziej uczciwie. Stawianie za każdym razem warunków typu, my zagłosujemy za wami, ale w zamian za to... wreszcie się skończy. Sarkastyczny uśmiech spod wąsa pana Kalinowskiego (notabene zakładnika lobby rolniczego) nie związanego nawet z jego partią wreszcie przestanie mnie drażnić. Może wreszcie wielcy właściciele majątków pełniący z nadzoru funkcje w rządzie i w jego agencjach zajmą się swymi włościami nabytymi za " wdowi grosz" i niech czekają aż ktoś sypnie im dopłatę. A rząd Leszka Millera niech będzie spokojny oto, że ta formacja głosować będzie bądź namawiać do głosowania przeciw Unii. To właśnie nikomu tak bardzo nie będzie zależeć na wejściu do Unii jak Im. Dlatego też myślę, że od teraz winniśmy patrzeć na Unię nie przez pryzmat hektara, zboża czy mięsa, ale poprzez wszystkie inne przymioty, które mają przekonać społeczeństwo, że Europa bez nas będzie biedna, a my będąc w niej znormalniejemy. Oby tak było.
Kazimierz Semik
P.S. Mój serdeczny przyjaciel Rysiek Wanat po telefonicznej ze mną korespondencji napisał wiersz, który chyba współbrzmi z moim tekstem. Rysiu dziękuję.

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.