Prosto z Mostu.
Sezon teatralny trwa. Moda na seriale również. Rywinge rozwija swój
scenariusz. Panowie " sędziowie" popisują się swoim
krasomówstwem a ofiary siedzące naprzeciw zdają sprawę z "włodarstwa
swego"...Spektakl jest banalny. W jeden dzień przesłuchują
takiego delikwenta w prokuraturze, gdzie wszystko odbywa się w
mrocznej sali pełnej tajemnicy, by na drugi dzień goniec z
prokuratury w zębach przyniósł zeznania do wiadomości komisji śledczej,
która po ich przeanalizowaniu w świetle jupiterów i szumie kamer będzie
zadawać pytania tej samej treści, o których delikwent słyszał
wczoraj. I dzieje się to wszystko w majestacie prawa za aprobatą
najwyższej władzy ustawodawczej. Przeciętny zjadacz chleba zapytał
mnie, ty powiedz wreszcie o co chodzi? Próbuję odpowiedzieć. Dla
mnie wyobraźnia jest następująca.
Przychodzi facet do faceta, znają się od x lat, walą sobie na ty,
niejedną decyzję już uzgadniali, jak nie przy stoliku to pod
stolikiem,(a te podobno są najważniejsze) i proponuje mu łapówę
(po góralsku wziątkę) w wysokości nie mniejszej niż 17,5 tyś.
dolarów. Ale tylko proponuje. Tamten się na to nie godzi i w
normalnym świecie sprawa się kończy. A tu co? Po sześciu miesiącach
trzymania sprawy w tajemnicy (o której wiedziało pół
"warszawki") nagle do akcji wkracza prokuratura, Sejm, najwyższe
władze państwa. A przecież zwykły stójkowy policjant powiedziałby
tym" białym kołnierzykom"; Panowie! Mówicie że jest
zbrodnia. Dobrze. Zabójcę macie ? Mamy. A gdzie trup.? Nie ma. I
normalny stójkowy mówi. Głuptoki, jak nima trupa to nima zbrodni i
kuniec. Najśmieszniejsze jest to ,że epicentrum całej sprawy kręci
się nie wokół afery a wokół Komisji. Ludzie którzy mają dużo
czasu i dostępność do 3 programu TVP na pewno już zapomnieli co w
swoim przeobszernym wystąpieniu mówił guru mediów polskich Adam
Michnik. Za jego wysiłek 18 godzinnego przesłuchania wydawca gazety
powinien dać Mu dodatek szkodliwy. Obserwatorzy, czyli widzowie
spektaklu, zapomnieli już co mówiła pani Rapaczyńska na swej
spowiedzi (ja zapamiętałem tylko jak rozpaczała, że nie ma co podać
na kolację w swoim domu państwu Millerom). A gdzie hot-dogi, pizza
czy wyroby McDonalda z dostawą na miejsce).
O tym już widzowie zapomnieli, ale nie zapomnieli o tym, że udział
w komisji członka LPR stał się przyczyną wykluczenia go z tej
formacji. I tu wreszcie odkrył się lider tej partii, pan poseł
Giertych, którego dość dosadnie określił w jednym z wywiadów
poseł Gabriel Janowski. Brzmiało to mniej więcej tak; Ten facet w
imię własnego interesu pójdzie" po trupach" I co-wyszło
szydło z worka? Otóż nie chcąco pan lider powiedział, że
uczestnictwo w tejże komisji ma być wizytówką tej partii a
dotychczasowy członek tej komisji nie jest w stanie spełnić tych
kryteriów. I co się okazało. Przepuszczony przez maszynkę do głosowania
w Sejmie pan Giertych odpadł. Utarto mu nosek. Ja na jego miejscu
zawiesiłbym mandat poselski na kołku i poszedł służyć do mszy
o.Rydzykowi i to jeszcze w trakcie tzw."cichych mszy".
Popatrzmy w drugą stronę. Pan poseł Kalisz, rasowy prawnik, jak ja
Go nazywam "podłokietnik prezydenta" po miesiącu ślęczenia
w tej ślepej komisji stwierdza, że On już dalej nie może. Brak Mu
czasu. A co nie wiedziały gały co brały? Panowie trochę powagi.
Trzecia zmiana też jest dziwna. Bo albo pan Smolana chciał być sędzią
albo oskarżycielem. Najbardziej odpowiednią motywacją tego pana była
rezygnacja z powodów osobistych. Ale pytanie jest do tych, którzy Go
rekomendowali, czy nie wiedzieli o co chodzi? A więc mamy dwie równoległe
sprawy. Sprawy komisji czyli temat zadany przez Sejm. I sprawy w
komisji wewnątrz czyli hocki-klocki polityczne. Dociekliwość członków
komisji jest nad wyraz wysoka. Szkoda tylko, że przed każdym przesłuchaniem
nie uzgodnili zestawu tematycznego pytań do przesłuchiwanych. I nie
byłoby potem takich żenujących sytuacji gdzie pan Niemczycki z
"Agory" z rozbrajającą szczerością prosi aby nie zadawać
mu już dziś czwarty raz tego samego pytania, bo on już trzy razy na
nie odpowiadał. I to są tylko na razie fragmenty tej rozrywkowej
działalności komisji śledczej. A co będzie dalej zobaczymy.
* * *
Abstrahując od fanaberii związanej ze sprawą Rywina, życie idzie
naprzód. Sytuacja coraz trudniejsza. Referendum o wstąpieniu do Unii
tuż tuż. A my nadal nie wiele wiemy o co chodzi. Jak spojrzeć
wstecz to dotychczas o Unii i jej ewentualnych korzyściach z naszego
do niej przystąpienia wiemy przez pryzmat .... rolników. A to
przecież zaledwie 17% zatrudnionych w skali kraju. Silne lobby
rolnicze, działające na rzecz posiadaczy ziemskich ambitnie walczy z
dopłatą dla rolnictwa. Do mięsa, mleka, zboża itp,itd. I to
dobrze. Ale czy w tym kraju do Unii wchodzą tylko rolnicy? I to jacy
rolnicy? Jak czytam w jednym z fachowych czasopism to na dopłatach będą
korzystać tylko ci, którzy mają największe majątki. No bo kto to
słyszał o takim "rolniku", który od ojca w latach
osiemdziesiątych dostał ponad1 ha rolnego pola a dziś jest właścicielem
kilkunastu tysięcy hektarów, a przy okazji jeszcze senatorem. Tutaj
dopłaty mają swoją wartość. Zaczynam wreszcie rozumieć komu zależało
na tym aby rozwalić Państwowe Gospodarstwa Rolne pozbawiając dziesiątki
tysięcy najemnych robotników rolnych pracy. Teraz zaczynam rozumieć
po co powstawały Agencje Rynku Rolnego, Agencje Restrukturyzacji
Rolnictwa. Oczywiście, po to by taki np. były min. rolnictwa za
grosze mógł kupić setki hektarów użytków rolnych w szczecińskim,
by jego koledzy mogli obłowić się gruntami należącymi do dawnych
PGR - ów, zostawiając w przysłowiowych slumsach pracowników PGR. I
wszystko to dzieje się pod hasłem obrony chłopa i rolnika a
przewodzi temu nieprzerwanie choć pod zmiennymi szyldami chłopska
partia jeszcze na dziś zwana PSL. Partia która od po wojny jeszcze
nigdy nie wzięła na siebie odpowiedzialności za losy kraju. Partia
która chwytała się każdego rządzącego ugrupowania. Pamiętam
czasy PZPR-ZSL- SD i słynny sojusz robotniczo- chłopski. Oczywiście
"nieboszczka PZPR dostała w "cztery litery" a ZSL pod
hasłami nowej partii zaczęła tworzyć triumwirat ZSL- Solidarność
-SD. Pamiętam Malinowskiego, Wałęsę, Jóźwiaka, którzy w
tryumfie zwycięstwa trzymali w górze ręce przekreślając do końca
PZPR. Za niedługo sielanka się skończyła i "malinowscy"
wraz z " jóźwiakami" poszli na dno, a więc dostali kopa w
cztery litery.I oto z ruin odbudowało się" mikołajczykowskie
" PSL. Dziwne. Ci sami ludzie. Śmiałbym powiedzieć te same wąsy,
ale inna ideologia, i oczywiście inne interesy. To już historia.
Ostatnie decyzje premiera o rozwodzie z"pseudochłopami" są
trafne. Coraz bardziej dochodzę do przekonania, że tenże PSL, który
tak bardzo szermuje hasłami troski o rolnika, w gruncie rzeczy jest
reprezentantem "baronów" rolniczych, którzy z rolnictwem
mają tyle wspólnego co ja z kosmonautyką. I dlatego prawie, że się
ucieszyłem gdy dowiaduję się że SLD- UP odcięła się od PSL. Będzie
trudniej ale chyba bardziej uczciwie. Stawianie za każdym razem
warunków typu, my zagłosujemy za wami, ale w zamian za to...
wreszcie się skończy. Sarkastyczny uśmiech spod wąsa pana
Kalinowskiego (notabene zakładnika lobby rolniczego) nie związanego
nawet z jego partią wreszcie przestanie mnie drażnić. Może
wreszcie wielcy właściciele majątków pełniący z nadzoru funkcje
w rządzie i w jego agencjach zajmą się swymi włościami nabytymi
za " wdowi grosz" i niech czekają aż ktoś sypnie im dopłatę.
A rząd Leszka Millera niech będzie spokojny oto, że ta formacja głosować
będzie bądź namawiać do głosowania przeciw Unii. To właśnie
nikomu tak bardzo nie będzie zależeć na wejściu do Unii jak Im.
Dlatego też myślę, że od teraz winniśmy patrzeć na Unię nie
przez pryzmat hektara, zboża czy mięsa, ale poprzez wszystkie inne
przymioty, które mają przekonać społeczeństwo, że Europa bez nas
będzie biedna, a my będąc w niej znormalniejemy. Oby tak było.
Kazimierz Semik
P.S. Mój serdeczny przyjaciel Rysiek Wanat po telefonicznej ze mną
korespondencji napisał wiersz, który chyba współbrzmi z moim
tekstem. Rysiu dziękuję.