Jak mieszkamy - Pamiętajmy o wentylacji
Ostatnio wiele się mówi o zatruciach tlenkiem węgla. Przypominam
kilka faktów. Podczas spalania gazu, jeżeli nie dostarczymy do
pomieszczenia z urządzeniem gazowym niezbędnej ilości powietrza, a
dokładniej mówiąc tlenu zawartego w powietrzu, niezbędnego do
spalania, może powstać tlenek węgla, który jest bardzo
niebezpieczny. Jest on śmiertelnym zagrożeniem dla człowieka. Dla
zachowania bezpieczeństwa nie wystarczy, aby instalacja gazowa była
szczelna, urządzenia gazowe były sprawne, a przewody kominowe drożne.
Najistotniejsza jest sprawnie działająca wentylacja. Najczęstszą
przyczyną zatruć tlenkiem węgla jest brak dopływu powietrza, niezbędnego
do spalania gazu. Spaliny mogą swobodnie wydostać się z
pomieszczenia do przewodu spalinowego tylko wówczas, jeżeli do
pomieszczenia zostanie doprowadzona taka sama ilość powietrza, jak
odprowadzanych spalin. Spalający bez odpowiedniej ilości tlenu gaz,
powoduje powstanie bardzo trującego tlenku węgla, który jest groźny
dla człowieka już przy nieznacznej jego zawartości w powietrzu.
Uwaga! - jeżeli uszczelnimy dokładnie okna, lub wymienimy okna na
super szczelne, takie jak ostatnio oferują nam rozmaici producenci i
handlowcy, okna z pcv i aluminium i nie zapewnimy inną drogą
doprowadzenia powietrza, co jest wymagane w obowiązujących obecnie
przepisach, powstające podczas spalania gazu spaliny nie mogą odpłynąć
z pomieszczenia i jednocześnie powstaje trujący tlenek węgla.
Wymieniając okna na nowe np. z pcv pytajmy się producenta lub montażysty
o ich szczelność w stosunku do prawidłowej wentylacji. Dla spalenia
1m3 gazu ziemnego potrzeba około 10 m3 powietrza. Piecyk kąpielowy
zużywa około 4 m3/h. Łatwo więc obliczyć, że używając piecyk kąpielowy
przez 1/2 godziny musimy dostarczyć do pomieszczenia 20 m3 powietrza.
W związku z porą jesienną i zimową a więc okresem zwiększonego
występowania zagrożenia i wypadków spowodowanych niewłaściwym użytkowaniem
instalacji i urządzeń gazowych, należy zwrócić szczególną uwagę
na podstawowe zasady ich użytkowania.
Edward Poskier