Telekomunikacja w kontrataku
O tym że TP S.A. jest absolutnym monopolistą i
"dzierżymordą" na rynku telefonicznym wiemy od dawna. Pomału
zaczynają ją" kąsać"komórkowcy. I to jest dobrze. To,
że jest bardzo bogata, wszyscy wiemy o czym świadczyły i nadal świadczą
głupie reklamy ukazujące swoją moc sprawczą. To jest tak jakby w
raju Adam zrobił konkurs piękności i jako juror wybrał Ewę. Ale z
tymi głupstwami i niefrasobliwie wydawanymi pieniędzmi musimy się
pogodzić, gdyż każdy z nas abonentów jest tylko malutką śrubką
w całej machinie. Natomiast nie można pogodzić się z bezczelnością
jej operatorów, którzy bez zdania racji potrafią wyłączyć
telefon i to bez uprzedzenia i upomnienia. Gorzej, gdy robią to
bezpodstawnie. Otóż w środku lutego, w jeden z piątków w firmie
zgłaszają mi, że telefony nie działają. Ale to nie jest
uszkodzenie mechaniczne, gdyż do mnie można się dodzwonić. A więc
pierwsza myśl. Ktoś zapomniał zapłacić. Sprawdzam kwity, wszystko
gra. Idę z interwencją do centrali w Żywcu, a pani z uśmiechem mówi
mi aby przynieść kwity z października ,listopada i grudnia, bo
chyba jest niezapłacone. Co to znaczy chyba? Skoro sprawdzałem, że
wpłat dokonano i to w formie przelewu. To ją nieprzekonało. Mam
przynieść kwity. Ona je zkseruje a decyzję podejmie ktoś w
Cieszynie. O tempora o mores. Ale nie mam wyjścia. Idę, wracam i
przynoszę, wszystko się zgadza a telefony nadal nie funkcjonują.
Pani nie wie dlaczego tak jest, to wina komputera. Takich klientów
jak ja w tym dniu było ponad dwudziestu, z tego 90% to klienci tacy
jak ja, mieli wszystko, uregulowane. Pani za biurkiem ze stoickim
spokojem odpowiada nam, że zrobi wszystko aby z powrotem włączyć
nasze telefony. Nie wytrzymując nerwowo interweniowałem u dyr.
Stawarskiego, którego uważałem za najbardziej kompetentnego w tej
sprawie. Ale On mi podał numery telefonów, na które dzwoniąc nikt
nie odbierał. Wreszcie wyjaśnił mi że w ramach reorganizacji On już
podlega Cieszynowi a te moje bolączki załatwią albo Katowice albo
Warszawa. Całe szczęście że nie Bruksela. Uważam, że jest to
czyste draństwo, gdyż może popsuć się wszystko nawet
najdoskonalszy komputer, ale odrobina kultury nakazuje powiedzieć słowo-przepraszam.
Cóż wyhodowaliśmy sobie wrzoda na własnym ciele.
Kazimierz SEMIK