Nad Sołą i Koszarawą - nr 5 (108) - rok  VI - 1 Marzec  2003

  |poprzedni  artykuł|   |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 

Prosto z Mostu.

Stare porzekadło brzmi; jeśli Naród nie ma chleba, to trzeba dać mu igrzysk. W naszym kochanym kraju już nieraz to porzekadło się sprawdziło. No, bo jeśli zestawimy dwa obrazki w tej samej telewizji gdzie do południa oglądamy serial pt. Rywingete, a po południu starcia polskiej policji z polskimi chłopami, to co to jest? Oczywiście igrzyska. Coraz mniej interesuje mnie ten dopołudniowy serial, gdzie do końca nie wiadomo, kto komu chciał dać w łapę i za co. Ale przeglądając naszą prasę widzę, że jest już wyłoniony zespół żurnalistów, którzy być może " w tym temacie mogą zrobić nawet doktorat". Tenże serial przypomina mi teatr telewizji, a bardziej teatr jednego aktora i dziesięciu widzów. Wymuskane twarze, odświeżone krawaty, wypucowane garnitury czy wyglansowane buty dziesięciu widzów to nowy obraz naszych szarmanckich posłów. A naprzeciwko nich zmęczona twarz tego jednego aktora (na przykład Michnika), który popisuje się swoimi oratorskimi zwrotami, by właśnie przy odpowiedziach na podstawowe pytania komisji śledczej stwierdzić cynicznie, z szatańskim uśmiechem - nie pamiętam. Zadaje więc pytanie, komu ta farsa jest potrzebna. Pomijając już to, że zdecydowana większość ludzi w Polsce nie wie, o co właściwie chodzi. Czy On chciał ukraść, czy jemu chcieli ukraść. Przyznam się, że ja też nie bardzo wiem. Wiem natomiast, że takie rzeczy mogą dziać się w państwie, gdzie władza ustawodawcza jest "cienka" a władza wykonawcza słaba. Zupełnie inaczej wyobrażałem sobie rządy "młodych wilków", którzy z nośnymi hasłami na ustach parli do władzy. Ponad rok po wyborach parlamentarnych i co i nic. Drobne przesilenia rządowe, wymuszone przez opozycję a także przez społeczeństwo, dymisje członków rządu to jak na razie jedyne efekty pracy tej ekipy. To, że prawie cała para poszła w kreowanie naszego wizerunku na tle wejścia do Unii Europejskiej to chyba za mało. Rząd zaczyna mieć naprzeciw siebie prawie wszystkie warstwy społeczne. Oczywiście byłoby niesprawiedliwe gdyby wszystkie niepowodzenia składać na obecną ekipę, bo z pustego ani Salomon nie naleje. Ale czas najwyższy, aby sytuacja zaczęła się poprawiać. Liczenie na konstruktywną pomoc ze strony opozycji jest absolutnym błędem. Dla nich liczy się tylko deprecjonowanie wszelkich posunięć rządu, a w przypadku jakiejkolwiek wpadki rozdmuchanie tematu aż do gigantycznych rozmiarów. Inna rzecz, że ekipa rządząca na prawie każdym kroku daje się złapać. Wybrzydzaliśmy na ministra zdrowia w poprzednim rządzie przedstawiając baśniowe rozwiązania problemów służby zdrowia. I co mamy; większe składki a mniejsze nakłady. To coś tu chyba nie tak. Dopiero silna presją środowisk służby zdrowia i nieprzemyślane decyzje poprzedniego ministra, oczywiście już tego rządu sprawiły, że premier Miller nie zawahał się podpisać jego dymisji. Chyba jednak trochę za późno. A już kuriozalne decyzje o zakupie drogich samochodów, przy tejże mizerii finansowej w tym resorcie przelały czarę goryczy. Temat drugi. Będąca przy władzy koalicja SLD-UP-PSL miała wspaniałe warunki do prowadzenia kampanii samorządowej w kraju. I co się okazało. Gdyby spokojnie popatrzyć na geografię wyborczą to może się okazać, że nie jest tak bardzo fajnie. Przerżnęliśmy w wyborach bezpośrednich w znacznej części miast i to miast, w których lewica od lat brylowała. Poszukajmy przyczyn. Brak jasnej perspektywy stawianej przez rząd, pogłębiająca się recesja, idiotyczne kłótnie w łonie gremiów lewicowych, to najczęstsze przyczyny naszych porażek. Nie umieliśmy wybrać i podzielić ludzi na tych, którzy będą kierować organizacjami partyjnymi wszystkich szczebli i odpowiadać za kadry do władz samorządowych, rad nadzorczych i zarządów przedsiębiorstw. Utarło się przekonanie, że szef partii walczył ze swoimi członkami o mandat w radzie, czy sejmiku, czy też do fotela gminnego. Pilnując siebie zapomniał o swoich "duszyczkach". Efekt jaki jest sami widzimy. A tu okazuje się, że dawni przegrani są już wygranymi (Kaczyński, Kropiwnicki itp.) Delikatność wierchuszki lewicowej w postępowaniu z przeciwnikami politycznymi zemściła się po raz kolejny. Czy ktoś ma za złe panu prezydentowi Kaczyńskiemu, że "na dzień dobry" zdymisjonował ponad 90 % wszystkich dyrektorów w ratuszu i podległych firmach w stolicy.Czy ktoś odważył sprzeciwić się panu prezydentowi Łodzi Kropiwnickiemu, że również "na dzień dobry" zwolnił prawie setkę ludzi i to z lewicowym rodowodem, ale powołał prawie 10 doradców i to wszystkich tych, którzy odpadli "od żłobu" po zmianie ekipy rządowej. Natomiast "satysfakcją" dla lewicy rozgłaszaną wszem wobec i każdemu z osobna, że udzieliliśmy wotum nieufności dla wojewody opolskiego i marszałkowi tegoż województwa, gdyż byli zamieszani w aferę budowlaną. To pytam się, gdzie byli rekomendujący tych notabli przed nominacjami. Już widzę jak mniejszość niemiecka zaczyna z nas kpić, że nie możemy sobie poradzić nawet z takimi "drobiazgami. Pomyśli ktoś, zwariował facet, pluje we własne gniazdo. Otóż nie. Jesteśmy w trakcie kampanii sprawozdawczo wyborczej w ogniwach SLD (w chwili gdy ten numer dojdzie do Waszych rąk w Żywcu zakończona zostanie kampania powiatowa, zostaną wybrane władze tej organizacji i delegaci na konferencję wojewódzką). Jest zatem okazja, aby zrewidować program partii, spróbować dotrzeć do tzw. szarych członków a przede wszystkim do naszych sympatyków. Ludzi, którzy cenią sobie skromność a zarazem wierność swoim ideałom. To Oni obserwują poczynania funkcjonariuszy lewicy, to Oni bezinteresownie pomagają na co dzień w realizacji programu lewicy. I za to Im chwała.
Rozpocząłem od chleba i igrzysk i na tym powinienem zakończyć. Nie tylko ja twierdzę, że takich "rywinków" nie byłoby w ogóle, jeśli już to ich miejsce byłoby w prasie brukowej. Ale cóż, jak na razie słaba władza pozwala hasać "polnym konikom". Tylko do jasnej cholery, - co my z tego mamy?
Kazimierz Semik
P.S. Więcej informacji na temat Powiatowego Zjazdu SLD za dwa tygodnie.

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.