Nad Sołą i Koszarawą - nr 5 (108) - rok  VI - 1 Marzec  2003

  |poprzedni  artykuł|   |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   


 

Alarm dla miasta Żywca.


Część pierwsza zawierała krytyczną ocenę sytuacji przestrzennej na terenie żywieckiej starówki wraz z dokumentacją fotograficzną. Dzisiaj kolejna seria zdjęć wraz z wnioskami.
ul. Jagiellońska;
- Fot.13. Piękna secesyjna kamienica w otoczeniu dwóch dziwadeł: zielonej budowli o "fantazyjnie" wykoncypowanej na piętrze galerii i domu z dwoma "nagrobkami" na dachu. Na pierwszym planie świeżo wyremontowana kamienica z "podhalańskim" cokołem.
ul. Komonieckiego

 


- Fot.14. "Kafejka" z tureckiego bazaru przeniesiona na żywiecką starówkę.

 

 

 

- Fot.15. "Nowoczesność" z lat 60- tych z pełnym asortymentem produkowanych okien, udziwnionym dachem oblepiona na wysokość kondygnacji dwoma rodzajami okładziny. 

 

 

- Fot.16. Przeniesiony z wiedeńskiego Prateru (wesołe miasteczko) kartonowy dom strachów. Kamienne narożniki, bezkształtna wieża, różnorakie okna, lukarny i inne elementy zdobnicze. Brak tylko księżniczki w okienku.
ul. Komorowskich

 

- Fot.17. Zielony budynek "między wsią a miastem". Naczółkowy wiejski dach, wszystkie możliwe formaty i podziały okien, brzydkie daszki nad oknem i wejściem zapożyczone z zupełnie innej architektury.

 

- Fot.18. Niespotykana brzydota kwalifikuje projekt do księgi rekordów Ginessa. 

 

 

 

- Fot 19. Jeden z licznych przykładów braku koncepcji wysokości i obrazu miasta. Zbiór kompletnie nie pasujących do siebie i otoczenia elementów: Różne formy dachów z niedopasowanymi wysokościami okapów i kalenic, zróżnicowane kubatury, nieskoordynowane okna, brak detalu.

 

- Fot.20. Dwie nijakie kostki obkładane tanimi materiałami elewacyjnymi. Sztuczny betonowy kamień, gres, plastikowy seiding.

 

 

- Fot.21. Niedopasowane dachy, różnorakie i brzydkie materiały elewacyjne. Trzy cokoły i trzy różne wysokości. Rzadko spotykana osobliwość; jedna połowa budynku materiałowo i kolorystycznie inna od drugiej a oś podziału przebiega środkiem otworu wejściowego.

 

- Fot.22. Na dachu ładnej kamienicy dwie lukarny nawiązujące formą do japońskiej pagody. W głębi zabytkowa kamienica z pięknym balkonem zniszczona nadbudową degraduje porządek zabudowy wprowadzając trzeci poziom okapu. Dewastacji dopełnia podmiejski dach z nieproporcjonalnymi lukarnami.

 

- Fot. 23. "... nie miejska nie wiejska..." i na pewno nie pasująca do zabytkowych pierzei prowadzących w kierunku rynku. W głębi widoczny szczyt nadbudowanej kamienicy, który będzie szpecił przez kolejne pokolenia.

 

 

- Fot.24. Pomiędzy pięknym "ekonomikiem" i zabytkowym narożnikiem niedokończona kwadratowa buda, w której jak głosi reklama sprzedają sznycle. Być może sznycle są dobre natomiast z punktu widzenia przestrzeni starówki to kolejny skandal.
Mam nadzieję, że seria wybranych zdjęć z załączonym komentarzem zobrazowała powagę sytuacji. Można nie zgadzać się w szczegółach co nie zmienia jednak ogólnej oceny sytuacji. Z jednej strony brak szacunku dla zabytków z drugiej zbyt nachalna, agresywna nadmiarem formy architektura. Szczególnie w dziwactwie dachów pasująca raczej do przedmieść niż zwartej miejskiej zabudowy o wyraźnie określonym charakterze. 
Problem nie rozwiąże się sam. Wszystko zależy od woli i odwagi ojców miasta dla podjęcie natychmiastowych kroków w celu zatrzymania dewastacji i ratowania tego co jeszcze da się uratować. Tłumaczenia i kosmetyka nic tu nie pomoże. Potrzebna jest natychmiastowa szokowa terapia proporcjonalna do dramatu jaki dotknął miasto. 
Po krytycznej ocenie sytuacji uważam za niezbędne wysunięcie sugestii, które mogą być przyczynkiem do dyskusji nad rozwiązaniem problemu. 
Należy między innymi:
1. Powołać komisję do oceny stanu istniejącego. W skład komisji dla jej obiektywności powinni być zaproszeni np. przedstawiciele ośrodków akademickich, rzeczoznawcy Stowarzyszenia Architektów i architekci o uznanym dorobku zawodowym. Prace komisji powinny się zakończyć raportem opiniującym stan istniejący, analizą przyczyn i mechanizmów, które umożliwiły przestrzenną dewastację miasta oraz sformułowaniem zaleceń.
2. Przed przyjęciem nowego planu przestrzennego zlecić jego ocenę niezależnym rzeczoznawcom. Jest to niezbędne gdyż ustawa o przetargach publicznych promuje zespoły tanie zbyt mało zwracając uwagę na dorobek i referencje zespołów projektowych. Wg opinii fachowców urbanistów cierpi na tym jakość wykonanych opracowań.
3. Poddawać wnikliwej ocenie architektów projekty zgłoszone do realizacji pod kątem ich walorów estetycznych i przestrzennych.
4. Wzorem innych miast powołać w drodze konkursu stanowisko plastyka miejskiego odpowiedzialnego za koordynację kolorystyk elewacji oraz elementów plastycznych i reklam.
5. Zaapelować do konserwatora wojewódzkiego o baczniejsze zwrócenie uwagi na działalność inwestycyjną w obszarze objętym ochroną oraz opracowanie i określenie sposobu realizacji programu łagodzącego skutki zaniedbań konserwatorskich w ochronie żywieckiej starówki.
Godne przedyskutowania wydają się działania praktykowane w wielu europejskich miastach jak:
- powołanie społecznej komisji oceniającej pod kątem architektury projekty realizacyjne będącej ciałem doradczym dla architekta miejskiego. W skład takiej komisji oprócz lokalnych architektów powinni być zaproszeni architekci z poza rejonu o uznanym dorobku. Komisja powinna jako zasadę przyjąć rotacyjność w określonych przedziałach czasu w celu uniknięcia rutyny i stronniczości.
- organizacja plebiscytu na najlepsze i najgorsze realizacje roku, 
- organizacja sympozjów i plenerów w tym również studenckich tematycznie związanych z przestrzennym rozwojem miasta,
- uchwalenie stypendiów magisterskich lub doktoranckich dla prac określonych potrzebami miasta.
Krytyka polityki inwestycyjnej na terenie starego miasta nie jest celem samym w sobie niniejszego artykułu. Ma służyć zainicjowaniu merytorycznej dyskusji dlaczego doszło do nieszczęścia, które sprowadzono na to miasto i co zrobić aby je ratować. Sądzę, że mieszkańcy Żywca mają prawo oczekiwać wyjaśnień władz miejskich oraz konserwatora wojewódzkiego jak i dlaczego doszło do katastrofy przestrzennej na terenie starówki. Z uwagi na wyjątkowość sytuacji szczególnie interesujące są motywy decyzji o pozwoleniu na budowę drewnianej chaty w centrum miasta. Mają również prawo oczekiwać informacji jakie kroki zostaną podjęte przez władze samorządowe dla opanowania dramatycznej sytuacji zaistniałej na terenie Żywca.
Gdy miną słotne dni wybiorę się z aparatem poza starówkę. Oj, tam dopiero jest ciekawie!
Marek Kluszczyński, architekt
Dokończenie na str 24

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.