Lananh bez uchybień.
Po doniesieniach prasowych, jakoby w Warszawie w azjatyckich lokalach, zamiast drobiu serwowano psie i kocie mięso, pojawił się wśród smakoszy kuchni orientalnych strach przed zjedzeniem mięsa tych skądinąd sympatycznych czworonogów. Sanepid zareagował bardzo szybko i w całym kraju rozpoczęto kontrole w egzotycznych lokalach.
W Żywcu dużym powodzeniem cieszy się Bar Orientalny "Lananh" przy ul. Świętokrzyskiej 40b, który serwuje liczne egzotyczne potrawy oparte na drobiu, mięsie wieprzowym, wołowym, cielęcym oraz króliczym. Serwowane są także ryby, żabie udka oraz owoce morza jak: krewetki, kraby, kalmary. Popularność Baru Orientalnego, (o którym pisaliśmy na łamach naszego dwutygodnika w
ubiegłym roku) rosła z dnia na dzień w związku ze smaczną kuchnią i przystępnymi cenami. Poszerzono zakres usług wprowadzając zamówienia na telefon, dowożąc gorące dania do klienta transportem właściciela, bez pobierania dodatkowej opłaty. Od dwóch miesięcy lokal wzbogacił się o stylowe, drugie pomieszczenie z kominkiem, utrzymane w stylu orientalnym, przeznaczone także dla palaczy.
28 stycznia br. żywiecki sanepid przeprowadził kontrolę w Lananh nie stwierdzając żadnych uchybień. Polsko - wietnamskie małżeństwo, właściciele lokalu, dba o swoją klientelę o czym między innymi może świadczyć rozbudowa baru, jego wystrój, miła obsługa, a przede wszystkim doskonała kuchnia. Incydent warszawski nie powinien mieć żadnego wpływu na nasze preferencje kulinarne - także te orientalne.
Tekst i foto: A.Matlakiewicz