Nad Sołą i Koszarawą - nr 5 (108) - rok  VI - 1 Marzec  2003

  |poprzedni  artykuł|   |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 

Himalaje pachnące wanilią - w obliczu grozy i piękna.

Jak scharakteryzować najwyższe góry i uporządkować kolejność określenia czy groźne i piękne, a może piękne i groźne? góry, które za swe istnienie, często wystawiają człowiekowi rachunek z ceną najwyższą, ceną życia. Lecz kiedy pokochamy góry, kiedy nas oczarują to grozę i piękno odbieramy na równi jako przeżycia pozytywne i te przeżycia są zawsze wliczone w naszą pasję i zdecydowanie podnoszą wartość naszego wysiłku. Piękno to jednoznaczne określenie, ale czy groza to tylko coś bardzo przykrego?, czy nie posiada w sobie coś nadzwyczajnego, coś co można nazwać fascynującym pięknem-pozytywnym przeżyciem.
Sprowadzając te dwa zjawiska do jednego określenia, możemy to nazwać urokiem - oczarowaniem. Tak, urok gór ma w sobie coś fascynującego, że za ten urok potrafimy zapłacić najwyższą cenę, ale cóż życie jest warte bez uroku? a urok gór jest nie do odparcia i wtedy staje się naszą pasją, która winna być źródłem naszego szczęścia. Aby to osiągnąć koniecznym staje się organizacja wypraw wysokogórskich a o tych wyprawach John Hunt wypowiedział się jednoznacznie: "Idea wypraw okazała się mieć pozytywny wpływ na zmniejszenie się przestępczości wśród młodzieży". Może by i u nas postawić na tę ideę, zamiast serwować pokazy przemocy, zła, gwałtu czy czarnych charakterów. John Hunt to kierownik wyprawy brytyjskiej, z której dwóch uczestników a to: Nowozelandczyk Edmund Hillary oraz Szerpa Tenzing Norgay w dniu 29 maja 1953 r. stanęło na najwyższym szczycie ziemi Mount Everest 8.848 m npm. W obliczu tej pasji przeżywamy polską wyprawę której celem jest zdobycie zimą drugiego pod względem wysokości szczytu Ziemi K-2 (CZOGORI) 8.611 m npm w łańcuchu gór KARAKORUM - z języka tureckiego CZARNE PIARGI, łańcucha który wbrew powszechnej świadomości nie jest w Himalajach, lecz oddalony od nich o setki kilometrów a K-2 od Everestu o 1350 km.
Cała polska żyje tą wyprawą, wszyscy trzymamy kciuki za jej powodzenie. Życzymy Krzyśkowi Wielickiemu - kierownikowi wyprawy, powodzenia, zdobycia szczytu i jak życzą sobie wspinający SZCZĘŚLIWEGO POWROTU całego zespołu.
Również w obliczu tej pasji, ja jako skromny emeryt, podjąłem wyzwanie zmierzyć się z Himalajami. Chociaż Alpy to nie Tatry a Himalaje to nie Alpy, ale decyzja zapadła i nie określę jej jako zwycięstwa pożądania nad rozsądkiem ale jako wypełnienie mych uczuć do gór. Przed Himalajami rozgrzewka w Alpach, lecz fatalna pogoda pozwala na wyjście do wys. 3.760 m npm trochę mało.
Fascynujący świat oczekujący na mnie, starannie analizowałem, studiowałem, zbierałem wiedzę. Wyprawę zaplanowałem na październik (najlepsze warunki pogodowe), choć organizacyjnie zaczęła się wczesną wiosną, a w programie było do przemaszerowania ponad 200 km na wysokościach 2.850 do 6.119m npm na terenach w rejonie Everestu a są to najatrakcyjniejsze trasy trekkingowe ŚWIATA.
W wyprawie którą zorganizowałem wzięli udział: Olaf - Kraków, Adam - Nowy Sącz i Edmund - Żywiec. Królewskimi liniami lotniczymi z Warszawy do Królewskiego Nepalu, przez Amsterdam, Dubaj by po 26 godzinach podróży, przebyciu 11 tyś. km z bagażem ponad 30 kg w tym sprzęt wspinaczkowy i żywność, stanąć na wyśnionej ziemi. U nas chłód październikowy a tutaj 34 st.C w cieniu.
Nepal jest królestwem liczącym około 20 mln ludności przy wielu grupach etnicznych a jedną z nich są Szerpowie, powszechnie znani jako przewodnicy. Stolicą Nepalu to Katmandu liczące ok. 300 tyś mieszkańców położone w Dolinie Katmandu, leży na wys. ok. 1300 m npm, w dolinie tej leżą jeszcze dwa znaczące miasta to Patan i Bhaktapur. Miasta te słyną z wielu wspaniałych zabytków a cała dolina jest objęta listą dziedzictwa światowego UNESCO.
W Katmandu trafia się hotelik bardzo przyjemny a pokoik z łazienką 6 USD nocleg od osoby. Po załatwieniu spraw organizacyjnych (przewodnik, tragarz, itp.) lecimy awionetką do Lukli oddalonej około 200 km od Katmandu, stąd himalaiści idą dalej na wspinaczkowe wędrówki.
Pierwszy etap naszej wędrówki to trasa do Gokyo. Po dwóch dniach marszu dochodzimy do słynnego Namche Bazar 3450 m npm, niekwestionowana stolica Szerpów skąd w trzy dni marszu jesteśmy w Gokyo. Po drodze aura poczęstowała nas sporą porcją śniegu i dobrej zimy, której u nas nadal brak.
Doświadczyłem wspaniałego zjawiska - Himalaje pachnące wanilią, cynamonem czy goździkami, co jest sprawcą tego zjawiska? Otóż okazuje się, że skarłowaciałe rododendrony, mimo jesienno-zimowej uśpionej wegetacji ich gałązki wydzielają ten zapach i on towarzyszy wspinaczom nawet do wys. 5000 m npm.
Rododendrony rosnące do wys. 2000 m npm są dużymi drzewami. W Gokoy nocleg i jedzenie dobre i stąd wyjście na szczyt Gokyo Ri 5483 m npm, szczyt planowany o wschodzie słońca (cudowny widok na Mont Everest). Niestety wychodzimy zbyt późno i mimo dobrego tempa na ten spektakl nie zdążymy, trudno zawalił Szerpa sugerując porę wyjścia. Widoki przepiękne, aż trudno opisać i upojeni nimi wracamy trochę z niedosytem tego wschodu.
E.Zaiczek
C/D/N 

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.