Kalejdoskop /nie tylko/ wspomnień - Z czym do
Europy.
W jedności siła
Do takiego chyba wniosku doszli gospodarze oraz działacze miasta i powiatu Busko, powołując do życia cały szereg stowarzyszeń. Uczestnicząc w konferencji prasowej zorganizowanej przez "Uzdrowisko Busko Zdrój" S.A. Urząd Miasta i Gminy w Busku Zdroju oraz Stowarzyszenie Polskich Mediów, o czym donosiłem w poprzednim numerze NSiK, odnotowałem, że działają tam:
* Buskie Stowarzyszenie Gospodarcze,
* Stowarzyszenie Ludzi Przedsiębiorczych,
* Stowarzyszenie Agroturystyczne,
* Stowarzyszenie Niepełnosprawnych,
* Stowarzyszenie Miłośników Buska,
* Hipoterapeutyczne Stowarzyszenie Pomocy Osobom Niepełnosprawnym oraz
* Fundacja Busko Zdrój - i to nie wiem, czy wymieniłem wszystkie.
To - godne pochwały-, łączenie się w różnego rodzaju gremia, jest bodaj próbą odpowiedzi na pytanie: Jak radzić sobie w niełatwych czasach transformacji?
Jak się nie poddawać wszechogarniającej biedzie?
W trzecim dniu naszego pobytu w Busku główną uwagę skoncentrowaliśmy na gospodarstwach agroturystycznych, jako, że powiat Busko, to rejon rolniczy.
Największym "Zakładem produkcyjnym" na jego terenie jest Uzdrowisko Busko-Zdrój, które zatrudnia prawie 1200 osób. Jest to na pewno dużo, ale co to jest, jeżeli wyżywić trzeba ponad 76 tysięcy ludzi. Toteż trzeba szukać możliwości pracy i wyżywienia w rolnictwie i nie tylko, bo, słabe, piaszczyste świętokrzyskie gleby, nie są zbyt hojne w plonowaniu.
O tym, jak radzić sobie w tych niełatwych warunkach mówiła nam Pani Małgorzata Donoch z Buskiego Stowarzyszenia Agroturystycznego. Gospodarstw agroturystycznych jest w powiecie ponad 20. Dysponują około 100 miejscami noclegowymi, głównie w pokojach dwuosobowych. Gospodarstwa, które zwiedzaliśmy godne są polecenia.
Grażyna Korpeta z Siesławic posiada gospodarstwo sadownicze o powierzchni 7 ha, a zarazem dysponuje 3 pokojami jednoosobowymi i 1 dwuosobowym. Oferuje przystępne ceny noclegów i wyżywienia, podobnie, jak w pozostałych gospodarstwach. Dużym atutem tego gospodarstwa jest to, że leży na przedmieściu Buska / drogą 2km / i na przełaj można dotrzeć do Uzdrowiska w niecałe 15 minut.
Barbara i Tadeusz Paw mają swoje gospodarstwo na pograniczu Siesławic i Hotka. Proponują pobyt w pokojach 2 i 4 osobowych, a jako atrakcje: łowienie ryb w ich własnym stawie, pływanie łódką, kajaki i konie.
Zofia Guz z miejscowości Niziny zaprasza do pięknego, stylizowanego na "Dworek Staropolski" / taką zresztą ma nazwę/ domu, w którym oferuje 5 pokoi 2 osobowych oraz całą masę atrakcji z wędkowaniem, grzybobraniem, wycieczkami nad zalew Hańcza i Golejów.
W tymże "Dworku" spotkaliśmy się także z niektórymi właścicielami gospodarstw agroturystycznych i byliśmy podejmowani wspaniałymi potrawami, mając przedsmak tego, jakimi specjałami ich regionalnej kuchni może delektować się podniebienie kuracjusza.
Odwiedziliśmy także gospodarstwo Renaty i Roberta Marców z Wolicy. Jest to gospodarstwo wyjątkowe, jako że oferuje tylko 2 pokoje 2 osobowe, ale za to, dysponuje stadniną prawie 30 koni dla amatorów hippiki. Pani Renata Marzec jest równocześnie prezesem Stowarzyszenia Hipoterapeutycznego i wspólnie z innymi członkami stowarzyszenia zabiega o dotacje, które pozwoliłyby na nieodpłatne korzystanie z zabiegów hipoterapii przez małych pacjentów ze Szpitala Rehabilitacji i Ortopedii Dziecięcej "Górka". W swoich zabiegach dotarła nawet do Pani Prezydentowej - Jolanty Kwaśniewskiej, od której w darze otrzymała ślicznego konika rasy huculskiej. Jej zaangażowanie w umożliwienie korzystania dzieciom z tych zabiegów jest tak duże, że kiedy zabrakło środków na ich finansowanie, zabiegi kontynuowano na koszt gospodarstwa.
Innym ewenementem, w czasie naszego "rejsu" spotkaliśmy się we wsi Bronin. Zaprezentowano nam tam kuźnię, prowadzoną przez pułkownika w stanie spoczynku Pana Stanisława Kozioła. Ten zapaleniec od białej broni, zgromadził w swojej kuźni, trochę zabytków techniki kuźniczej i posługując się nimi wytwarza istne cudeńka kowalstwa artystycznego. Wykonuje repliki broni, zbroje husarskie, pamiątkowe monety, przepiękne bramy wjazdowe, wystroje wnętrz, ale jak trzeba, jak na "prawdziwego kowala" przystało, klepie lemiesze, naprawia maszyny rolnicze i inne urządzenia.
Jedną, bodaj wspólną cechą gospodarstw, które odwiedziliśmy i gospodarzy, z którymi rozmawialiśmy, jest wspieranie działalności rolniczej i agroturystycznej innymi formami zarobkowania, jako, że rolnictwo - wiadomo - deficytowe, a agroturystyka w powijakach. I tak: mąż pani Korpety prowadzi firmę transportową, pan Paw ma stawy rybne, pani Guz - stawy rybne z dużymi możliwościami wędkowania, a państwo Kapustowie, z którymi rozmawiałem, prowadzą niewielką restaurację, ponadto on ma firmę budowlaną.
I tak, wspólne działanie, stwarzanie możliwie jak najlepszej propagandy wokół ich agroturystycznych poczynań, nastawionych także na chętnych do korzystania z walorów uzdrowiska Busko Zdrój, wspieranie tej działalności, zastrzykami finansowymi z innych źródeł, stopniowo powoli budzi nadzieję, że mieszkańcy ziemi świętokrzyskiej, z wyciągniętymi rękami do Unii Europejskiej nie pójdą.
Warto, aby ich upór i działanie znalazły w naszym kraju jak najwięcej naśladowców.
Antoni Urbaniec