Nad Sołą i Koszarawą - nr 4 (107) - rok  VI - 15 Luty  2003

|poprzedni artykuł |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 

Z Wójtem Gminy Ujsoły mgr. Tadeuszem Piętką rozmawia Antoni Urbaniec.


"Jeżeli można jeszcze gdzieś w Beskidach spotkać, nie skażone piętnem cywilizacji piękno ginącego świata przyrody, to chyba jedynie na terenie nadleśnictwa Ujsoły, a ściślej w gminie o tej samej nazwie. Tam pod Równym Beskidem /1009/, Oszusem /1147/ i Smerekowym Małym /1038/, gdzie las opada stromo ku >Zimnej Wodzie< spotkać można sędziwe buki i świerki, ostatnich świadków prastarej Karpackiej Puszczy. Tam w masywie Lipowskiej /1324/, podobnie jak przed dziesiątkami lat, hale zaściela wspaniały kobierzec krokusów. Tam w czas sianokosów łąki udekorowane są tysiącami ostrwi, zwanych też wieszakami, na których złoci się suszone siano. Bywa, że niedźwiedź >złoży wizytę< w schronisku, czy przy leśniczówce, czasem wilk przemknie chyłkiem przez polanę, lub ryś groźnym pomrukiem postraszy zapóźnionego turystę". 
Tak we wstępie do ścieżki przyrodniczo krajobrazowej >Ujsoły i okolice< pisali jego autorzy. Bo też Ujsoły, to jedna z najciekawszych turystycznie gmin w powiecie żywieckim. O problemach tej gminy rozmawiam z jej gospodarzem mgr. Tadeuszem Piętką.
Jest Pan stosunkowo młodym - także wiekiem -wójtem. Obecną funkcję pełnił Pan niecałą poprzednią kadencję, kilka miesięcy obecnej, ale chyba już wystarczająco dużo zdążył się Pan zderzyć z problemami gminy. Które z nich są najważniejsze? 
Mogę powiedzieć, że wciąż jeszcze zbieram doświadczenia. Ten czas pierwszej kadencji, to był czas, takiego szybkiego uczenia się pracy samorządowej.
Co prawda nie zaczynałem od zera, bo na początku poprzedniej kadencji zostałem wybrany Przewodniczącym Rady Gminy, a w jej połowie powierzono mi stanowisko wójta. Poprzednio przez okres ponad 10 lat pracowałem w szkole średniej jako nauczyciel i tam uczyłem się poznawać ludzi, odczytywać ich zachowania, zwracać uwagę na ich bolączki i problemy. Zawsze interesowałem się też sportem i turystyką, co w obecnej pracy bardzo mi się przydaje. Tym bardziej, że na tym polu upatruję największe szanse rozwoju gminy. Pytał Pan o najważniejsze problemy. Najważniejszym i najtrudniejszym do rozwiązania problemem w gminie jest bezrobocie. Niegdyś na teren gminy Ujsoły docierało nawet do 6 autobusów dziennie, które dowoziły górników do śląskich kopalń i przywoziły ich z powrotem. Ten duży rynek pracy przestał już funkcjonować. Absolutnie zmalał rynek pracy w Bielsku i Żywcu, stąd w gminie jest bardzo duże bezrobocie.
Ujsoły - leżące na terenie Żywieckiego Parku Krajobrazowego - przemysłu nie posiadają. To z jednej strony walor tych terenów, ale z drugiej ogromny problem ze znalezieniem pracy, bo ilość miejsc jest ograniczona. Stąd jedyna możliwość stworzenia miejsc pracy istnieje w obsłudze ruchu turystycznego, w tworzeniu gospodarstw agroturystycznych. Możliwość znacząca, gdyż Ujsoły, to perła nie tylko Żywiecczyzny, podkreślam, nie tylko Żywiecczyzny. Mamy na naszym terenie 11 szczytów górskich powyżej 1000 m. Mamy Lipowską /1324/, gdzie warunki klimatyczne są szczególnego rodzaju, a długość zalegania pokrywy śnieżnej gwarantuje uprawianie "białego szaleństwa" jeszcze w maju. Ujsoły to także ośrodek o ogromnym bogactwie kultury ludowej. 
Do jakich, konkretnie działań przymierzacie się w tym zakresie?
Przede wszystkim zamierzamy się skoncentrować na rozwoju infrastruktury sportowo - turystycznej, która przyciągałaby do nas ludzi szukających aktywnego wypoczynku. Na wypoczynek przejeżdżać będą często ludzie, całymi rodzinami i zainteresowania poszczególnych członków rodziny mogą być różne, trzeba stworzyć im możliwości wyboru, także tym - powiedziałbym "wygodnym" wczasowiczom, czy turystom których aktywny wypoczynek nie będzie interesował. Trudno dzisiaj jednoznacznie mówić o wszystkich zamierzeniach, gdyż ich realizacja uzależniona będzie od wielu czynników, a przede wszystkim od środków. 
Chcemy wytworzyć klimat, który na nasz teren ściągnąłby inwestorów, gotowych do budowy pensjonatów i świadczeń na rozwój infrastruktury. Zamierzamy wybudować przynajmniej jeden, ale za to wiodący wyciąg np. na Halę Lipowską, wokół którego następowałby rozwój innych wyciągów i urządzeń sprzyjających rozwojowi turystyki. 
Zamierzamy powrócić do lansowanej kilkanaście lat temu budowy pola campingowego nad potokiem "Bystry". Budowane będą na tym potoku kolejne progi wodne, które nie tylko wyhamują szybki spadek wody, ale także stworzą możliwości kąpieli i plażowania. Kiedy ludzie będą widzieć, że jest napływ turystów i wczasowiczów, sami odważniej zaczną inwestować w gospodarstwa agroturystyczne, bo będą wiedzieć, że to się opłaci. Dzisiaj tych gospodarstw agroturystycznych na terenie gminy mamy zaledwie kilkanaście, a takich naprawdę dobrych, jak u państwa Urbańczyków, czy u państwa Łajczaków, na których można by się wzorować zaledwie kilka. Te i inne poczynania, realizowane polityką małych, wyważonych kroków, aby ani mieszkańców, ani budżetu gminy nie narażać na ryzykowne przedsięwzięcia, będą sprzyjały wzrostowi zatrudnienia. Dzisiaj wykonujemy szereg działań niewidocznych i nie odczuwalnych przez ludność, związanych z planem przestrzennego zagospodarowania, przygotowaniem dokumentacji, z przymierzaniem się do tego, jak inwestować, aby uniknąć barbarzyńskiego ingerowania w naturę, Wszak żyjemy na terenie Parku Krajobrazowego. Wiosną tego roku zaczniemy wytyczać ponad 90 km. tras rowerowych, które dla pewnej grupy turystów mogą być dużą atrakcją. Wytyczamy trasy konne.
Te trasy to interesujące zamierzenia, a co z oznakowaniem istniejącej już trasy przyrodniczo - krajobrazowej dla turystów pieszych?
Zainteresowaliśmy się programem wojewody śląskiego dotyczącym stworzenia małej infrastruktury turystycznej i zamierzamy oznakować trasy spacerowe doliną Danielki oraz doliną potoku "Bystry" w kierunku Złatnej, ale faktycznie, należałoby się zastanowić nad oznakowaniem tras górskich, a także nad urządzeniem / w punktach centralnych/ w Glince, Soblówce, czy Złatnej, odpowiednich pól biwakowych. Liczę tutaj na wsparcie Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska.
Jaką rolę w aktywizacji turystyki przywiązujecie do otwartego przejścia granicznego w Glince?
Przejście graniczne w Glince, to duże okno na świat. Dzięki niemu gmina Ujsoły, nie jest jakąś tam zagubioną w górach gminą. Teraz mamy do Wiednia 300 km, Budapesztu niewiele dalej, a do Warszawy ponad 400. Tak, że do Europy zbliżyliśmy się wcześniej od przystąpienia do Unii Europejskiej. Aktualnie przejście znakomicie ułatwiło nam wzajemne, sąsiedzkie kontakty, wymianę doświadczeń, ale powoli, powoli...
Pierwszą jaskółką ożywienia gospodarczego, związanego z otwarciem przejścia granicznego, jest wybudowanie w Ujsołach stacji benzynowej, pod potrzeby turystów przekraczających granicę w Glince. Wierzę, że będą i inne.
Wspomniał Pan o kulturze ludowej. Jeden z - w moim przekonaniu - wielkich Pańskich poprzedników - nie żyjący już Mieczysław Urbańczyk, ogromny entuzjasta rozwoju turystyki na tym terenie, był twórcą izby regionalnej, w której zgromadzono wiele eksponatów kultury materialnej. Mieczysława nie ma wśród nas, izba nie istnieje, a co z eksponatami?
To prawda Mieczysława nie ma już wśród nas, ale idee, którymi On żył i chciał realizować, wciąż są aktualne. Część z nich chcę realizować i będę realizował. Jedną z nich jest wspomniana budowa pola campingowego. Odnośnie izby regionalnej, istnieje taka niewielka placówka w Glince. Natomiast tu w Ujsołach, w centrum mamy zabytkowy obiekt Organistówką zwany, który zamierzamy odremontować i ożywić umieszczając w nim izbę regionalną, bibliotekę, może jakieś centrum promocji i sprzedaży wyrobów regionalnych naszego rzemiosła i twórczości ludowej, aby odwiedzający nas turyści mogli ze sobą zabrać ciekawe pamiątki. Ot choćby rzeźby, palice pasterskie, czy inne cudeńka.
Problemy, jakie stoją do rozwiązania przed gminą, na aktywizacji turystyki i likwidacji bezrobocia się nie kończą. Pozostają przecież sprawy oświaty, zdrowia i inne?
W oświacie mamy poważne kłopoty, polegające na tym, że z budżetu gminnego, do funkcjonowania szkół, tylko w tym roku musimy dołożyć, dużo ponad 300 tyś. zł., co dla takiej gminy jak nasza stanowi ogromne obciążenie. Mamy szkołę w Soblówce, która ma niewiele ponad 50 uczniów, niewiele ponad 60 uczniów w Glince i podobnie w Złatnej. 
Szkoły te, ze względów społecznych musimy utrzymać, bo to nie jest sprawa tylko szkoły. Szkoła stanowi centrum kulturalnego życia wsi. Jeżeli znika ze wsi szkoła, to automatycznie zanikają inne dziedziny życia z nią związane i wieś ulega degradacji. Stąd jesteśmy zdeterminowani koszty te ponosić, ale uświadamiamy ludziom, że ponosić je, jest coraz trudniej, gdyż gminie brakuje środków na jej rozwój i dlatego sprawę utrzymania tych szkół musimy traktować jako wspólny interes gminy i poszczególnych sołectw. Tym bardziej, że chcemy stworzyć właściwe warunki kształcenia młodzieży w gimnazjum. Wymaga to modernizacji części pomieszczeń i budowy sali gimnastycznej, aby nasza młodzież mogła rozwijać się wszechstronnie i nie czuła się upośledzona, w stosunku do młodzieży z innych gmin.
A jak problemy zdrowia?
Dziękuję, górale czują się zdrowo. Ale bez żartów, górale to naród twardy i rzadko zaglądają do lekarza, co ma i dobre i złe strony. Złe, bo z uwagi na to, że każde leczenie wymaga pieniędzy, a tych brakuje, stąd bywa, że czasami szukają pomocy wówczas, kiedy już późno i to nas martwi. Obsada personelu medycznego wystarczająca. Sama baza lecznicza na terenie gminy w zasadzie jest dobra, chociaż gdyby lekarze dysponowali bardziej nowoczesną aparaturą, na pewno ułatwiłoby im to diagnozowanie, jak i leczenie. 
Dziękuję za rozmowę.
Antoni Urbaniec

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.