Nad Sołą i Koszarawą - nr 4 (107) - rok  VI - 15 Luty  2003

|poprzedni artykuł |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 

Wspomnienia z tamtych lat.

Z wiekiem staję się coraz to bardziej sentymentalny, żal mi uciekających lat, odchodzących ludzi, rozpamiętuję i wspominam. Już we wczesnej młodości urzekła mnie Żywiecczyzna, bajecznie piękna kraina z ciekawą historią i legendami. Początkiem lat osiemdziesiątych tuż po stanie wojennym przeczytałem w Bielsku Białej o Towarzystwie Miłośników Ziemi Żywieckiej, ponieważ interesuję się historią, etnografią, rzeźbię, maluję i piszę wiersze uznałem że Towarzystwo to jakby dla mnie jest stworzone. Od dnia 24.03.1983r. zostałem członkiem zwyczajnym Towarzystwa Miłośników Ziemi Żywieckiej (leg. nr 1368). Urzekła mnie lokalizacja Towarzystwa w obiektach zamku, ówczesna galeria przy ulicy Kościuszki 14, gdzie mieściła się Sekcja Opieki Nad Twórczością Artystyczną Sztuki Ludowej Regionu Żywieckiego. Przede wszystkim w Towarzystwie urzekli mnie ludzie, przyjaźni, uczynni, o ciekawych pasjach, społecznicy, oddani sprawom miasta i regionu. Były to lata chude dla mnie i dla wszystkich Polaków, toteż ucieszyłem się z możliwości sprzedaży swoich artystycznych dzieł właśnie w w/w galerii. Pamiętam oddawałem tam rzeźby w drewnie czyste i malowane, obrazy na szkle i moje pierwsze kopie ikon bizantyjskich. Tam spotkałem innych twórców w tym pana Jakubca którego ikony mnie bardzo urzekły i były bakcylem do ukierunkowania moich zainteresowań właśnie w tym kierunku. Pamiętam Walny Zjazd Towarzystwa z okazji 50-Lecia TMZŻ, który odbył się 6 maja 1984 roku, w pięknej oprawie, były spotkania oddziałów z Polski, była część artystyczna, pokazy, wystawy, imprezy kulturalne, pamiętam starszą panią poetkę ludową która gwarą żywiecką deklamowała swoje piękne wiersze, były też ostre i zawzięte konstruktywne dyskusje jak na górali przystało, był poczęstunek, regionalne wypieki i jadła. Imponowała mi działalność wydawnicza Towarzystwa, zasięg działających krajowych oddziałów z Warszawą włącznie. Już wtedy wielką indywidualnością była pani mgr Zofia Rączka, historyk i osoba bezgranicznie zaangażowana w sprawy miasta i regionu. Podziwiałem ówczesnego Prezesa dr Zygmunta Poniedziałka, Józefa Miksia i jeszcze wielu członków za oddanie i propagowanie spraw regionu, jakże pięknie zapisanych w rocznikach "Gronie". Czas spędzony w Towarzystwie oceniam za niezwykle ciekawy, pozwolił mi poznać lepiej miasto Żywiec i region, poznać wybitnych ludzi. Jednak moje serce zawsze było rozdarte między Żywcem a Cieszynem i po pewnym czasie zostałem członkiem Macierzy Szkolnej Ziemi Cieszyńskiej, gdzie przeniosłem swoje zainteresowania, moja niespokojna dusza zawsze rwała w świat. Obecnie znowu od trzech lat jestem związany z Żywiecczyzną, pisuję dla dwutygodnika "Nad Sołą i Koszarawą" z czego jestem dumny, cieszę się że moje wcześniejsze związki z Towarzystwem dzisiaj przekładam na liczne artykuły i publikacje bo również Towarzystwo dało mi solidne podwaliny wiedzy o regionie. Także i dzisiaj mamy ciężkie czasy, pragnę aby instytucje i włodarze miasta Żywca nie zapominali o TMZŻ, wspomagali go datkami, niezbędnym dzisiaj technicznym wyposażeniem (komputery...) aby i Towarzystwo mogło sprostać nadchodzącym wyzwaniom. Marzy mi się przed wejściem Polski do Unii Europejskiej aby TMZŻ nawiązywało kontakty z innymi podobnymi instytucjami w Europie, aby służyło wymianie informacji, wspólnym poznawaniu siebie dla dobra nas wszystkich we wspólnym domu jakim jest nowa zjednoczona Europa. Mamy się czym pochwalić i poszczycić, to konsekwencja, upór i społeczna praca wszystkich członków TMZŻ w różnych zawirowaniach naszej historii, dzisiaj owocuje, i z tego jestem bardzo dumny. Składam kochanemu Towarzystwu najlepsze życzenia noworoczne, wszystkiego co najlepsze, zdrowia i wytrwałości! Przy okazji apel do wszystkich żywieckich drukarni, aby zasponsorowały wydawanie rocznika TMZŻ "Gronie" w kolorze, ku pamięci nas samych i przyszłych pokoleń.
Edward Poskier

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.