Nad Sołą i Koszarawą - nr 3 (106) - rok  VI - 1 Luty  2003

|poprzedni  artykuł |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 

Rozmowa z Wójtem Gminy Łodygowice mgr.inż. Tadeuszem Handerkiem.

Panie wójcie, piąty raz z rzędu obejmuje Pan stanowisko gospodarza w najgęściej zaludnionej gminie na terenie powiatu żywieckiego - Łodygowicach. Na pewno nie łatwo jest kierować taką gminą, bo duże skupiska ludności, to dużo problemów. Jak to się dzieje, że społeczeństwo i tym razem, w dodatku w wyborach bezpośrednich powierzyło Panu to odpowiedzialne stanowisko i to już w pierwszej turze wyborów?
Myślę, że jest to wynikiem 14 lat mojej pracy w tej gminie i systematycznego - krok po kroku - rozwiązywania narastających problemów, wspólnie ze społeczeństwem, a nie w oderwaniu od niego. W minionym okresie, wspólnie z Radą Gminy i społecznymi komitetami, podjęliśmy i rozwiązali wiele istotnych zadań inwestycyjnych. Zaliczyć do nich głównie należy: - gazyfikację gminy, w ramach której podciągnęliśmy główną nitkę gazu z Mesznej na nasz teren i wybudowali 160 km /!!! / sieci gazowej; 
- wybudowanie, najdłuższej na Podbeskidziu sieci wodociągowej, liczącej 240 km. dzięki czemu wodę doprowadziliśmy do ponad 95% gospodarstw. Była to niezwykle ważna inwestycja, gdyż w latach suszy na terenie gminy występował duży deficyt wody; 
- telefonizację wsi. Oddaliśmy do użytku nową centralę telefoniczną, wkopali w ziemię 20 km. sieci, dzięki czemu mogliśmy podłączyć prawie 440 numerów;
- wybudowanie 100 km. dróg asfaltowych, doprowadzając dobre, utwardzone drogi do większości gospodarstw;
- dokończenie budowy szkoły w Łodygowicach Górnych, oddanie do użytku, w ubiegłym roku Zespołu Szkół w Łodygowicach Dolnych, rozbudowę szkoły w Pietrzykowicach i przeprowadzenie niezbędnych remontów w pozostałych. To wszystko wymagało zaangażowania i ogromnego wysiłku potężnej rzeszy ludzi - społeczników, ale to cieszyło i stwarzało dobry klimat. Ot, cała tajemnica sukcesu. 

Sadzę, że nie tylko to?
Oczywiście nie tylko. Zwracaliśmy i zwracamy dużą uwagę na sprawy rozwoju nauki i kultury oraz na kontakt ze społeczeństwem. Staramy się, w miarę możliwości być na wszystkich ważniejszych spotkaniach w gminie. Także tych urządzanych przez organizacje społeczne: Straże Pożarne, Koła Gospodyń Wiejskich, myśliwych. Aktualnie uczestniczymy w spotkaniach opłatkowych emerytów. Na spotkanie w Łodygowicach Górnych przybyło około 200, w Pietrzykowicach około 160, a w Zarzeczu około 80 emerytów i rencistów. Spotykamy się z nimi, kolędujemy, a przy okazji wysłuchujemy ich problemów oraz konsultujemy nasze plany i zamierzenia. Organizacje społeczne, emeryci, to liczna i aktywna rzesza naszego społeczeństwa, pomocna w wielu działaniach na terenie gminy. Cieszy nas, że współpraca z nimi układa się dobrze.
Jakby policzyć to prawie 1/3 swojego młodego życia poświęcił Pan sprawom gminy. Zna Pan ludzi, ich potrzeby, bolączki, oczekiwania. Na rozwiązywaniu jakich problemów będzie koncentrował Pan swoją uwagę w bieżącej kadencji?
No cóż, w dalszym ciągu na inwestycjach stwarzających odpowiednią infrastrukturę ułatwiającą i uprzyjemniającą życie mieszkańcom. Oddaliśmy do użytku szkołę w Łodygowicach Dolnych, ale pilną potrzebą staje się wybudowanie przy niej sali gimnastycznej, która służyłaby nie tylko uczącej się młodzieży. Czeka nas wielka inwestycja sieciowa, jaką będzie kanalizacja gminy. Jest gotowy projekt kanalizacji i wspólnie z innymi gminami Żywiecczyzny staramy się o zabezpieczenie środków z funduszu przedakcesyjnego Unii Europejskiej. Czeka nas, zresztą całe społeczeństwo w Polsce, niebagatelny problem naszej przyszłości w Unii. Już dzisiaj musimy się przygotować do należytego wejścia, w tą europejską rodzinę narodów i zaznaczenia w niej swojej obecności, a to nie będzie łatwe.. 

No właśnie co sobie, swojej gminie obiecuje Pan po przystąpieniu do Unii Europejskiej, a czego się Pan obawia? 
Uważam, że o wiele łatwiej będzie się znaleźć gminom w Unii Europejskiej, aniżeli rolnikom. Gminy mają już częściowo przygotowanych i przeszkolonych ludzi w zakresie możliwości pozyskiwania środków z zewnątrz i ich wykorzystywania. Wiele gmin z Podbeskidzia już takie wnioski do SAPARD -u złożyło. Również my mamy przyznane 200 tyś zł. na budowę dróg na terenie gminy. Dołożymy 200 tyś. własnych środków i można będzie za to wybudować lub zmodernizować nowe kilometry dróg. Ale nie tylko o drogi chodzi. Będą możliwości pozyskiwania środków na rozbudowę innych elementów infrastruktury, co winno przyśpieszyć proces unowocześniania wsi i na to liczymy. Gorzej będzie nieco z rolnikami i rolnictwem, bo przy naszym tradycyjnym rolnictwie, ubogim społeczeństwie i niepełnym jego dofinansowaniu, start będzie nierówny, a konkurencyjność rolnictwa będzie pod dużym znakiem zapytania. Jeżeli nie nastąpi ogromna mobilizacja naszego społeczeństwa, aby stawić czoła wezwaniom, jakie niesie z sobą przystąpienie do Unii Europejskiej, to czekać nas, nie tylko rolników, mogą bardzo trudne, szczególnie pierwsze lata, w Unii. No, ale nie mamy alternatywy, bo jeżeli nie Unia, to co? Mamy pozostać sami, w osamotnieniu, w morzu wszechogarniającej nas globalizacji? 

O rolnictwie może Pan mówić także z własnego doświadczenia, bo gospodaruje Pan na 5 ha ziemi. Jak godzi Pan obowiązki wójta i rolnika?
Urodziłem się na wsi. W tym gospodarstwie, które prowadzę. Ukończyłem studia na Akademii Rolniczej w Krakowie. Pracę na roli zawsze lubiłem i lubię. Toteż teraz traktuję ją jako relaks. Kiedy siądę na traktor, to "wytrzęsie" on ze mnie wszystkie kłopoty i problemy jakie przynoszę z sobą do domu z gminy. Swojego pola i kultury rolnej, w jakiej jest utrzymywane, przed sąsiadami wstydzić się nie muszę. Mimo, że produkcja rolna jest na granicy opłacalności, jakoś nie narzekam. Mam trzy krowy, trzy konie i trochę drobiazgu.
Po co Panu konie?
Prowadzę gospodarstwo agroturystyczne i konie wykorzystywane są do hipoterapii oraz do turystyki konnej, jeżeli jest takie zapotrzebowanie.

Czyli stawia Pan także na agroturystykę.
Oczywiście. Mówiliśmy wcześniej o naszym miejscu w Unii. Warto podkreślić, że tu na Żywiecczyźnie żyjemy jak "U Pana Boga za piecem", mamy jeszcze trochę przemysłu, kapitalne warunki do rozwoju turystyki i ekologicznego rolnictwa, co przy przygranicznym położeniu winno być naszym dużym atutem. Także nasza gmina ma w tym względzie niezłe warunki. Potrzeba tylko stworzyć niezbędną infrastrukturę: drogi, chodniki, ścieżki rowerowe, sale gimnastyczne, ciekawe centra kultury, aby w czasie wolnym ludzie bez względu na porę roku i warunki atmosferyczne mieli tu po co przyjeżdżać, a na pewno w miarę wzrostu zamożności naszego społeczeństwa chętnych do korzystania z naszej oferty nie zabraknie. Uważam, że możemy być atrakcyjni także dla turystów zagranicznych, którzy, jadąc w jedną, czy drugą stronę Europy, przemieszczać się będą przez Żywiecczyznę. Gmina Łodygowice, podobnie jak gmina Czernichów i miasto Żywiec mają jeszcze jedną, dużą, ale wciąż nie wykorzystaną szansę, jaką jest właściwe zagospodarowanie obrzeża Jeziora Żywieckiego. Na jego obrzeżu, na dobrą sprawę, prawie, że nie ma ogólnodostępnych miejsc, basenów kąpielowych, przystani rowerowych, czy kajakowych. Ba nawet nie kursuje żaden, nawet niewielki stateczek wodny, który przewoziłby turystów i nie tylko, z Żywca do Czernichowa, czy do Zarzecza i z powrotem. To także jest nasza szansa, czy wreszcie potrafimy ją docenić i wykorzystać?

Trzeba przyznać, że gmina ma bogaty dorobek, ciekawe i ambitne plany, ale przecież nie wszystko leciało, tak jak z płatka. Na pewno konfliktowych spraw nie brakowało i nie brakuje. Może powiedziałby Pan coś i ich naturze?
Najtrudniejszą i najbardziej konfliktową sprawą jest przebieg autostrady Żywiec - Bielsko. Toczymy rozmowy z Zarządem Dróg w Katowicach, z władzami sąsiedniej gminy Buczkowice, chcąc pogodzić interesy wszystkich, ale na razie bez efektu. Aktualnie prace nad autostradą nieco wyhamowano, ale mam nadzieję, że niedługo ruszą i my rozwiązanie też znajdziemy. Narasta także sprawa hałaśliwości żwirowni w Pietrzykowicach. Praca tej żwirowni z wielu względów jest wskazana, ale musimy, wspólnie z jej właścicielem ustalić sposoby jej wyciszenia, aby była mniej uciążliwa dla okolicznych mieszkańców. Nie brak także innych drażliwych sytuacji, takich dnia codziennego, ale te staramy się łagodzić na bieżąco. 

Co na zakończenie chciałby pan powiedzieć czytelnikom naszego dwutygodnika?
Przede wszystkim chciałbym wszystkim przekazać najlepsze życzenia noworoczne. Każdy z nas wiąże z tym Nowym 2003 rokiem jakieś nadzieje i jakieś plany. Życzę, aby zostały one spełnione, zrealizowane, aby dopisywało nam zdrowie, szczęście i pogoda ducha. Aby poprawił się byt Polaków i narastała wiara w to, że będzie lepiej. 
Dziękuję za rozmowę.

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.