Nad Sołą i Koszarawą - nr 2 (105) - rok  VI - 15 styczeń 2003

 poprzedni artykuł   |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 

Kalejdoskop /nie tylko/ wspomnień - Z czym do Europy

Rolnictwo na progu Unii

Polska, za niespełna półtora roku stanie się pełnoprawnym członkiem Unii Europejskiej. Dla rolnika oznacza to, że wszystko, co zasieje, po zbiorach przyszłego roku, czy co wstawi do obory będzie mógł sprzedać, na warunkach, jakie zostaną przyznane polskiemu rolnictwu w Unii.
Pisząc o naszym rolnictwie w Unii, chciałbym na wstępie przypomnieć, pewne, oczywiste prawdy. Sytuacja materialna ludności wiejskiej, na całym świecie, w kategoriach dochodu, była i jest gorsza, aniżeli innych grup społecznych. Dochodowość rolnictwa polskiego jest znacznie niższa od dochodowości rolnictwa w krajach wysoko rozwiniętych i systematycznie spada. Doświadczenia ostatnich dziesięcioleci wskazują, iż drogą wspierania cen interwencyjnych nie da się na dłuższą metę rozwiązywać problemu dochodów ludności wiejskiej. Stąd Unia Europejska wprowadza zmianę sposobu wspierania dochodów rolnictwa poprzez dopłaty bezpośrednie oraz tworzenie warunków dla modernizacji i kompleksowego rozwoju obszarów wiejskich. Narzędziem wspierania dochodowości rolnictwa ma być Zintegrowany System Zarządzania i Kontroli /IACS /.
O sprawach tych rozmawiam z kierownikiem nowo powołanego biura Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Żywcu - mgr. inż. Władysławem Suchoniem.
Pytanie: Jakie zadania stoją przed utworzonym, powiatowym oddziałem ARiMR?
Odpowiedź: Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa wyznaczona została jako agenda rządowa do obsługi funduszy przedakcesyjnych, a w przyszłości również do prowadzenia dokumentacji, naliczeń, rejestracji gruntów, rejestracji zwierząt, wszystkiego tego, co ma być podstawą działania Zintegrowanego Systemu Zarządzania i Kontroli /IACS /. Jednym słowem, wszystko to, czym dysponuje rolnictwo trzeba będzie zinwentaryzować, a następnie na bieżąco aktualizować, jeżeli będziemy chcieli korzystać z dopłat Unii.
Docelowo w naszym oddziale będzie pracować około 30 osób, w następujących działach:
- dział identyfikacji i rejestracji zwierząt.

P: Związany z kolczykowaniem bydła?
O: Kolczykowanie, nie tylko zresztą bydła, ale później także świń, owiec, kóz, a nawet danieli, czy innych zwierząt hodowanych w gospodarstwie, to jest początek. Potem trzeba będzie wszystkie zaszłości dokumentować i aktualizować.
Następny dział będzie związany z geodezją, gdyż w przyszłości dopłaty będą również do upraw, gruntów odłogujących, zalesionych i w związku z tym, trzeba będzie zinwentaryzować wszystkie działki, bo aby dostać dopłaty, trzeba wskazać ściśle określoną działkę i to nie każdą. Działka musi mieć minimum 30 arów i szerokość 20 metrów. O ile wymóg powierzchni - 30 arów będzie konieczny, o tyle tej szerokości działki nie zamierzamy trzymać się tak sztywno.

P: Ale wróćmy do kolczykowania bydła. Problem ten od dawna pojawia się w prasie. Jak to wygląda u nas?
O: Faktycznie to, co teraz robimy, miało się już zacząć w 2000 r., bo tak zapisano w uchwalonej w 1997 r. ustawie weterynaryjnej, ale rządząca wówczas ekipa zamiast zacząć wdrażać ustawę w życie zajęła się jej poprawianiem.

P: Przecież Wy jeszcze też nie rozpoczęliście kolczykowania. Zdążycie z jego zakończeniem przed przystąpieniem do Unii?
O: No nie! Akcję rozpoczęliśmy już w miesiącu wrześniu. Proszę nie zawężać jej do samego założenia dwóch kolczyków na uszach bydła. To jest, powiedziałbym najprostsza sprawa. Problemem jest przygotowanie całej dokumentacji związanej z kolczykowaniem, która potem będzie potrzebna w systemie Identyfikacji i Rejestracji Zwierząt /IRZ/ i systemie IACS . Aby technicznie przystąpić do kolczykowania, musieliśmy, najpierw zrobić rozeznanie dotyczące ilości bydła u poszczególnych rolników, w każdym sołectwie, a wbrew pozorom jest to żmudna i czasochłonna praca. Wytypowaliśmy również techników weterynarii, techników inseminatorów oraz zootechników, którzy prowadzić będą kolczykowanie. Tak, że nie widzę zagrożenia, abyśmy przed przystąpieniem do Unii, w naszym powiecie nie mieli zdążyć z zakończeniem akcji kolczykowania zwierząt.
Kolejnym działem, będzie dział obsługi klienta, który służył będzie pomocą rolnikom w ubieganiu się o należne mu dopłaty do produkcji.

P: Czyli rolnicy w momencie przystąpienia do Unii mogą korzystać z przysługujących im dopłat?
O: Rolnicy z pewnych dopłat przedakcesyjnych mogą korzystać już dzisiaj i niektórzy korzystają, szkoda tylko, że w tak skromnym zakresie, ale to jest osobny temat.
Z chwilą naszego przystąpienia do Unii przed rolnictwem otworzy się cała szeroka gama możliwości dopłat bezpośrednich, w zakresie produkcji mięsa, mleka, zboża, lnu itd.
Dla przykładu podam, że dopłaty -w produkcji zwierzęcej, będą wynosić:
- za każdego buhaja spełniającego określone wymagania - 210 Euro/szt, rocznie,
- za każdego wolca po osiągnięciu wieku 9 - m-cy i wieku powyżej 21 m-cy 2x 150 Euro/szt / 300 Euro/szt/,
- krowy mamki, czyli krowy przynoszącej cielaki rasy mięsnej - 200 Euro/szt, rocznie.
Rząd RP, mając na uwadze fakt, że sposób ubiegania się o te dopłaty, jest bardzo skomplikowany, a nadto wymaga prowadzenia dokładnej ewidencji, całej działalności gospodarczej, co na początku rolnikom może sprawiać kłopoty, zdecydował, że dopłaty te będą obowiązywać u nas dopiero w czwartym roku naszej przynależności do Unii.
W pierwszych trzech latach obowiązywał będzie t.zw. uproszczony system ZSZiK, który zakłada, że rolnicy składać będą tylko dwa wnioski:
- jeden dotyczący użytków rolnych,
- drugi produkcji zwierzęcej.
Wprowadzenie takiego - przejściowego - systemu, pozwoli objąć dopłatami większą liczbę gospodarstw i ułatwi rolnikom ubieganie się o nie. Zaś wysokość dopłat kształtować się będzie mniej więcej na porównywalnym poziomie.

P: Brzmi to optymistycznie, ale wiadomo przecież, że w pierwszych latach rolnicy nasi otrzymywać będą najprawdopodobniej tylko 40% tych dopłat, które już otrzymują rolnicy w Unii?
O: No cóż, na zrównanie nas w dopłatach, zaraz po przystąpieniu do Unii, liczyć jest trudno. Chciałbym jednak zwrócić uwagę na następujący fakt, że "silną kartą" naszego rolnictwa w Unii, będzie to, co dotychczas uważaliśmy za jego słabość, a mianowicie: jego rodzinny charakter i niski poziom zużycia nawozów mineralnych oraz środków ochrony roślin. W ostatnich, bowiem latach, cała polityka rolna na zachodzie Europy została przeorientowana. To, co się tam stało / BSE; epidemie pryszczycy, atakujące duże fermy / skłoniło te kraje do odchodzenia od intensyfikacji produkcji rolnej do ekstensyfikacji i nawet się tą ekstensyfikację premiuje. Polega to na tym, że np. rolnik, który będzie miał 2;3;10 wolców, dostanie premię jednostkową / za jednego wolca / większą, niż ten, który będzie miał ich 50 czy 100 i są to duże różnice. Ponadto, obok konkretnych dopłat do rolnictwa, na wieś płynąć będą także t.zw. środki strukturalne, na rozbudowę infrastruktury, na zachowanie powiedzmy krajobrazu, zalesienia, agroturystykę. Premiowana także, wyższymi cenami, będzie produkcja zdrowej żywności, tak roślinnej, jak i zwierzęcej, która ma u nas większe szanse, bo stopień skażenia naszej ziemi metalami ciężkimi i innymi związkami, jeżeli jest, to znikomy. O tym na zachodzie wiedzą i te nasze możliwości biorą pod uwagę.

P: Faktycznie, mamy pewne atuty w ręku, ale jak na razie rolnicy mają kłopoty z przygotowaniem odpowiednich wniosków na już istniejące możliwości dotacji?
O: Uproszczony system ZSZiK znacznie to ułatwi, ale rolnicy muszą mieć świadomość, że docelowo ich gospodarstwo traktowane będzie tak jak każde przedsiębiorstwo rolne.
Musi, więc mieć założoną i prowadzoną pełną dokumentację. Te kolczyki, które zakładamy zwierzętom, to jest nic innego, jak powiedzmy jego numer rejestracyjny. Tak jak w samochodzie, jest numer rejestracyjny, numer silnika i numer karoserii. Żeby on się mógł poruszać, wyjechać za granicę, być w obrocie, musi mieć te dane. Bez

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.