Nad Sołą i Koszarawą - nr 1 (104) - rok  VI - 1 styczeń  2003

 poprzedni artykuł   |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 

Prosto z mostu

   Dobiega końca kolejny rok, tym razem rok 2002. Każdy żyjący na swój sposób dokonuje jego podsumowania. Księgowi w firmach liczą zyski lub straty, politycy sukcesy bądź porażki a zwykli ludzie dokonują swojego rodzinnego bilansu. Zadajemy sobie pytanie. Jaki był ten rok. I tu nie da się udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Bowiem co dla jednych może być sukcesem dla innych jest właśnie porażką. Tak jest przede wszystkim w polityce. Jaki był ten rok dla naszej gazety. Różny. Mieliśmy wzloty i upadki. A nawet pisemne wpadki. Ale tak to już jest. Recesja w kraju, to również recesja na rynku wydawniczym. Widzimy wszyscy jakie stosy gazet i czasopism zalegają w punktach sprzedaży. Otóż przyjęła się zasada, o której dotychczas się nikomu nie śniło, a polegająca na tym, że dwie czy trzy znajome rodziny dzielą się kupując prasę. Ty kupisz Trybunę, ty Wyborczą a ja kolorowy magazyn. I potem się "pozmieniamy". Tym sposobem, wszyscy wszystko to co chcieli przeczytali, tylko sprzedaż spadła o jedną trzecią. Trudno, takie czasy. Również na tynku reklamy "posucha''. Firmy drżą aby przetrwać, a więc gdzie ich stać na reklamę. A to jest niestety podstawa utrzymania się gazet na rynku. W tej krajowej mizerii jeszcze naszej gazecie nie grozi plajta. Cieszy fakt, że zdaliśmy trudny egzamin jakim była obsługa wyborów samorządowych w listopadzie. Ilość materiałów, które przeszły przez naszą gazetę była imponująca, co świadczy również o tym, że ludzie, którzy powierzyli prezentacje swoich programów naszej gazecie zawierzyli nam i jak sądzę się nie zawiedli. Jeśli dodać do tego, że krąg zainteresowanych pisaniem tekstów do naszej gazety poszerza się to może cieszyć. Ale jest i druga strona medalu. Nie możemy dopracować się właściwej formy kolportażu. Jest tak, że w niektórych punktach sprzedaży pytają się o naszą gazetę a jej nie dostają, bo jej tam nie ma względnie była ale w śladowej ilości, a w niektórych leży ich sterta i nie ma na nią nabywcy. Ale to nie jest tylko nasz problem, bo na te mankamenty skarzą się prawie wszystkie lokalne gazety w kraju. Cóż. Dla firm kolporterskich jesteśmy zbyt maluczcy, aby sobie nami głowę zawracać, co oznacza, że z tym problemem musimy sobie dać radę sami. Niemniej jednak uważamy, że znaleźliśmy już swoje miejsce na mapie wydawniczej w regionie i tylko od nas piszących zależeć będzie jak będziemy postrzegani przez Czytelników, tym bardziej że ewoluujemy w kierunku przewagi publicystyki nad bieżącą informacją, a to przede wszystkim z uwagi na dwutygodniowy cykl wydawniczy. Nasze zamierzenia na przyszły rok są jeszcze ambitniejsze, ale to już słodka tajemnica redakcji i wydawcy. Dokonując rocznego bilansu w skali regionu nie możemy zapomnieć o ludziach, którzy odeszli od nas na zawsze. I tak pożegnaliśmy Adama Cieślika prezesa Sp-ni Mieszkaniowej, Bolesława Twardowskiego dyrektora Fabryki Papieru, Karola Pierlaka emerytowanego nadleśniczego z Kamesznicy, Krystynę Urbańczyk dyrektorkę szkoły w Ujsołach czy wreszcie lekarza społecznika ordynatora Szpitala Powiatowego dr. Józefa Piwowarczyka. To tylko nieliczni z tych, którzy w tym roku odeszli na wieczną wartę. Gdybym w skali regionu zaczął szukać pozytywnych momentów byłoby mi o wiele trudniej. Miasto i powiat były wewnętrznie rozdarte. Niepotrzebne podjazdy min- afery czy też zwykłe prasowe pyskówki nie wystawiają im na pewno dobrego świadectwa. Również wątpliwości co do kierunków rozwoju gospodarczego, pogłębiające się bezrobocie, a przede wszystkim utrata praw do zasiłków dla bezrobotnych nie nastrajały optymistyczne. Dalej nie wiemy jaka będzie skala środków na programy związane z ochroną wód Jeziora Żywieckiego, które to stanowiłyby antidotum na pustkę na rynku pracy. Nie bardzo wiemy co z drogą ekspresową Bielsko - Żywiec - Zwardoń, wiemy że będzie budowana, tylko kiedy? I takich dylematów jest więcej. Niemniej jednak nie można być do końca katastrofistą. Dostrzegam światło w tunelu. A jest nim układ sił w radach i zarządach gmin miasta i powiatu. Wynegocjowane układy personalne w zarządach powiatu, miasta i większości gmin pozwalają domniemywać, że wybrani w demokratycznych wyborach samorządowych zrozumieli wreszcie, że obszar powiatu, miasta czy gminy to nie poligon dla walk politycznych rozmaitych koterii ale to wreszcie "małe ojczyzny", gdzie wspólna praca, wzajemne poszanowanie i współdziałanie, to pole dla działaczy samorządowych. Rozkład funkcji i stanowisk winien gwarantować chęć współpracy ludzi o różnych poglądach politycznych, różnych ugrupowań, od skrajnej prawicy poprzez centroprawicę, centrolewicę na skrajnej lewicy kończąc. Polityka musi ustąpić miejsca regionalizmowi. Chodzi o to by Żywiecczyzna znajdowała się na czołówkach gazet w radiu czy w telewizji ale nie w działach - afera bądź kronika wypadków. Wierzę w to i nie tylko zresztą ja, że tak się stanie. To, że rok przyszły do łatwych należeć nie będzie wiemy wszyscy. Niemniej jednak: analizując pierwsze wypowiedzi tak starosty jak i burmistrza zamieszczone na naszych łamach mamy prawo sądzić, że te organy zarządzające podpierane organami uchwałodawczymi zrobią wszystko, aby tą przysłowiową „drogę przez mękę” przejść jak najszybciej.
   W imieniu zespołu redakcyjnego i swoim własnym tego właśnie im życzymy. Celowo nie chciałem się silić na sumowanie polityki krajowej, chociaż te tematy przewijały się w moich felietonach. Sądzę, że zrobią to za mnie inni, mądrzejsi, znawcy tematu. Powiem tylko od siebie. Ocena roku w skali kraju tak pod względem politycznym jak i gospodarczym będzie na pewno bardzo surowa. Nie widzę tam za dużo plusów. Ale to już nie moje zmartwienie.

Kazimierz SEMIK
P.S. Z okazji zbliżającego się nowego A.D. 2003 roku chcę złożyć osobiste życzenia wszystkim tym, którzy czytają moje felietony, po części się z ich treściami zgadzając, jak i tym, którym w tych tegorocznych 24 tekstach nadepnąłem na odciski i odsądzili mnie od czci i wiary. Głowa do góry. Do Siego Roku.

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.