Nad Sołą i Koszarawą - nr 24 (103) - rok  V - 15 grudzień  2002

 poprzedni artykuł   |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 

Kalejdoskop / nie tylko / wspomnień - Z czym do Europy

   Bieda w tym kraju, aż piszczy. Strajkują pielęgniarki / od dawna /, stoczniowcy, górnicy, policjanci i Bóg wie jeszcze kto. Z chlebem coraz gorzej, ale igrzysk "elyty" polityczne nam nie żałują. Jako przeciętny widz oglądam je i czasem niby coś z tego rozumiem, ale nie zawsze.
   Ostatniej "rozgrywki" z udziałem absolutnie całej czołowej świty establishmentu w dyscyplinie nazywanej "abolicja i deklaracje majątkowe" nijak pojąć nie mogę!
   Nie pojmuję, jak rząd mógł przedłożyć sejmowi do uchwalenia niedopracowaną ustawę. Ustawę, która w swoich założeniach była słuszna tylko szczególnie w dziedzinie deklaracji majątkowych, wchodziła ludziom z butami, zbyt daleko?
   Nie pojmuję jak sejm, mając do dyspozycji komisje, prawników i innych specjalistów, mógł taką ustawę zatwierdzić?
   Nie pojmuję, jak Prezydent RP, ponoć z tej samej opcji politycznej, być może naciskany stąd i z owąd, powziąwszy do niej zastrzeżenia - nie poprosił kolegów aby, już na etapie jej przygotowywania porozmawiali "pa duszam" i jego wątpliwości wzięli pod uwagę.
Prezydent mógł, chcąc wesprzeć się autorytetem Trybunału Konstytucyjnego, skierować ją do niego, ale nijak pojąć nie mogę, dlaczego reprezentująca Prezydenta w czasie rozprawy pani minister z takim zaangażowaniem występowała przeciw tej ustawie.
   No cóż Trybunał Konstytucyjny, podobnie jak żona Cezara jest poza wszelkimi podejrzeniami.
Natomiast już zupełnie nie pojmuję, skąd nagle w Banku Centralnym znalazła się tak duża nadwyżka, aby załatać dziurę w budżecie. Duża, a może wcale nie taka duża, może Bank Centralny / państwo w państwie/ którego prezes znany jest ze swoich "wybitnych, ekonomicznych posunięć", mógłby wysupłać jeszcze więcej?
Wszak, wciąż pusta państwowa kiesa, nie może zaspokoić najpilniejszych potrzeb.
Co by jednak nie mówić, jak Polska, Polską, takich Igrzysk nam jeszcze nie zafundowano. I jak się tu połapać, za którą drużyną kibicować?
   Zawsze uważałem się za człowieka lewicowych poglądów. Tylko lewica kojarzyła mi się z odpowiednio przygotowanymi do pełnienia władzy ludźmi. Wysoką kulturą polityczną. Rzetelnością, dbałością o sprawy Państwa i wyczuleniem na poziom życia obywateli, szczególnie tych najuboższych. Patrząc na to co dzieje się w kraju, coraz bardziej zaczynam się zastanawiać: Who's who?
Moja lewicowość zasadza się na sprawiedliwości społecznej, patriotyzmie do swojego kraju, na dążeniu do tego aby Polska była krajem, w którym ludzie żyją godnie i dostatnio oraz rozwijała się prężnie w europejskiej Rodzinie Narodów. Na rzecz takiej Polski oddawałem swoje siły i swoją młodość, takiej Polsce chciałbym nadal służyć. Chciałbym działać na rzecz prostych, zwyczajnych ludzi, gdyż wśród nich tkwią moje korzenie.
Gdyby przyjąć takie kryterium lewicowości, to ludzi lewicy szukać można po jednej i drugiej stronie barykady, nie wykluczam, że również wśród szerokich rzesz duchowieństwa.
Wszak jego podstawowy trzon wywodzi się z ludu, a nie sądzę, żeby wszyscy zapomnieli co to głód i ciężka praca.
   Dźwigam na swoim grzbiecie bagaż kilkudziesięciu lat życia, przebyłem w tym czasie pełną wybojów drogę, nabyłem wiele doświadczeń, ale i - w poszukiwaniu prawdy, wiele guzów sobie ponabijałem. Jednak takiego zagubienia się rządzących elit, jakie przyniosła nam transformacja nie widziałem. Dzisiaj mówić o ideowości, bezinteresowności, zaangażowaniu, szacunku dla innych i przestrzeganiu powszechnie przyjętych pryncypiów, to być głosem "wołającego na puszczy".
   No może nie całkiem. Może trochę przesadzam. Do złagodzenia swojego osądu skłoniły mnie ustalenia pierwszej sesji Rady Powiatu w Żywcu. Doszło na niej do zawarcia "Wielkiej Koalicji" pomiędzy ugrupowaniami: Wspólnota Samorządowa, Obywatele dla Ziemi Żywieckiej oraz występującymi wspólnie SLD i PSL-em. Koalicja naprawdę jest duża, bo na 27 radnych, skupia w swoich szeregach, aż 24 / po 8 z każdego ugrupowania /. Cudzysłów, w jaki ująłem to określenie, w niczym tej koalicji nie ujmuje, a jedynie podkreśla, że nie należy tego pojęcia utożsamiać z inną Wielką Koalicją.
   Osobiście odnoszę się z szacunkiem i uznaniem dla twórców tej koalicji, ze Starostą Żywieckim Panem Andrzejem Zielińskim, na czele, za to, że umieli się wznieść ponad partykularne interesy swoich ugrupowań i stworzyć koalicję w trosce i z myślą o dalszym rozwoju powiatu. Uważam, że przykład ten powinien znaleźć naśladowców, także w gminach. Byłoby dobrze, gdyby z tego przykładu chciały w przyszłości korzystać również nasze elity wojewódzkie, czy centralne. Bo igrzysk ten naród ma już naprawdę dosyć.
Znając wielu radnych obecnej Rady Powiatu wyrażam przekonanie, że koalicja ta, kiedy zajdzie potrzeba, zewrze szeregi i przetrwa. Na pewno czekają ją trudne chwile, ale myślę, że wznosząc się ponad podziałami, w imię przyśpieszenia tempa rozwoju powiatu i dobra jej mieszkańców, wszelkie trudności pokona. Wszak przecież tylko zgoda buduje.
I tej zgody, harmonijnego współdziałania z całego serca jej życzę.

Antoni Urbaniec

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.