WYWIAD ZE STAROSTĄ ANDRZEJEM ZIELIŃSKIM
Red. Panie Starosto najpierw składam
serdeczne gratulacje z okazji ponownego wyboru w imieniu redakcji
"Nad Sołą i Koszarawą" i moim własnym. Sądzę, że
nasza gazeta też przyczyniła się do tego wyboru, gdyż właśnie na
jej łamach prezentowana była Pańska sylwetka i co dla mnie ważne,
Pański program wyborczy. I jak to mówią ludzie "zabawa się
skończyła, zaczynają się schody". Na spokojnie przeczytałem
Pański program wyborczy i w związku z tym nasuwa mi się szereg pytań.
Pańskie hasło wyborcze to: "Odpowiedzialny samorząd- przyjazna
administracja" Co to właściwie oznacza?
A.Z. Dziękując za gratulacje Panu Redaktorowi chciałbym w tym
miejscu serdecznie podziękować także wszystkim mieszkańcom powiatu
żywieckiego za okazane poparcie i co bardzo ważne za liczny udział
w
wyborach.
Sadzę, że proporcjonalnie wysoka frekwencja jest ważnym objawem chęci
uczestnictwa w życiu publicznym przez obywateli. I jak słusznie Pan
Redaktor zauważył rozpoczynamy kolejną kadencję Rady Powiatu.
Przed nami bardzo wiele wyzwań i trudności jednak zapewniam, że będę
konsekwentnie realizował mój program wyborczy. W pierwszej kolejności
moim zamierzeniem jest dalsze usprawnienie jakości usług świadczonych
przez urząd starostwa żywieckiego oraz polepszenie wizerunku urzędnika
samorządowego. Sprawność działania starostwa ma głównie
przybierać formy szybkości załatwiania spraw oraz udzielanie
jasnych i wyczerpujących informacji. Jednak wizerunek urzędu jest ściśle
związany z wizerunkiem i jakością usług świadczonych przez
konkretnych urzędników i w tym zakresie z pełną konsekwencją będę
wymagał pracy na najwyższym merytorycznym poziomie a dodatkowo
wspieranej profesjonalną obsługą klientów tak aby nasi mieszkańcy,
bez względu na okoliczności, mogli określić załatwienie wniosku
jako sprawne. Widzę konieczność jak najszybszego wprowadzenia służby
cywilnej, która stanie się sprawą prestiżową i wyróżnieniem, a
status prawny i finansowy urzędnika powinien gwarantować jego
bezstronność i rzetelność. Chcę w tym miejscu podkreślić, iż
od początku sprawowania funkcji starosty żywieckiego zawsze kierowałem
się zasadą iż każdy urzędnik jest dla ludzi i ma służyć
mieszkańcom a nie odwrotnie. Podjąłem również bardzo konkretne
działania aby starostwo było urzędem funkcjonalnym i dostępnym np.
przeniesienie i poprawa warunków przyjęć w wydziale komunikacji,
ustalenie godzin pracy od 7.00 do 17.00 przez pięć dni w tygodniu.
Zapewniam, iż dalsze moje działania będą zmierzać do osiągnięcia
założenia, iż administracja ma być przyjazna a samorząd
odpowiedzialny.
Red. Idziemy dalej. Na pierwszym miejscu w programie jest pojęcie,
"przeciwdziałanie bezrobociu". Jak Pan to widzi?
A.Z. Rzeczywiście bardzo trudna sytuacja osób pozostających bez
pracy przybiera częstokroć wymiar dramatyczny dlatego wszyscy, którzy
mają wpływ na rozwój powiatu żywieckiego powinni mieć cel nadrzędny-
ograniczenie bezrobocia i poprawę sytuacji osób bezrobotnych. Równocześnie
wszyscy mamy świadomość, iż ta sfera życia społecznego jest
bezwzględnie powiązana i wprost wynika z sytuacji gospodarczej
kraju. Nie oznacza to jednak, że samorząd lokalny jest bezradny.
Chcę przypomnieć, iż starostwo podejmuje liczne działania w tym
zakresie, które jednak w pierwszej kolejności muszą przybrać
wymiar kompleksowego programu przeciwdziałania skutkom bezrobocia. Są
to m.in. finansowanie z Powiatowego Urzędu Pracy prac
interwencyjnych, finansowanie stażów studenckich czy prace dla
absolwentów.
Jednak celem zasadniczym powinno być w okresie tej kadencji powiatu
żywieckiego wypracowanie na bazie Powiatowej Rady Zatrudnienia takich
założeń, które doprowadzą do wzrostu zatrudnienia w przedsiębiorstwach
już istniejących bądź umożliwią powstawanie nowych podmiotów
gospodarczych. Efekt ten może zostać osiągnięty przez wspomaganie
rozwoju małej i średniej przedsiębiorczości a także rzemiosła
oraz zaangażowania władz powiatowych wraz z poszczególnymi władzami
gmin w pozyskiwanie nowych inwestorów. Zadanie to jest niezwykle
trudne, w którego realizację muszą być zaangażowane wszelkie dostępne
środki i metody wszystkich urzędów począwszy od samorządu
gminnego, miejskiego poprzez starostwo a na Urzędzie Skarbowym i ZUS
skończywszy. Dlatego w moim odczuciu tak ważne jest także rozwinięcie
współpracy z organizacjami reprezentującymi przedsiębiorców aby
na bieżąco reagować na ich największe bolączki w prowadzeniu działalności.
Będę również zabiegał aby nieodpłatnie prowadzić różnego
rodzaju szkolenia dla pracodawców żeby ułatwić im dostęp chociażby
do szybko zmieniających się przepisów prawnych.
Jeszcze raz jednak podkreślam, że głównym celem bieżącej działalności
starostwa będzie zapewnienie właściwego finansowania Urzędu Pracy
przez wojewodę co nie będzie zadaniem łatwym zwłaszcza po
zapowiedziach wojewody o drastycznych cięciach na aktywną działalność
Urzędu w roku 2003.
Red. W sprawie zdrowia napisał Pan - pełna dostępność do usług
medycznych dla każdego mieszkańca powiatu. Ja przynajmniej nic z
tego nie rozumiem. Przecież to gwarantuje konstytucja.
A.Z. Konstytucyjne zapisy są jasne, nie mówią jednak jak daleko
mieszkaniec danej miejscowości ma dojechać, by uzyskać pomoc, poradę
czy też poddać się zabiegowi.
O tym, czy nasz szpital będzie miał tyle oddziałów, ile ma decydują
pieniądze, które kontraktuje Śląska Kasa Chorych. Robimy wszystko,
by utrzymać dotychczasowy "stan posiadania”. Nie wszystkie
oddziały realizują w 100 % kontrakty np. jest zdecydowanie mniej
porodów (tendencja ogólnopolska), ale czy to znaczy, że mamy zamykać
oddział położniczy i odsyłać pacjentki do Bielska? Moim zdaniem
nie. Mamy wszystkim zagwarantować pełną dostępność do usług
medycznych na miejscu. Oczywiście to jeden z przykładów. Innym,
jest stomatologia. W tym wypadku pełna dostępność do usług
medycznych to nie założenie bezpłatnie pacjentowi plomby najtańszej
(czytaj najgorszej) ale takiej, która będzie spełniała swoją rolę
kilka lat (droższej a więc dobrej). Podobne przykłady można mnożyć.
Jako przedstawiciele Rady Powiatu gwarantujemy pełną dostępność
leczenia szpitalnego a płatnik czyli Śląska Regionalna Kasa Chorych
nie płaci za wszystkich leczonych przez nas pacjentów. Z tego bierze
się strata co powoduje wzrost zadłużenia. Dylemat - leczyć czy
odsyłać do innych szpitali spoza powiatu - rozstrzygnęliśmy na
korzyść naszych pacjentów.
Red. Ostatnio prasa regionalna dość obszernie informowała, że o
drodze Bielsko-Biała - Żywiec - Zwardoń możemy sobie na razie
pomarzyć. A Pan pisze, że będzie kontynuacja, dalej mówi Pan o
rondzie na Al. Piłsudskiego i dokończeniu remontu dróg powiatowych.
A "jaskółki" ćwierkają, że zadłużenie z tytułu
remontu dróg powiatowych sięga parenaście milionów złotych. To właściwie
co jest grane.
A.Z. O zadłużeniu powiatu obszernie informowałem na ostatniej,
październikowej sesji Rady Powiatu I Kadencji, więc z tymi
"jaskółkami" to przesada. Obowiązuje u nas "pełna
jawność finansów publicznych". Zadłużenie wynosi ok. 23 mln
zł, z czego 15 mln to długoterminowy, 15 letni kredyt na remonty dróg
powiatowych. Efekty już są widoczne na drogach, a roczne obciążenie
budżetu, spłata tego kredytu, nie jest zbyt duże. Faktem natomiast
jest, że w roku 2003 spłacamy aż 5,3 mln złotych. Składa się na
to ostatnia rata kredytu inwestycyjnego (5 mln) z roku 1999, kredyty
krótkoterminowe i wspomniany kredyt długoterminowy. Jest to więc
najtrudniejszy rok, jeśli chodzi o spłaty. Potem będzie lżej.
Wracając do planowanych inwestycji. Droga Bielsko-Biała - Zwardoń
to inwestycja centralna, realizowana przez Dyrekcję Południową Dróg
Publicznych w Katowicach. Jej realizacja nie jest zagrożona. W tym
miesiącu został rozpoczęty kolejny odcinek w Zwardoniu. Udział
powiatu sprowadza się do czynności administracyjnych- decyzje
budowlane, pomoc w wykupach itp.
Natomiast bardziej złożony problem to rondo na skrzyżowaniu ulic Piłsudskiego
i Kopernika. W tym roku zleciliśmy wykonanie projektu i uzgodnień- i
to jest gotowe. Teraz wobec braku własnych środków, piszemy
wnioski, by uzyskać dodatkowe dotacje z podziału rezerwy subwencji
drogowej (dzieli ją minister Infrastruktury) oraz do Urzędu Marszałkowskiego,
który może wpisać tą inwestycję do swojego planu na przyszły
rok. Rozmowy są w toku, mam nadzieję, że ich efekt będzie
pozytywny, zwłaszcza, że projekt zakłada bardzo funkcjonalne,
nowoczesne rozwiązanie komunikacyjne tego trudnego i ruchliwego skrzyżowania.
Red. Nie próbuję utożsamiać Pana z żadną opcją polityczną,
o to zresztą spieraliśmy się niedawno, niemniej jednak taki
konglomerat polityczny jaki powstał w starostwie wydaje się zbliżony
do ideału. Czy uważa Pan, że jako kierowca tego kolorowego tramwaju
dociągnie Pan pasażerów do dworca za cztery lata?
A.Z. Przede wszystkim muszę zaznaczyć, że Wspólnota Samorządowa,
którą reprezentuję , jest ugrupowaniem centroprawicowym a nasz
werbalny spór miał zupełnie inne podłoże - mianowicie czy w swych
ulotkach wyborczych powinno się przedstawić całą swoją polityczną
przeszłość, gdzie i kiedy do czego się należało, itd.
Ja swojej przynależności do AWS nie wstydzę się tak samo jak Pan
Redaktor do PZPR. Choć tak wysokich stanowisk w swojej organizacji
jak Pan nie zajmowałem. Wychodząc z założenia, że wyniki wyborów
należy uszanować oraz przyjąć w końcu do wiadomości, że społeczeństwo
nie jest jednorodne , lecz zróżnicowane, dążyłem do tego, by żadne
ugrupowanie, które osiągnęło znaczący wynik wyborczy nie pozostało
na marginesie sali sesyjnej, ale czynnie, aktywnie uczestniczyło w dążeniu
do skutecznego realizowania przedwyborczych zapowiedzi. Nie zaciera to
oczywiście różnic politycznych, one są i będą. Natomiast uważam,
że w tej chwili politykę należy odłożyć na bok. Dziura w drodze
jest bezpartyjna i apolityczna. Liczę na wzajemne wspieranie się,
pomoc, rezygnację z koniunkturalnych, partykularnych interesów. Po
raz pierwszy nie ma w powiecie, a także w mieście zadeklarowanej
opozycji, która ponad wszystko stawia destrukcję. To chyba dobrze.
Muszę lojalnie zaznaczyć, że w budowaniu powstałego właśnie układu
wspierało mnie wiele osób. Przede wszystkim liderzy największych
ugrupowań. Burmistrz Żywca Antoni Szlagor, lider największego
ugrupowania w mieście Janusz Kudłacik, liderzy SLD Jacek Kulec i
Andrzej Marszałek, były przewodniczący rady powiatu, wójt Łękawicy
Stanisław Baczyński oraz wielu innych. Fakt, że mój największy
dotychczasowy oponent i adwersarz w Radzie Powiatu I Kadencji Pan
Grzegorz Figura zgodził się być etatowym członkiem Zarządu
Powiatu napawa mnie prawdziwym optymizmem, gdyż niezwykle sobie cenię
jego dotychczasową działalność publiczną. Jak zwykle z uwagą wysłuchałem
głosów wójtów gmin żywieckich Ich rady i sugestie są bardzo
trafne i w zasadzie nigdy się na nich nie zawiodłem. Z tej strony
liczę na dalszą integrację i partnerską współpracę
Red. I już ostatnie pytanie. Czy w związku ze zmianami
personalnymi w składzie Rady i Zarządu Powiatu przewiduje Pan "
personalne trzęsienie ziemi"? Mówi się o zmianach w ścisłej
kadrze kierowniczej np. na stanowisku sekretarza urzędu.
A.Z. Jestem przeciwnikiem zmian dla samych zmian. Powstał w
Radzie i Zarządzie Powiatu stabilny układ, który gwarantuje, że
gwałtownych ruchów nie będzie, zwłaszcza, że w dużej mierze następuje
tu kontynuacja działalności poprzedniej rady i zarządu (3 członków
na 5 było w poprzednim zarządzie). Natomiast co do drugiej części
pytania. Prawdą jest, że były naciski by dokonać zmiany na tym
stanowisku, jak i na wielu innych. W sprawach kadrowych nie należy
działać jednak pochopnie, bo popełnione błędy trudno potem
naprawić. Członkom zarządu dałem czas do końca lutego, by szczegółowo
przeanalizowali pracę wydziałów i przedłożyli konkretne wnioski,
nie tylko personalne. Będą one poważnie traktowane. Praca w dużym
ludzkim zespole to nie tylko wiedza i kompetencje, ale także, a może
przede wszystkim właśnie budowanie stosunków interpersonalnych.
Zarobki w starostwie są nieduże i dlatego tak ważna jest dobra
atmosfera w pracy. Dyscyplina jest oczywiście konieczna, ale nie
poprzez łzy. Te osoby z kadry kierowniczej, które tego nie zrozumieją
będą musiały odejść albo pożegnać się ze swoimi stanowiskami.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmowę przeprowadził Kazimierz SEMIK