Nad Sołą i Koszarawą - nr 23 (102) - rok  V - 1 grudzień 2002

 poprzedni artykuł   |spis treści|   |archiwum|   |strona główna|   |następny artykuł|


 

Czy pojechać w Dolomity?

Od kilku dni biję się z myślami, czy skorzystać z ciekawej propozycji Stowarzyszenia Polskich Mediów i wybrać się na inaugurację sezonu zimowego 2002/2003 do prowincji Trentino w północnych Włoszech. Co prawda, wypadek jakiemu uległem kilkanaście lat temu, pozbawił mnie przyjemności szusowania na nartach, po górskich stokach. Nie mógłbym więc korzystać z kapitalnych warunków, jakie oferuje narciarzom region Trentino, na stokach Monte Bondone, Paganella, na lodowcu w Passo del Tonalena, czy w wielu innych miejscowościach. Ale przecież mógłbym korzystać z innych przyjemności, a tych także tutaj nie brakuje. Mógłbym zażywać słonecznych kąpieli. Organizować wyprawy górskie z użyciem "ciaspoli" - rakietek śniegowych, na których można zdobywać szczyty przekraczające 2000 m. wysokości i oglądać zapierające dech w piersiach widoki. Przejechać się sleddog-iem, czyli psim zaprzęgiem, a wieczorem spędzić czas w miłym towarzystwie, przy wybornym winie.
   Będąc tam na pewno zwiedziłbym położony malowniczo Trydent - stolicę regionu Trentino. Leży on w samym sercu Alp, na skrzyżowaniu tras wycieczkowych od Dolomitów po jezioro Garda, pomiędzy Wenecją - Weroną a Bolozano- Innsbruckiem. U stóp, tego półmilionowego miasta przepływa Adyga, a w koło otaczają go góry, z królującym nad nim masywem Monte Bondone. Trydent to perła renesansu, zadziwiająca każdego, kto zwiedza go po raz pierwszy. Idąc wzdłuż historycznego traktu od Placu Duomo do zamku Buonconsiglio, nazywanym popularnie Zamkiem Dobrych Rad podziwiać można przepiękne, zdobione freskami XVI wieczne pałace. Renesans w niezwykle harmonijny sposób splata się tutaj z gotykiem, stylem romańskim, barokiem, które wspólnie ze starorzymskim Trydentem /antycznym "Tridentum"/, wprowadzają turystę w atmosferę tego, liczącego sobie ponad 2000 lat -założonego jeszcze przez Etrusków miasta. Trydent zasłynął szczególnie jako Księstwo Biskupie, w którym w XVI w. odbył się - trwający 18 lat / 1545-1563 / Sobór Ekumeniczny. Obradujący w zamku Buonconsiglio duchowni, wyczuwając zagrożenie reformacją, rozprzestrzeniającą się w północnej Europie, poszukiwali sposobów zaradzenie temu niebezpieczeństwu i rady takie znaleźli - stąd nazwa "Zamek Dobrych Rad". Nie brak w nim także polskich śladów. Jednym z biskupów trydenckich był Aleksander Mazowiecki, syn Ziemowita IV i Aleksandry siostry Władysława Jagiełły, zmarły w 1444 r. Na jego dworze często gościli Polacy. Także w swojej świcie miał wielu rodaków. Dzisiaj miasto to tętni życiem i wielojęzyczną gwarą dobiegającą od stolików w licznych winiarniach i charakterystycznych restauracjach. Wszak Trydent to także miasto wina, sławnych szampanów i "grappy". Trydent znany jest także z charakterystycznych jarmarków, wśród których najsłynniejszym jest Jarmark Bożonarodzeniowy. Tak, więc, biję się z myślami: jechać, do Trentino? Czy nie jechać? Ano czas pokaże.
   Pojadę, czy nie pojadę, zachęcam jednak wszystkich, aby odwiedzili tą pełną uroku krainę, bo spotkają tam - zimą i latem, warunki do kapitalnego wypoczynku, serdecznych i gościnnych gospodarzy, którzy proponują urozmaiconą ofertę noclegowo-żywieniową, na każdą, nawet niezbyt zasobną kieszeń. Zachęcam zwolenników białego szaleństwa, bo czeka tam na nich ponad 300 wyciągów narciarskich, oraz 450 km tras zjazdowych, a także wiele innych atrakcji. Zachęcam organizatorów turystyki i gospodarstw agroturystycznych, bo od naszych przyszłych unijnych partnerów mogą się wiele nauczyć. Zapewniam, że nie będziemy tam pierwszymi, polskimi turystami, jako, że co roku odwiedza ten region koło 150 tyś. Polaków.

Antoni Urbaniec

do góry


Copyright © Nad Sołą i Koszarawą. Wszystkie prawa zastrzeżone.